Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Psychologia · 2 min czytania

Przebudzenie Szaleńca

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Przebudzenie Szaleńca

Poranny blask – świtu już czas Razie me oczy i budzi demony Słońce tak krwawe – jak stosu żar A księżyc wciąż na niebie się srebrzy I dziwne rzucają cienie Które w duszy mej tańczą

Unosząc powieki widzę mój świat Me białe ściany i niebo zza krat Rozkołysane kłęby chmur Jak dzikie twarze Aniołów kpiących W Raju swym szczęśliwych – a ja tu sam! Skazany na życie pośród swych Mar!

Tylko Śmierci czekam Wobec niej każdy równy jest Jej lodowate dłonie Dotkną moich skroni I nadejdzie Spokój I wtedy kpił będę ja Z Anielskich roześmianych twarzy

Spoglądam

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Przebudzenie Szaleńca — czytnik · opowiadania