Religia · 5 min czytania
Prosze cię boże...
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Bóg mnie opuścił- to są słowa nie jednej już piosenki, ale czy to możliwe? Czy ktoś się kiedyś zastanawiał czy to wogóle możliwe? Ja się zastanawiałem nad tym wiele razy, przecież bóg nas kocha, zatem niemożliwe jest by nas opuścił, przynajmniej nie z jego winy. Czy ty byłbyś wstanie opuścić osobę, którą kochasz? Nie sądzę inaczej ciężko jest mówić o miłości. Ech życie ludzkie jest bardzo zaskakujące, czasami dzieje się w nim coś, czego naprawdę nikt z nas się nie spodziewa, ludzie zakochują się w ciągu minuty, a odkochują jeszcze szybciej, czemu tak się dzieje? Czemu dla ludzi miłość jest czymś tak mało znaczącym i tak banalny, a przecież tak naprawdę nikt do końca nie wie czym ona jest, jest wiele teorii, ale pytając czym jest miłość to tak jakbyśmy pytali czym jest czas, niby wszyscy wiedzą i daje się zauważyć jego obecność jednak wciąż pozostaje zagadką. Gdy przechodzę ulicą i widzę te wszystkie pary trzymające się za rękę to czuje się samotny, choć wiem, że zawsze mogę liczyć na przyjaciół. Ostatnio postanowiłem zapobiec swojej samotności i wybrałem się na miasto w poszukiwaniu dziewczyny, która mogłaby mnie zainteresować, niestety chodząc nie na trafiłem na taką. Sam nie wiem czy to wina tego, że mam tak duże wymagania, czy może naprawdę nie ma już miłych i sympatycznych dziewczyn. Gdy już straciłem całą nadzieje, że poznam kogoś ciekawego, postanowiłem wrócić do domu, więc czym prędzej udałem się na przystanek autobusowy. Gdy doszedłem na przystanek moją uwagę zaprzątnęła pewna dziewczyna, rozmawiała z koleżanką, postanowiłem podejść troszkę bliżej i posłuchać, o czym rozmawiają. Mało mnie w tej chwili obchodziło to, że nieładnie jest podsłuchiwać, ta dziewczyna mnie naprawdę zafascynowała. W sumie niczym się nie wyróżniała na tle dziewczyn, które dzisiaj obserwowałem, a jednak miał to coś, coś co przykuwało mój wzrok i moją uwagę. Już na przystanku postanowiłem, że musze ją poznać, ale czekałem na odpowiedni moment. Gdy przyjechał autobus, przyglądałem się czy ona do niego wsiada. Gdy wiedziałem już, że ona wsiądzie, szybkim kroki poszedłem do autobusu i wsiadłem tymi sami drzwiami, co ona, żeby czasem jej nie zgubić. Czekałem, aż zostanie sama, bym mógł do niej podejść i zacząć rozmowę, ale wciąż brakowało mi odwagi. Wiedziałem jednak, że musze w sobie zebrać odwagi na tyle by do niej podejść. Gdy tylko wysiadła jej koleżanka, postanowiłem nie tracić czasu i szybkim kroki ruszyłem w jej stronę, tak by już nie było odwrotu.