Fantasy · 3 min czytania
PROSIMY O NIE ZJADANIE ZUżYTYCH PREZERWATYW
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
„PROSIMY O NIEZJADANIE ZUŻYTYCH PREZERWATYW”
Patrzył przez chwilę na napis. Popatrzył na prezerwatywę w swojej dłoni.. Zdecydowanie zużyta. Zastanowił się chwilę, co ma zrobić z lepkim problemem. Druga tabliczka.
„NIECHCIANE DZIECI W NIESPRECYZOWANEJ FORMIE”
Podszedł, wyrzucił pakuneczek. Poczuł się dumnym dawcą spermy. Będzie miał potomka, dziedzica uwięzionego gdzieś w świecie kosmicznego absurdu, powstałego z materiału, którego już nawet zjeść nie można. Da mu na imię Ezechiel, albo lepiej Hiob. Jedna Księga Hioba już powstała, nawet wzruszyła go opowieść o starym facecie umierającym na AIDS. Facio dzielny był. Tak samo dzielny powinien być jego syn. Kiedy obudzi się pewnego razu, zlepek spermy i gliniastej otoczki, zrozumie, że imię było mu przeznaczone. Wstanie, spróbuje nie zmrużyć oczu przed światłem lamp. Podniesie dumnie głowę oraz resztę dyndających organów. Gotowy do udowodnienia godności, której nie posiada. Ruszy przed siebie ignorując salwy śmiechu, zachęcające pomruki chodzących fabryk komórek jajowych. Będzie szedł, bo uwierzy, że może być lepiej, że gdzieś jest świat gdzie akceptują takich jak on, ofiary polityki rozrodu za wszelką cenę, bezkształtne masy będące jedynie liczbami w rocznikach statystycznych. Pusty żywot trwający najwyżej o kilkadziesiąt lat za dużo. Poczuje może świeże powietrz, może wodę, może, przy odrobinie szczęścia, ktoś nie zdąży się odsunąć zanim go dotknie i…