Komedia · 8 min czytania
prolog książki zycia
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 5
Szósta rano… bzzzzzzzzt, bzzzzzzzzt, bzzzzzzt.. odzywa się wibracja w telefonie taty. Czas wstawać! Jeszcze pięć minut- tata jednym palcem wyłącza budzik- zalega cisza. Tylko ja nie śpię – ja – czyli mama. Myślę sobie, tak, akurat pięć minut. .i czuwam, rozmyślam nad planem dnia, co na obiad, gdzie większy bałagan, od czego zacząć jak nie wiadomo w co włożyć ręce.. gary, kurze, mycie podłogi, czarna dziura.. czarniejsza dziura… agu..gu..tatata…gie otwieram oko. O w mordę! Stary! Zaspaliśmy – już siódma! Patyczek właśnie się obudził i jej gruchanie raz dwa postawiło nas na nogi. Pędem do pokoju: wstawać ferajna! Mamo - woła Maciek - brzuch mnie boli.. O mój Boże, zaczyna się.. spod drugiej kołdry słychać bulgotanie i jazgot: nigdzie nie idę! Nie wstaję! Śpię! Idź stąd!- to Kuba i nasz jego cyrk powszedni. Tata już robi herbatę, ja szybko mieszam jakąś breję z kaszy dla Patyczka, bo ta nagle sobie przypomniała, że jadła wczoraj o dwudziestej i gwałtem żąda natychmiastowego nakarmienia.
Mamo – gdzie moje chipsy? – pyta Maciek.
-A co? Już brzuch nie boli??
- heh, boli mnie noga..
- a tyłek nie boli? Bo może zaraz zacząć..
-O jeju… nooo…
Jazgot spod kołdry milknie, wysuwa się kudłata łepetyna:
-co dzisiaj?
Część 22 / 5
-czwartek…-odpowiadam
- a to dobrze – i grzecznie kieruje się do łazienki- jestem głodny!
-a kiedy nie byłeś?
Słyszę tylko śmiech. Już po śniadaniu, ubrani i gotowi do wyjścia..
-nie mam zeszytu
-gdzie mój klucz?
-mamo on mnie kopnął
-bo on mnie szczypnął, ja mu oddałem
Część 33 / 5
Po kilkunastu minutach zwierzyniec podąża do szkoły, a ja delektuję się błogostanem ciszy i spokoju.. na chwilę, dopóki nie wejdę do kuchni. A tam bałagan, jakby tu się stado małp pożywiało a nie dwoje dzieci. Wszędzie masło, okruchy, rozlana herbata, kot zjada właśnie pozostałości wędliny z kanapki, kran wyje, bo oczywiście nie ma go komu naprawić. Dobrze, że chociaż Patyczek najedzony, leży sobie grzecznie w bujaczku i dyskutuje z Myszką Mickey z telewizora. Po pół godzinie już w miarę można wejść do kuchni, nie zabijając się przy okazji, nie brudząc nóg resztkami jedzenia, ogólnie atmosfera może być. Trzeba włączyć 40-stkę i zobaczyć „co tam-kto tam”. Telefon: Maciej dzwoni..
-co tam młody?
-buuuuuu, buu, eeeeee
-że co??
-jedynkę dostałem… buuuu
-za co znowu?
-z wypracowania...
-no przecież wczoraj napisałeś, ładnie Ci wyszło, jak nie twoje..
Część 44 / 5
-no bo nie było moje, zerżnąłem z internetu
No ręce opadają..
-a Michał też ściągnął to samo, i Adela też i Janek…buuuuuu
No tak, mogłam się domyślać..
-no nie rycz, porozmawiajcie z panią, przeproście a na jutro napiszecie jeszcze raz, samodzielnie
-buuuuuuu, ale ja już napisałem, nie chcę drugi raz..
Tu następuje umoralnianie młodego jaki to straszny akt, zżynać tak na żywca. (swoją drogą, nie wspomnę ani słowa jak napisałam swoją pracę dyplomową.. :P)
Część 55 / 5
Patyczek już się znudził, bierzemy więc koc i na podłogę, wszystko pod kontrolą, muza na cały regulator (prawie) i męczymy dzidzię przed popołudniową drzemką Maruda się włącza, więc Patyczek ląduje w foteliku i lulamy. Luli..Luli… luli…aaa kotki dwa i inne takie tam.. kończymy bujanie, powolutku przymykam oczy… czas na drzemkę… gu, gie, mamama dadada. No to po ptokach. Łeb jak sklep, oczy się zamykają same. Córka śpi szybko, mama nie umie? Jej problem- myśli Patyczek.
Zjemy zupkę, pierwsza łyżeczka ląduje w buzi a po chwili rozmnaża się w cudowny i jest na buzi, na pajacyku, na foteliku i nawet na mnie, jeśli sił starczyło. Brudna gębucha szczerzy do mnie swój jeden ząb.. O ty małpiszonie, druga łyżka ląduje na segmencie – swoją drogą, skąd ona tak umie?
-Patyczku jemy ładnie..
-tatatttaattata..
- i am…
-tfu..
Cholera jasna! Za ciepła, moje dziecko nie