Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Akcja · 7 min czytania

Projekt: Awake 2 Rozdział 7

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

7. Jona chodził nerwowo w kółko próbując wymyślić jakiś sposób na skontaktowanie się z bazą w razie gdyby Sabina zawiodła. Była właśnie w drodze do granic miasta, gdzie stacjonowali żołnierze. Spojrzał przelotnie na Lucjana, który głowił się nad rozbrojeniem maszyny. Oglądał on poszczególne kable, gniazdka i przyciski mamrocząc coś pod nosem. Usiadł zrezygnowany na betonowej ziemi i jego wzrok powędrował na mały, zardzewiały dzwonek wiszący na ścianie. Wtedy w jego głowie zakiełkował plan. - Lucjanie, gdzie jest najbliższa syrena alarmowa? – spytał wyrywając chłopaka z zamyślenia. - Co? – Spojrzał na niego. – A, syrena... – odparł, gdy dotarł do niego sens słów. – Hm... chyba na dachu ratusza. Ale nie była używana, od kiedy wprowadzono komputerowy system ostrzegania – odparł. - W porządku. Zajmij się maszyną. Mam plan – uśmiechnął się chytrze. ... Sabina biegła szaleńczym tempem w stronę granic miasta. Była zmęczona i czuła palący ból w płucach. Zatrzymała się i schyliła, aby złapać oddech. Kiedy podniosła wzrok zauważyła trzy włochate bestie idące w jej kierunku. - Świetnie, tego mi brakowało – rzuciła sarkastycznie. Podniosła pistolet i celnie wymierzyła. Wydała trzy strzały, ale padły tylko dwa potwory. Trzeci gnał w jej kierunku. Zdenerwowana zaczęła uciekać i na swojej drodze napotkała dwoje ludzi z pogryzieniami. Skierowała się do najbliższego budynku i zabarykadowała się tam. Postanowiła poczekać chwilę, aż bestie zgubią jej ślad. ... Lucjan został sam. Miał wrażenie, że ze zdenerwowania zaraz zwymiotuje. Od niego zależały teraz losy świata. Nie mógł znieść tej presji, zwłaszcza że żaden genialny pomysł nie chciał mu przyjść do głowy. Po raz setny sprawdził połączenia kabli. Nic... Zasilanie...? Nie, gdyby je odłączył przestałoby działać też chłodzenie. Nie mógł na to pozwolić. Co robić? Mógł mieć tylko nadzieję, że Sabinie i Jonie się powiedzie. ... Jona gnał w głąb miasta. Na swojej drodze napotkał tylko jedną bestię, którą wykończył serią strzałów. Starał się nie zwracać uwagi na makabryczne widoki i ostry zapach przyprawiający go o mdłości. Musiał zachować zimną krew. Skręcił na skrzyżowaniu i kierował się w stronę rynku. Ominął zmasakrowane ciało jakieś kobiety i podszedł pod drzwi ratusza. Ostrożnie je otworzył i wszedł do środka, kiedy stwierdził, że nikogo tam nie ma. Powoli wspiął się na ostatnie piętro. Słyszał odgłosy mlaskania i szurania, ale zignorował je i sięgnął po metalową drabinę. Rozstawił ją i udał się na dach otwierając drewnianą klapę. Rozejrzał się i zauważył zardzewiałe urządzenie. Włączając i wyłączając je zaczął nadawać wiadomość przy pomocy alfabetu Morse’a, którego nauczył się będąc w wojsku. ... Sabina rozbiła okno na piętrze i zaczęła strzelać do wrogów. Była świadoma tego, że hałas zwabi tu więcej potworów. Wiedziała, że ma niewiele czasu. Wybiegła na zewnątrz i pognała w kierunku granic miasta. Przestała dbać o swoje bezpieczeństwo i nie zauważyła nadciągającej z prawej strony bestii. Ta skoczyła na nią powalając ją na ziemię. Zaskoczona kobieta zaczęła się bronić. Z trudem odciągała głowę od ociekających śliną kłów stwora. Zebrała się w sobie i podciągnęła nogę. Kopnęła stwora w podbrzusze i zrzuciła go z siebie. Złapała leżący nieopodal pistolet i wystrzeliła prosto w łeb wstającej bestii. Właśnie ruszyła w dalszą drogę, kiedy usłyszała głośne, przerywane wycie syreny alarmowej. Skojarzyło jej się to z kodem.…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Projekt: Awake 2 Rozdział 7 — czytnik · opowiadania