Filozofia · 2 min czytania
Prolog. Rachunek sumienia dla nieletnich (...)
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Ach chłopczyku miły, skarbie mój ty drogi Znowu jesteś winny własnej niewinności Staczasz się po krzywej, wpadasz mi pod nogi Wierzysz tylko gwiazdom w swojej stronniczości
Patrz ,w cudzym ogródku ktoś posadził jabłoń Głodny jesteś mały, i ja jestem głodna Tyle razy kradłeś, tyle razy łżałeś Tyle razy kradłam by być ciebie godna
Kiedyś znów zapytasz, kim jestem naprawdę Ja kiedyś zamilknę, abyś wciąż mnie lubił Tylko Bóg i wiatry znają chyba prawdę Trzymasz rękę mocno, bo nie chcesz się zgubić
Ja doprawdy nie wiem,jak się ciebie wyrzec Bo od zawsze stałeś za mymi plecami Wbijałeś w nie noże , rysowałeś kwiaty Wycinałeś sam tępymi nożycami
Mój dziecięcy grzechu, śpiochu nieświadomy Wciąż w brudnych bucikach, ciemny uliczniku Kusisz czekoladą, ciągniesz mnie za włosy Czynisz mnie wciąż dzieckiem, mały rozbujniku
***