przygoda · 1 min czytania
przebudzenia
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Jutrznią, pląsem, wczesnym rankiem rosa karmi traw zielenie, a poeta duszę kruszy, całkiem nie rad, że już dnieje.
Lecz kuszony słońc rozkwitem w łąkę wsunął stopy boso. szron na skroniach, szron na dłoni, ale jeszcze sen i noc co,
jak parawan świat odgradza, władzę trzyma i nie puszcza. Zadrżał! Warknął: Dosyć tego! I otworzył