Erotyka · 3 min czytania
Promiskuityzm
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Jesteś promieniem słonecznym. Nieuchwytny, szybko znikniesz. Ja wiem. Dajesz życie. Podobny do chłodnego zimowego poranka i rozgrzanego piasku na plaży. Jak my. Ciałem wstrząsają dreszcze. Rozbiegane spojrzenie na moment zatrzymuje się, aby zaraz pognać dalej. Nie zna celu. Nie istnieją granice. Twój uśmiech dla milionów. Nie robię wyrzutów. W końcu czasem i dla mnie, więc o co chodzi? Mijamy się nie zauważając. Mijamy się ocierając o siebie. Mijamy się i odchodzimy. Mkniemy dalej przez życie, myśląc o następnym spotkaniu. Ale nie oczekujemy. Ślesz miliony uśmiechów. Rozdaję miliony pocałunków. Żaden dla mnie, żaden dla ciebie. Ale potem spotykamy się i splatamy nasze dłonie, więc o co chodzi? Jak wiatr. Jak szept. Jesteśmy, a potem przepadamy. Wplątujesz się we włosy. Niepozorne słowa bez wartości. To wszystko zniknie. Nie będzie miało znaczenia. Liczy się teraz. Jedna sekunda czucia. Potem odejdziesz, tak jak ja. Do milionów, którzy czekają, spragnieni tego szeptu. Zanurzmy się w sobie. Stopmy w jedno. Niech strawi nas płomień. Już nic co ludzkie nie jest nam obce. Staramy się