Filozofia · 4 min czytania
Proszę mnie nie dotykać
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Pamiętam jeszcze stare kino, obok którego przechodziłem w drodze do szkoły. Nawet kilka razy do niego zachodziłem, ale było to tak dawno, że nie sposób sobie przypomnieć jak wyglądało wewnątrz. Albo tym bardziej na zewnątrz, bo wyburzyli je kilka lat temu. Pamiętam jeszcze kilka takich budynków, które mijałem od zawsze i które z dnia na dzień zmieniały się w gruz. Zanim zdążyłem się przyzwyczaić do ruin, już wyrastało na nich coś nowego. Tak też było z tym kinem, na miejscu którego postawiono szklany, jasny piętrowiec, w którym nie wiem wprawdzie co się znajduje, ale wiem że nie mam powodu by do niego zachodzić.
Rozmawiałem kiedyś o tym z kolegą. Siedzieliśmy w imitacji celtyckiego pubu we wtorkowe popołudnie, sącząc to samo gorzkie, rozwodnione piwo, co zawsze. - Miasto to organizm - mówił. - A komórki żywych organizmów się regenerują. Odtwarzają. Jedna umiera, zastępuje ją druga, rozumiesz. - Aha - odparłem. - Że niby budynki to komórki? - Tak. - Trochę brzmi jak wymiana. Jedno w miejsce drugiego. - No dokładnie. Z ludźmi jest tak samo. Po siedmiu latach wszystkie komórki w ciele zostają zastąpione. Więc po siedmiu latach jesteś kimś innym niż byłeś. Tak samo z miastem. - Po siedmiu latach dalej jesteś sobą, miasto też się nie zmienia. - Zmienia. To już nie jest to samo miasto. - To idiotyczne - odparłem, dopijając i zastanawiając się po co wdaję się w te dywagacje - Zmieniają się pojedyncze elementy, nie całość. - Całość też się zmienia. - Kurwa! Nie! - warknąłem. - Jeden budynek w tę czy we w tę nie zmienia istoty miasta. Zaraz mi rzucisz kawałkiem o wchodzeniu do tej samej rzeki. - Wszystko jest na swoim miejscu - zaczął, unosząc dłonie na wysokość oczu - Ale to nie jest to samo. Miasta, które znałeś, już nie ma. Jest coś nowego. Twoim obowiązkiem jest zapamiętać co było, bo jutro twoje wyobrażenie zniknie. Rozumiesz? - Pierdolisz jak potłuczony. - odparłem beznamiętnie