Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantastyka · 7 min czytania

Przebudzenie.

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

PRZEBUDZENIE

1. - Ten obraz musi być dla pana bardzo ważny. Głos wyrwał go z zamyślenia. Należał do ładnej brunetki w uniformie pracownika galerii. - Zasłoniłem? Przepraszam. - Nie, po prostu widziałam, że stoi pan przed nim już prawie godzinę. - Zamyśliłem się. Przyjrzała mu się uważnie. Potem spojrzała na zegarek. - Jestem przewodniczką, będę oprowadzała szkolną wycieczkę. Przyłączy się pan? - Chętnie – powiedział trochę nieoczekiwanie dla siebie. Wycieczka czekała na nich w sali kubizmu. Grupa dziewcząt i chłopców natychmiast otoczyła przewodniczkę. - Proszę pani... proszę pani... tu nie ma... - Spokojnie. Niech mówi jedna osoba. Może ty – wskazała na chudego chłopca. - Wy nie macie żadnego Braqa. Co to za kubizm bez Braqa... - Widzę, że odrobiliście lekcje. Ale mamy dwa obrazy Braqa , są obecnie w konserwacji. - Widzę jeszcze poważniejszy bład – usłyszał swój głos. - Tak? – głos przewodniczki był pewien niedowierzania. - Błąd polega na samej kategoryzacji. Zadna dojrzała wypowiedź artystyczna nie da się sprowadzić do dowolnego z imion doktrynalnych. Więcej nawet – jeśli na wstępie przyjmiemy przypisanie obrazu do konkretnego nurtu ograniczymy tym samym naszą percepcję. Będziemy szukać związku z innymi dziełami tego nurtu miast go przeżyć w jego swoistości i niepowtarzalności. Przez chwilę trwała cisza. - Czy ludzie , którzy układali nasz program nauczania o tym wiedzą? - zapytał jeden z chłopców. Rozległ się zbiorowy śmiech. To przywróciło mu świadomość czasu. - Muszę już iść. Ale oglądając te obrazy pamiętajcie o czym mówiłem. Odwrócił się. - Chwileczkę – usłyszał za sobą głos przewodniczki – chcielibyśmy wiedzieć komu zawdzięczamy tę ciekawą uwagę. Spojrzał na nią z uwagą. Jej twarz wyrażała zaciekawienie bliskie fascynacji. - Jestem Tojwo. Tojwo Głumow. Do widzenia.

2. W domu czekał na niego Van Eyck. - Byłem w galerii – powiedział mu bez pytania. Zapadła cisza. - Nadal szukasz kontaktu – powiedział w końcu Van Eyck z wyraźnym smutkiem w głosie. - Zrozum mnie wreszcie. Kocham tych ludzi, wychowałem się wród nich , jestem człowiekiem .... - Nie, jesteś ludenem. Zaakceptuj to . Tamto już nie wróci. - Wiem. - I co z tego, że wiesz? Kontakt się urwał nieodwołalnie. Dystans jest zbyt duży. Zacznij żyć naprawdę. Jeśli masz wobec nich jakiś obowiązek, to właśnie taki – żyć naprawdę własnym życiem. - Może jednak różnię się od was? - Od nas? Ależ jesteś jednym z nas. Problem polega na tym, że wszedłeś dopiero na pierwszy stopień. Już nie jesteś człowiekiem ale jeszcze nie pełni ludenem. Wszystko dopiero przed tobą. - A co jest na końcu tej drogi? - Nie wiem. Naprawdę. Jestem jednym z pierwszych ludenów a nawet ja jestem na początku. Ale myślę, że to nie ma końca. Być ludenem to znaczy rozwijać się każdego dnia. - To mnie trochę przeraża. - Nie , ty nie odczuwasz strachu. Odczuwasz żal. Tak jak my wszyscy. - Żal? Tak, żal... 3. - Chciałeś mnie widzieć. Łogowienko wydawał się bardzo zmęczony. Jego twarz i głos wyrażały skrajne znużenie. - Dziękuję, że znalazłeś dla mnie czas. Łogowienko pokiwał głową. - Ciekawy wystrój – powiedział rozglądając się po pokoju – bardzo wyrafinowana asceza. - Prostota to zaleta. Nic nie rozprasza, nic nie przykuwa uwagi na dłużej. Przepraszam ,

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%