Filozofia · 2 min czytania
PROZA STAROŚCI
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
PROZA STAROŚCI
Północ dawno minęła, więc walczy o lepsze, Pilna snu potrzeba z tym natrętnym wierszem. W lustrze Twego utworu znalazłem odbicie, Swej twarzy nie widzę, lecz znane oblicze.
Idealizujesz mą duszę, nie wiem czy tak trzeba. Wszak do życia, jak każdy, potrzebuję chleba. Mam świadomość błędów, popełnionych w życiu, Często je cichaczem opłakuję w skryciu.
Na życie swe za krótkie, wcale nie narzekam. Z powieki z łzą za życiem ukradkiem uciekam. Chociaż nieraz mym truchłem pysk wycierał los, To wszak do życia potrzebny, pełny był trzos.
Mackami zdarzeń rwę strzępy czasu marne, Pozostają mi jego łachmany niezdarne. Czas swój uczciwie między bliskich moich dzielę, Sobie też zostawiam trochę, ot ciut, tak niewiele.
Miotam się durny, w czasu niedoborze. Chciał bym lat jeszcze wiele przeżyć,