Thriller · 5 min czytania
Przebudzenie
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 5
Przebudzenie
Siedzę w salonie. Jest dzień, bo słońce lekko, delikatnie pieści moje plecy, zalewa swym łagodnym blaskiem kanapę, stół, podłogę. Przedpołudnie, bo okna wychodzą na wschód.
Czuję się dziwnie, trochę jakbym nie był sobą. Ktoś mnie obserwuje? Niby kto? Nie ma jak.
Nagle.
Patrzę na swoje kolano. Czarne dżinsy. Co na nie spadło?
Metalowy, o srebrnym zabarwieniu.
Spinacz. !?
Co?
Część 22 / 5
Patrzę na sufit.
Nic. Pustka.
Ktoś we mnie rzucił spinaczem do papieru? Niby kto?
A spinacz spadał pionowo, wyraźnie widziałem jego lot.
Obudziłem się. Po omacku, przecierając sklejone oczy zszedłem na dół, do kuchni. Chcę sobie zrobić jakieś kanapki, strasznie zgłodniałem. Tak wiem, anoreksja, ale w nocy trudno się powstrzymać.
Wtem.
Słyszę coś.
Ktoś (coś?!) Gwiżdże. Zupełnie bez melodii. Jakbym słyszał spuchnięte, popękane i wyschnięte usta.
Część 33 / 5
Cichy, szeleszczący. Złowrogi. Gwizd.
Czuję się dziwnie. Jakbym nie był sobą. Ktoś tu jest.
Nie, jestem w domu sam.
Tylko że ktoś gwiżdże, i to nie ja.
Kolejny dzień, pogoda taka sama. Siedzę na kanapie tyłem do okna. W tym samym co poprzednio miejscu.
Czy czuję się dobrze? Nie wiem. Czuję się normalnie, ale… czy dobrze…?
Trzymam w dłoni małe, okrągłe. Lusterko. Lustereczko. Kosmetyczne.
Ale tak w ogóle… To po co ja je trzymam?
Część 44 / 5
Chwila.
Coś w nim dostrzegłem…
Jakieś odbicie(czyjeś, czegoś?) Zobaczyłem coś Ale Wcale tego nie widziałem. I sekundę potem.
Może pół?
Lusterko rozsypuje się na miliony drobnych ziarenek żółtego piasku.
Spada mi na stopy.
Jak się czuję? Nie wiem. Dziwnie?
Co mnie obudziło?
Część 55 / 5
Discman?
Tak Włączył się Sam?
Leży koło łóżka. Tool, piosenki nie rozpoznaję. Właczył się sam, bo przecież… ja nie dosięgam stąd.
Sam. Bo nikogo nie ma w domu oprócz mnie. Tak? W zasadzie nie wiem… czy wyczuwam czyjąś (czegoś?) obecność?
Wychodzę z pokoju, rodzice z jakimś panem…
Sam? W domu tak. Wychodzę z pokoju, są tu rodzice. Moi. I jakiś pan. -mamo, tato. Opowiadam co widzę ostatnio. -coś ostatnio ze światem się dziwnego dzieje, synku. -apokalipsa? - pytam półżartem. -nie synku, to tylko coś dziwnego.
Uspokojony wychodzę na olbrzymi taras. Jest środek nocy.
Panują