Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantastyka · 7 min czytania

promocja

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Drzwi gabinetu otworzyły się. Przed nim siedziała długonoga blondynka w modnej prześwitującej sukieneczce. - Dzień dobry. Nazywam się Jan Kowalski i byłem umówiony z Panią Prezes. - Pan w sprawie reklamy. - Tak, chciałem zobaczyć jak Państwu wyszło. - Naturalnie. Jesteśmy dumni Doktorze, że wybrał Pan naszą Agencję Reklamową. To dla nas prawdziwy zaszczyt. Wstała i zaprowadziła go do kunsztownie wykonanych ze skóry obitej złoceniami drzwi, na których wisiała tabliczka: Prezes Agencji Reklamowej Zachwyt profesor docent niecodzienny doktor 3 stopnia i drugiej gradiencji dziennikarstwa Anna Nowak. - Miło jest Pana widzieć Pana doktora. Mam nadzieję, że produkt finalny zadowoli Pańskie oczekiwania. Usiedli wygodnie w głębokich fotelach. - Janie. – krzyknęła do głowy posągu stojącego na jej biurku- puść film. Teraz to bardzo modne nazywać elektronicznego sekretarza Janem. Tak podobno kiedyś w Strefie Nadwiślańskiej nazywano służących. Jak był mały dziadek mu opowiadał, że kiedyś ten kraj nazywał się inaczej. Chyba Plska albo Ple. A może Polska? Dziadek opowiadał mu, że to nazwa pochodziła od wyrazu pole. Nie potrafił sobie nawet wyobrazić co to jest. Podobno miał to być kawałek wolnego terenu, na którym nie było ani zakładów przemysłowych, ani arterii komunikacyjnych, ani nawet zabudowy mieszkalnej, tylko rosło zboże. Wiedział jak wygląda zboże. Widział je kiedyś w uprawie hydrofobicznej. Jednak nie potrafił zrozumieć, jak ludzie mogli sobie kiedyś mogli pozwolić na takie marnotrawstwo terenu i uprawiać tylko jeden poziom roślin. Dziadek mówił, że kiedyś nie trzeba było oświetlać upraw, tylko robiło to słońce świecące z błękitnego nieba. Dzisiaj jest inaczej.

Film zaczynał się czołówką Agencji Zachwyt. To obniżało cenę filmu o prawie trzy miliony Euro. Naga dziewczynka przebiegła przez ekran. Ciekawe, że ludzie w seksie z dziesięciolatką widzieli kiedyś coś zdrożnego. Potem zaczęła się właściwa reklama. Pokazywała ludzi spieszących się do pracy i mężczyznę koło czterdziestki stojącego i patrzącego tępym wzrokiem przed siebie. Miły, delikatny męski głos ciepło wypowiadał słowa. - Dopadł cię ból? Skończyło się twoje ubezpieczenie i oszczędności? Nie chcesz pozbawić swoich prawnuków szansy na naukę? Pomożemy ci! Teraz pokazano dzieci siedzącego na siedziskach przed elektronicznym edukatorem, a potem bawiące się w akwaparku dla bogatych. - Eutanazja za pół ceny. Wyjątkowa okazja. Twoje wnuki też chcą poznać życie.

- Czy jest Pan zadowolony, doktorze Kowalski? - Właściwie tak. Kiedy Państwo puszczą tę reklamę? - Chyba od jutra, najpóźniej pojutrze rano. To zależy od serwisów informacyjnych. Poza tym chcemy uzyskać odpowiednią cenę. Prezes była dość atrakcyjną kobietą po czterdziestce. Wzięła głębszy oddech. - Czy mogę zadać pytanie nie związane z naszą umową? - Jeżeli potrafię Pani pomóc. Oczywiście jeżeli nie jest to porada lekarska. Trzeba się trzymać jakichś zasad. - Nie, nie o to chodzi. Nigdy nie wiem co oznaczają te sumy na rachunkach za usługi medyczne. - To proste. Te pierwsze 300 euro to rzeczywista cena za usługę. Drugie to ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej. Ja mam niską stawkę. Podstawowa 300% tak więc następne 900 euro. Potem składka na fundusz niewypłacalnych ostatnio wynosi 38%, czyli kolejne 456 euro , no i oczywiście 45% Vat. To daje 745,20. Czyli razem 2401,20. Tak wygląda…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
promocja — czytnik · opowiadania