Akcja · 3 min czytania
Proroczy sen?- część druga
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
Życie toczyło się swoim torem. Dni mijały na tyle szybko, że prawie nie wracałam myślami do tamtych wydarzeń. Opieka nad córeczką i moszczenie wspólnego gniazdka wypełniały mój i tak mocno nadwyrężony czas. Marzyłam, żeby się porządnie wyspać. Z mamą widywałyśmy się prawie codziennie. Dzieliło nas tylko kilka uliczek. Kiedy mąż wracał z pracy, umawiałam się na wieczorny spacer z psem i zawsze po nią wstępowałam. Tak miało być i tej październikowej soboty.
Kiedy wchodziłam do domu rodziców, od progu przywitał mnie cudowny zapach pieczonego ciasta. Mama siedziała w kuchni na taborecie. Nie wyglądała dobrze. - Co Ci jest?- zapytałam. - Wiesz, niedobrze mi jakoś, pewnie zaszkodziły mi te łazanki. Zjadłam je tak łapczywie. - Mamuś, strasznie jesteś blada, może się położysz? - Dobrze, tylko muszę iść do łazienki, rozbolał mnie żołądek.
Zaprowadziłam mamę i na wszelki wypadek czekałam pod drzwiami. Byłam dziwnie niespokojna. - Może zadzwonię po pogotowie? - Nie trzeba, zaraz mi przejdzie. Idź do kuchni, sprawdź placek w piekarniku. Specjalnie zrobiłam drożdżowe ze śliwkami- takie jak lubicie.
Wyszłam na moment i wyciągnęłam ciasto w ostatnim momencie.
Część 22 / 2
- Już się upiekło, wygląda smakowicie. Wracam, pomogę Ci dojść do łóżka. Ty się położysz, a ja wyjdę dzisiaj z psem.
*
- Tatuś, rozściel łóżko, idę po mamę. Jak się położy, to ogarnę trochę kuchnię. - Zajrzyj do łazienki szybko, coś tam za cicho…