Przyjaźń · 2 min czytania
Prolog
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Prolog
Michał brnął w śniegu zataczając się z zimna. Ostry, lodowaty wiatr z zawrotną prędkością owiewał mu twarz. Spojrzał przed siebie, lecz oprócz wirujących jak baletnice śnieżynek nie zobaczył nic. Zrezygnowany ruszył ponownie, nie widząc sensu brnięcia w takim śniegu. Widząc, a raczej słysząc nadjeżdżający samochód, zatoczył się w stronę zaspy, usuwając się mu z drogi. Kiedy wielki woldzwagen przejechał obok niego, z powrotem ruszył w drogę. Nareszcie zobaczył upragnioną ścieżkę wyglądającą bardziej na wielką kotlinę w śniegu niż na coś po czym chodzą ludzie, skręcił w nią i przyspieszył kroku. Wtem zobaczył w śniegu coś błyszczącego. Schylił się, aby to podnieść, gdy nagle przewrócił się i wylądował głową w zaspie. Ech te życie... pomyślał Michał wygrzebując się spod ogromu śniegu pod którym się znalazł. Wstał i już miał pójść dalej, gdy przypomniał