Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Komedia · 1 godz. 4 min czytania

Przedostatnia runda

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

PLENER. STARY GYM BOKSERSKI – DZIEŃ

Pod gym podjeżdża Mercedes klasy S.

WNĘTRZE. STARY GYM BOKSERSKI – DZIEŃ

W gymie praca wre. Trenują starzy i młodzi, zawodowcy i amatorzy. Z tłumu wyróżniają się dziadek i młodzieniec. Pierwszy to TADEUSZ, fachman w dziedzinie trenerki. Najprawdopodobniej niespełniony bokser, który liczy na to, że uda mu się odkryć wielki talent. Stoi kilka kroków za ALBERTEM, pięściarzem wagi średniej, wydzierając się na niego, co ma być zapewne elementem motywującym podczas wyczerpującego treningu. Młody tymczasem wychodzi ze skóry żeby, mimo braku sił, zadać jak najwięcej mocnych ciosów sfatygowanemu workowi bokserskiemu.

Do gymu wchodzi DANIEL MAMES.

WNĘTRZE. STARY GYM BOKSERSKI (KANCIAPA TRENERÓW) – DZIEŃ

Obskurne wnętrze ze starymi plakatami reklamującymi walki amerykańskich czempionów takich jak Robinson, Ali, Hagler. Leonard, Holmes. Wszystko w tym pomieszczeniu jest zużyte. Nawet gablota z medalami i pucharami za wygrane turnieje nie prezentuje się okazale.

TADEUSZ No to zaczynaj.

Daniel siedzi na zapadającej się kanapie. Mistrz wagi średniej to mężczyzna około trzydziestoletni, wyglądający na pewnego siebie. Mówi powoli sprawiając wrażenie, że to, co ma do powiedzenia, jest bardzo ważne i wszyscy na to czekają. DANIEL (wskazując na siedzącego na krześle Alberta) Jestem tu z jego powodu.

TADEUSZ (specjalnie przesadzając) Wszystkim podoba się styl walki Alberta. Chłopak ma talent.

W tym momencie zagotowuje się woda w czajniku elektrycznym. Tadeusz wstaje z fotela za biurkiem, żeby zaparzyć dwie kawy i herbatę.

DANIEL Potrzebny mi łatwy przeciwnik. Jestem zmordowany ciągłymi walkami na pełnym dystansie. Muszę kogoś znokautować. (wskazując na Alberta) Najlepiej ciebie.

ALBERT Masz mnie za frajera?

TADEUSZ Nie, odpada. Młody nie jest jeszcze gotowy. I pewnie długo nie będzie.

DANIEL Byście przynajmniej coś zarobili.

TADEUSZ Nokautujący cios w szczękę może zmarnować najlepszy talent. Nie słyszałeś o tym?

Tadeusz podaje kubek z herbatą Danielowi. Kubek z kawą trafia w ręce Alberta.

ALBERT Coś tu jest nie tak.

TADEUSZ Ile?

DANIEL Dzielimy się osiemdziesiąt do dwudziestu.

Tadeusz zastanawia się.

TADEUSZ Mało.

ALBERT (do Daniela) Dlaczego nie rozmawia z nami twój promotor?

DANIEL (ignorując go) No to ile?

TADEUSZ Właśnie, dlaczego nie ma tu Rycha?

DANIEL Nie mogę dać wam więcej niż dwadzieścia pięć. A na co liczyliście?

Daniel wypija łyk herbaty.

To jest tylko wstępna rozmowa. Takie rozeznanie. Ryszard wkroczy później.

TADEUSZ Wierzę ci.

DANIEL To zadzwoń do niego.

TADEUSZ Nie, no w porządku. (do Alberta) Co o tym myślisz?

ALBERT Ja tam nie wiem.

TADEUSZ Czy walkę pokazałaby jakaś telewizja?

DANIEL A co to ma do rzeczy?

TADEUSZ Jak to, co?

DANIEL Pewnie, że tak. Inaczej bym do was nie przychodził.

TADEUSZ Jak dostaniemy trzydzieści procent to w to wchodzimy.

DANIEL Mowy nie ma. Całkiem was pogięło. (pauza) Muszę pogadać z Rychem.

WNĘTRZE. BIURO RYSZARDA – DZIEŃ

RYSZARD Nigdy o nim nie słyszałem.

RYSZARD jest promotorem boksu zawodowego. A przynajmniej wydaje mu się, że nim jest. Ma on powierzchowność typowego działacza sportowego. W kontaktach z Danielem wcale nie wygląda na takiego, który by kontrolował jego karierę. To Daniel jest tutaj osobą dominującą, chociaż z racji funkcji, jakie obaj pełnią powinno być odwrotnie.

DANIEL Bez jaj.

RYSZARD W jakiej wadze on walczy?

DANIEL W jakiej tylko zechcesz. Chcą trzydzieści procent. To chyba za dużo, co?

RYSZARD Nie wiem. Mamy poważny problem.

DANIEL Poważny?

RYSZARD Telewizja nie chce pokazać naszej gali.

DANIEL A co będą pokazywać? Walki w klatce?

RYSZARD Wystąpiłbyś w czymś takim?

DANIEL Pewnie, że nie. A ile można na tym zarobić?

RYSZARD Toż na pewno mniej niż w boksie. Mam sprawdzić? Ale na pewno mniej.

WNĘTRZE. DOM DANIELA – WIECZÓR

Daniel w fotelu przed telewizorem. Zahipnotyzowany przez TV. Co jakiś czas na jego twarzy pojawia się grymas uśmiechu.

WERONIKA, dwudziestokilkuletnia brunetka, siedzi na kanapie obok. W ręku miesięcznik „GLAMOUR”. Wygląda na znudzoną.

WNĘTRZE. GYM BOKSERSKI – RANEK

Daniel w ringu bokserskim. Walczy z cieniem. Jego rozgrzewce przygląda się trener MARIAN.

MARIAN Wielu ekspertów powie ci, żebyś nie wyprowadzał sierpowego wtedy, kiedy robi to twój przeciwnik. Myśl sobie, co chcesz, ale jest pełno takich „fajterów”, którzy wyprowadzając lewy sierpowy opuszczają prawą rękę. Albo podnoszą do góry brodę. Są też tacy, którzy robię obie te rzeczy jednocześnie. Wiesz, o co mi chodzi? Zablokuj jego sierp i wyprowadź swój.

PLENER. ULICA – DZIEŃ

Albert idzie sobie spokojnie ulicą z torbą treningową w ręku. Wolno mija go Audi A4. Albert nie zwraca na to uwagi.

WNĘTRZE. AUDI A4 (W RUCHU) – DZIEŃ

Ryszard za kierownicą samochodu. Albert na miejscu dla pasażera.

RYSZARD Pamiętam cię z mistrzostw Europy juniorów w Berlinie.

ALBERT Naprawdę mnie pamiętasz?

RYSZARD Zaimponowałeś mi swoją nieustępliwością.

ALBERT Nie lubię takiego cwaniactwa, więc mnie nie wkurwiaj.

Ryszard wybucha śmiechem.

To w ogóle nie jest śmieszne. Na dwanaście dni przed zawodami podczas sparingu złamałem kciuk.

RYSZARD Spokojnie, wyluzuj. Masz kogoś, kto by cię reprezentował? Jakiś menadżer, prawnik, promotor?

ALBERT Wszystkim zajmuje się Tadeusz.

RYSZARD Powiem ci szczerze: nie lubię twojego trenera i mam poważny powód. Nic więcej na ten temat ode mnie nie usłyszysz, ale zapytaj go, to zobaczysz jak zareaguje.

ALBERT I po co mi to mówisz? Myślisz, że zapytam? Jaki procent z mojej gaży byś brał dla siebie?

RYSZARD Dwadzieścia pięć. Za taką stawkę gwarantuję ci, ze twoje walki będą pokazywane w telewizji.

ALBERT Chcesz, żebym ci płacił haracz?

RYSZARD Tak, to dobre określenie. Widzę, że nie za bardzo orientujesz się, o co tutaj chodzi. Po tym jak przegrasz z Mamesem zostajesz z niczym. Nie wiadomo, kiedy dostaniesz następną walkę o tytuł, i czy ją w ogóle dostaniesz. Twoim zabezpieczeniem byłby kontrakt z wpływowym promotorem, czyli ze mną. To ja jestem potrzebny tobie, a nie ty mi. Sorry, że tak brutalnie to wykładam, ale to właśnie tak wygląda.

ALBERT Aha, czyli według ciebie jestem mięsem armatnim?

RYSZARD Nie tylko według mnie.

ALBERT I co mi jeszcze powiesz?

RYSZARD Taką ciekawostkę: Mames jest bankrutem.

WNĘTRZE. STARY GYM BOKSERSKI – WIECZÓR

Tarczowanie w wykonaniu Tadeusza i Alberta, czyli ćwiczenie na koordynację rąk i wyczucie dystansu. Trener ma na rękach tarcze (pady), w które zawodnik wyprowadza ciosy.

CIĘCIE DO

ŁAWKI, na której po treningu siedzą wyczerpani Tadeusz i Albert. ALBERT Zaczynam za dużo o tym myśleć.

TADEUSZ Ktoś ci coś powiedział?

ALBERT Podobno nie mam większych szans.

TADEUSZ Bo to prawda. Przecież ja jako twój trener nie będę cię oszukiwał.

ALBERT No to się wycofuję.

TADEUSZ Wiem, że gadałeś z Rychem.

ALBERT Wiesz? Skąd?

TADEUSZ Weź się ogarnij, chłopie. Ludzie mówią różne rzeczy, ale ty musisz być ponad to. Masz wątpliwości?

Tadeusz patrzy mu prosto w oczy.

Nie bądź pizdą.

WNĘTRZE. GABINET KULERSKIEGO – DZIEŃ

KULERSKI to prezes jakiejś tam telewizji, pokazującej walki bokserskie. Ma on do przekazania Ryszardowi złą wiadomość, więc wali prosto z mostu.

KULERSKI Nie pokażemy tej gali.

RYSZARD Chyba musicie. Mamy podpisaną umowę.

KULERSKI Wiem, ale i tak jej nie pokażemy. Po prostu nuda, nic się nie dzieje. Ludzie tego nie oglądają.

RYSZARD Pozwę was do sądu. To się wam nie opłaci.

KULERSKI A co nam się opłaci? Pokazywanie walk z udziałem twoich „miszczów” przeciwko kolejarzom z Mołdawii? Daj spokój.

RYSZARD Dlatego teraz organizuję pojedynek Mamesa z najbardziej obiecującym pięściarzem wagi średniej. Koleś jest wschodzącą gwiazdą. Ma duże szanse na zdobycie tytułu. Ludzie na pewno będą chcieli to zobaczyć.

KULERSKI Mam nową ideję.

RYSZARD Chyba ideę.

KULERSKI Walki w klatkach.

Ryszard drapie się po głowie.

Czujesz to?

RYSZARD Komu chcesz to pokazywać?

KULERSKI To jest w przybliżeniu ta sama widownia, która ogląda boks. Czy raczej oglądała, bo oglądalność… jak by to powiedzieć… systematycznie spada.

RYSZARD A reklamodawcy?

MAGDA Kim jest ta „wschodząca gwiazda”, o której mówiłeś?

MAGDA to młoda, zdolna i dynamiczna asystentka Kulerskiego. Blondynka, około trzydziestki. Do tego momentu rozmowy nie zwracała na siebie uwagi.

RYSZARD Chłopak z czystym rekordem. Szybki, z dobrą pracą nóg, odporny na ciosy. Z takimi Mames zawsze miał problemy.

KULERSKI Ja bym zrobił tak: wynajął trenera od MMA i przygotował Mamesa do walki w klatce. To może się sprzedać.

RYSZARD Mames jest bokserem.

KULERSKI To niech się przekwalifikuje.

MAGDA Z szybkim, odpornym na ciosy zawodnikiem z dobrą pracą nóg każdy by miał problemy. Masz nas za idiotów?

RYSZARD Albert Nojszewski. Sprawdźcie go.

PLENER. DOM DANIELA – DZIEŃ

Pod dom podjeżdża Audi A4 z którego wysiada Ryszard. Podchodzi do drzwi, wciska przycisk dzwonka. Czeka. Nic się nie dzieje.

Ponownie wciska dzwonek. Ponownie nic się nie dzieje.

PLENER. DOM DANIELA – WIECZÓR

Obok stojącego przed domem Audi zatrzymuje się Mercedes klasy S. Wysiada z niego Weronika.

WNĘTRZE. AUDI A4 – WIECZÓR

Weronika obok Ryszarda na miejscu dla pasażera.

WERONIKA No, nie da się ukryć, że mamy… jak to się mówi… problemy finansowe. Daniel musi stoczyć jakąś walkę.

RYSZARD Problemy finansowe to ma każdy. Macie jakiś kredyt do spłacenia? Bo jeżeli tak, to źle to wygląda. Nie lubię gadać z Kulerskim, bo to parówa. Nie dotrzymuje słowa. No może on nie jest taki zły, ale ta jego… asystentka.

Ryszard zauważa, że Weronika nie słucha go uważnie.

Jeżeli telewizja nie przeprowadzi transmisji na żywo z gali, no to… leżymy.

WERONIKA Przecież to jest boks. Niby dlaczego telewizja miałaby tego nie pokazać?

RYSZARD Czaisz, że mam z nim podpisaną umowę, a on mnie zlewa? Powiedział, że więcej ludzi obejrzy walki w klatce. Debil.

WERONIKA A co to w ogóle jest?

RYSZARD Nigdy nie widziałaś gali MMA albo K1?

WERONIKA Dobra, mniejsza z tym. Co mam powiedzieć Danielowi?

RYSZARD To ciekawe, że nie można się do niego dodzwonić. Lepiej żebym sam mu powiedział. Powiedz mu, że gala została odwołana. I że robiłem, co mogłem.

WERONIKA A wiesz, że ja nie wiem, gdzie on jest.

RYSZARD Ja tam się nie mieszam do spraw prywatnych. Często znika?

WERONIKA Ostatnio tak.

RYSZARD Powiedz mu, że to nie moja wina. Nie wiem, co teraz będzie.

WNĘTRZE. STARY GYM BOKSERSKI – RANEK

Albert podczas obijania worka. Na sali treningowej jest sam. Przez okno wpadają do środka promienie słońca, co oczywiście dodaje scenie tak pożądanego w takiej sytuacji romantyzmu.

DANIEL (OFF) To dobrze, że jesteś pierwszy w gymie, ale powinieneś się jeszcze bardziej przykładać.

Albert przerywa trening i odwraca się w stronę Daniela. Ten stoi kilka metrów od niego z rękami w kieszeniach.

ALBERT Szkoda, że ty się nie przykładasz.

DANIEL Nie mam po co. Walka została odwołana.

TADEUSZ (OFF) Jak to „odwołana”?

Ze swojej kanciapy wychyla się Tadeusz.

DANIEL W tym samym czasie organizowana jest gala MMA. Zgadnijcie, co woli pokazać telewizja?

TADEUSZ Oszukali nas! Banda złodziei, decydentów. Tak się nie robi.

DANIEL Okazuje się, że robi. Wiedziałem, że tak będzie.

ALBERT To co, jak telewizja tego nie pokaże, to już nie możemy walczyć?

TADEUSZ No, raczej nie. Wtedy to już nie ma sensu.

Albert zdejmuje rękawice.

Daniel nadal trzyma ręce w kieszeniach.

Tadeusz stoi z głupią miną.

DANIEL To co, do następnego razu. Myślałem, że coś z tego będzie, ale wyszło tak jak zwykle. Nie moja wina.

TADEUSZ Nikt nie mówi, że twoja. Kiedy się dowiedziałeś?

DANIEL Przed chwilą.

Daniel kieruje się w stronę wyjścia.

ALBERT No to zajebiście.

TADEUSZ Nie łam się. Takie rzeczy się zdarzają. (do Daniela) Zaczekaj!

Daniel zatrzymuje się. Tadeusz podchodzi do niego szybkim krokiem.

Może dałoby się to zorganizować bez transmisji w telewizji?

WNĘTRZE. DOM DANIELA – RANEK

SYPIALNIA. Daniel i Weronika w łóżku. Śpią. Na stoliku obok łóżka leży telefon Daniela.

Weronika przekręca się na drugi bok.

Telefon zaczyna dzwonić.

CIĘCIE DO

MARIANA. Stoi z komórka w ręku.

CIĘCIE DO

DANIELA. Leży w łóżku. Telefon przy uchu.

DANIEL Wiem, powinienem ci powiedzieć. Miałem do ciebie zadzwonić. Sorry.

Daniel patrzy na monitor telefonu. Zdaje się, że połączenie zostało przerwane.

WERONIKA Kto to był?

DANIEL Marian.

WNĘTRZE. GYM BOKSERSKI – DZIEŃ

Tarczowanie w wykonaniu Mariana i MŁODEGO, który wygląda na najwyżej piętnaście lat. Młody wyprowadza serie, które kończy silnymi ciosami sierpowymi.

MARIAN (zmęczony) Przerwa.

Młody odchodzi na bok i rozpoczyna walkę z cieniem.

WNĘTRZE. STARBUCKS – WIECZÓR

Spotkanie towarzyskie dobrych znajomych. Po jednej stronie stolika Daniel z Weroniką, po drugiej ich rówieśnicy: JUSTYNA i PATRYK.

JUSTYNA No dobra, jeśli tak wam zależy, to nie będziemy się upierać.

WERONIKA To nie chodzi o to, że tak nam zależy. No po prostu tak byłoby lepiej.

PATRYK Zawsze musicie z czymś wyskoczyć.

WERONIKA No ej, ale do kogo masz pretensje?

PATRYK Dwa miesiące były na to. Dobra, nie chce mi się już o tym mówić.

WERONIKA No to następnym razem sami załatwiajcie.

Dzwoni komórka Daniela, której on nie odbiera.

Następuje krępująca cisza.

Kto to?

DANIEL Zastrzeżony.

Weronika patrzy przez okno. Justyna ogląda swoje paznokcie.

Już nic mi się nie chce. Rychu to też taki leser. Facet jest promotorem, a niczego nie potrafi zorganizować.

WERONIKA Musisz o tym mówić? (do Justyny i Patryka) Odwołali galę. Daniel ma depresję.

JUSTYNA To tak jakby cię zwolnili z pracy.

DANIEL Dobre porównanie. Bez przesady z tą depresją.

WERONIKA Dobra, płacę rachunek i spadamy stąd. (do Daniela) Masz kartę?

WNĘTRZE. STARY GYM BOKSERSKI – DZIEŃ

Albert skacze przez skakankę.

WNĘTRZE. STARY GYM BOKSERSKI – DZIEŃ

KANCIAPA. Tadeusz na swoim miejscu na fotelu za biurkiem. Marian siedzi na zapadającej się kanapie.

MARIAN Wiem jak możemy wyjść z tego dołka.

TADEUSZ Ja też. Moglibyśmy…

MARIAN Czekaj. Najpierw mnie wysłuchaj.

Tadeusz odchyla się na oparciu fotela.

Szymon Caban ostatnią walkę stoczył cztery lata temu.

TADEUSZ No…

MARIAN To nie jest aż tak długo. Co prawda dwie ostatnie walki przegrał, ale był w dobrej formie.

TADEUSZ Gdzie tam, miał jakieś dziesięć kilogramów nadwagi.

MARIAN Kibice zawsze na niego przychodzili. Szesnaście nokautów w pierwszej rundzie to nie przypadek.

TADEUSZ No, ale z kim walczył?

MARIAN No, ale się liczy.

TADEUSZ To nie wypali.

MARIAN Zadzwonię do Rycha i powiem mu to samo, co tobie. Rychu na pewno się zgodzi. Ale mam do ciebie prośbę.

TADEUSZ Słuchaj, już ci powiedziałem, co o tym myślę. Nie chcę…

MARIAN Ale poczekaj…

TADEUSZ Nie chcę więcej o tym słyszeć. Caban to emeryt. Facet bez refleksu i kondycji. Wracając tylko się ośmieszy. (z uśmiechem) Chociaż ja osobiście chciałbym to zobaczyć. W ogóle już z nim gadałeś?

MARIAN Nie.

TADEUSZ Więc chciałeś wpierw usłyszeć moją opinię?

MARIAN Nie obchodzi mnie, co masz do powiedzenia w tej sprawie. Będziesz trenował Cabana, jeśli zgodzi się wrócić czy nie?

TADEUSZ A ty to od czego jesteś?

MARIAN Boję się o swoją reputację. W końcu to może być blamaż.

Chwila milczenia.

TADEUSZ Dobra.

WNĘTRZE. MIESZKANIE MAGDY – WIECZÓR

ŁAZIENKA. Magda w wannie pełnej wody i piany tak, że niczego konkretnego nie widać. Wygląda na zrelaksowaną. Najprawdopodobniej jest to jej forma odpoczynku po całym dniu pracy.

Z błogostanu wyrywa ją dźwięk dzwonka w komórce znajdującej się gdzieś niedaleko.

CIĘCIE DO

RYSZARDA. Siedzi w samochodzie z komórką w ręku.

RYSZARD (do telefonu) Magda, tu Ryszard. Mam sprawę. Jak możesz to oddzwoń.

WNĘTRZE. STARY GYM BOKSERSKI – WIECZÓR

Na ławce przy ringu siedzą: Marian, Tadeusz i Albert. Obserwują sparing dwóch juniorów: Młodego i jego przeciwnika GRUBASA.

MARIAN (do Tadeusza) No i co o nim myślisz?

TADEUSZ Mógłby zrzucić parę kilogramów.

MARIAN O Młodego pytam.

TADEUSZ Za dużo przyjmuje. Jako amator to jeszcze nie ma takiego znaczenia, ale jak przejdzie na zawodowstwo to przy takim stylu walki będzie miał problemy.

MARIAN Chłopak ma piętnaście lat.

TADEUSZ Tak sobie myślę… może ściągnąć tutaj Mamesa.

ALBERT A po co?

TADEUSZ Krótki sparing dobrze by wam zrobił. A nawet jeśli nie, to już byście coś o sobie wiedzieli.

MARIAN Nie zgadzam się. ALBERT (spięty) Moglibyśmy sobie darować.

WNĘTRZE. CENTRUM HANDLOWE – WIECZÓR

Dzień targowy w centrum handlowym, pełno ludzi snujących się bez celu po sklepach i butikach. Wśród nich Weronika i Daniel.

WERONIKA Ryszard powiedział, że telewizja nie chce już więcej pokazywać tego syfu.

Daniel wyrywa się z otępienia przy słowie „syf”.

DANIEL Co? Sorry, bo nie załapałem.

WERONIKA Mówił coś o walkach w klatkach. Co to w ogóle jest?

DANIEL No nie wiem za bardzo, ale wydaje mi się, że chodziło mu o walki w klatkach.

WERONIKA Jeżeli to takie proste, to na co ty jeszcze czekasz?

Daniel zatrzymuje się. Wraz z nim Weronika. DANIEL Jestem mistrzem wagi średniej. Bokserskim mistrzem wagi średniej. Jestem z tego dumny, ponieważ boks…

Zawiesza głos, żeby nadać swoim słowom większe znaczenie.

…to poważny sport.

WERONIKA Nie musisz się ze mną zgadzać, ale chcę, żebyś mnie wysłuchał bardzo uważnie.

Weronika odczekuje chwilę, aż minie ich grupa gimnazjalistów.

Teraz to już nie ma większego znaczenia. Nikogo oprócz ciebie nie obchodzi to, że masz jakiś tam pas. I co z tego? Jest pewna kwestia, na którą nie zwróciłeś uwagi. Też bym na twoim miejscu tego nie zauważyła. Po prostu jest to oczywiste dla kogoś, kto stoi z boku. Twoje walki… chodzi o to, że one są nudne. Nuda, nuda, nuda. Nic się nie dzieje. Ja oglądam to tylko z obowiązku. Boks w ogóle jest nudny. Więc jeśli chcesz coś jeszcze osiągnąć, poczuć adrenalinę, bo wiem, że jest ci to potrzebne, powinieneś zająć się czymś innym.

DANIEL Jak to nudny?

WERONIKA A jaki?

Dzwoni telefon Daniela. Ten tylko sprawdza kto to i chowa komórkę z powrotem do kieszeni.

DANIEL Na takich galach to można wyciągnąć gdzieś tak połowę tego, co na gali boksu. No powiedzmy dwie-trzecie, nie więcej.

WERONIKA Teraz tak, ale za rok będzie odwrotnie.

DANIEL No to jak za rok będzie odwrotnie, to wtedy dam sobie spokój z boksem.

WERONIKA Nie rozumiesz, o co chodzi. Teraz to ty możesz dyktować warunki kontraktu, a problem właśnie polega na tym, że za rok już nie będziesz mógł. Dobra, zresztą rób jak chcesz.

DANIEL Nie poniżę się w ten sposób.

WERONIKA Bez przesady. Kto to był?

DANIEL Tadeusz.

WERONIKA To oddzwoń.

WNĘTRZE. STARY GYM BOKSERSKI – WIECZÓR

Na ławce Marian i Tadeusz. Obok stoi Albert. Walczy z cieniem.

TADEUSZ (do telefonu) Mam dla ciebie propozycję nie do odrzucenia. Tylko mi nie mów, że jesteś zajęty.

WNĘTRZE. GABINET KULERSKIEGO – DZIEŃ

Magda za biurkiem w wygodnym fotelu. Jest to miejsce zarezerwowane dla Kulerskiego i właściwie nie wiadomo, dlaczego zajmuje je jego asystentka. Może dlatego, że szefa nie ma akurat w gabinecie.

Otwierają się drzwi. Wchodzi Kulerski.

KULERSKI Czy tobie już całkiem…?

MAGDA (wstając z fotela) Całkiem, co?

KULERSKI Dobra, siedź.

Magda wykonuje polecenie szefa. On sam zajmuje krzesło po drugiej stronie biurka.

MAGDA Mam złą wiadomość do przekazania.

KULERSKI Ja też. Muszę odwołać dzisiejszą kolację.

MAGDA Powód?

KULERSKI No wiesz.

MAGDA Rychu wpadł na genialny pomysł.

KULERSKI Po co z nim w ogóle rozmawiasz?

MAGDA Powiedział, że widownie może przyciągnąć były mistrz wagi ciężkiej nazwiskiem, jeśli dobrze pamiętam, Caban.

KULERSKI On już chyba nie walczył z pięć lat. Wycofał się jak przegrał dwie walki z rzędu. Ważył chyba wtedy ze sto dwadzieścia kilogramów. Albo i więcej.

MAGDA Powiedziałam, że to przemyślimy.

KULERSKI Dobra, zadzwonię do niego. Ale więcej się nie udzielaj, dobrze?

W gabinecie zalega cisza. Kulerski i Magda siedzą na swoich miejscach. Nie patrzą sobie w oczy. Nic się nie dzieje.

WNĘTRZE. BIURO RYSZARDA – DZIEŃ

Ryszard przy biurku ze słuchawką telefonu stacjonarnego przy uchu.

RYSZARD (do słuchawki) Rozumiem. Dziękuję za telefon

Ryszard odkłada słuchawkę. Dupa.

Daniel wygląda na wyraźnie rozczarowanego.

DANIEL I co teraz?

RYSZARD Ty mi powiedz.

DANIEL (rozdrażniony) To ty jesteś promotorem.

RYSZARD Robimy galę bez udziału telewizji?

DANIEL A coś na tym zarobimy? Powiedz mi, kiedy przestałeś kontrolować sytuację?

Teraz to Ryszard traci nerwy.

RYSZARD Już dawno temu. Myślisz, że ode mnie coś jeszcze zależy?

DANIEL Może należałoby zapytać, czy od ciebie kiedykolwiek coś zależało? Bo wcześniej sprawiałeś wrażenie, że tak. Trzeba być naprawdę nieudolnym, żeby nie umieć sprzedać gali bokserskiej kanałowi sportowemu.

RYSZARD To ty wyskoczyłeś z pomysłem walki stulecia z jakimś leszczem, o którym nikt nie słyszał.

DANIEL To był bardzo dobry pomysł.

RYSZARD Najlepszy. Chciałbym coś zaproponować.

Ryszard patrzy Danielowi prosto w oczy.

Zakończmy współpracę.

DANIEL Dobra.

RYSZARD To już chyba nie ma większego sensu.

DANIEL Zgadzam się.

RYSZARD Formuła po prostu się wyczerpała. Jeżeli nadal będziemy w tym tkwić to stracimy czas i pieniądze.

DANIEL Przede wszystkim pieniądze.

RYSZARD A obaj chyba chcemy tego uniknąć.

DANIEL Ja na pewno. Jest tylko jedno „ale”. Wiesz, o czym mówię?

RYSZARD No… mów… (z ironią) To na pewno będzie dla mnie wstrząs.

DANIEL Za jakiś czas będziesz musiał do mnie zadzwonić i przyznać, że beze mnie nie dajesz sobie rady.

RYSZARD (drwiąco) Co do tego nie mamy chyba żadnych wątpliwości?

PLENER. PARK – DZIEŃ

TRAWNIK, a na nim BESTIA – wspaniale umięśniony rotweiller, który… no… wiadomo, co robi.

Jego właścicielka, Weronika, trzyma w ręku smycz i czeka aż jej pupil załatwi potrzeby fizjologiczne.

WERONIKA Najchętniej to bym go zostawiła w piździec.

Justyna rozgląda się dyskretnie, sprawdzając czy nikt tego nie słyszał.

No, bo ile można? Sama powiedz.

JUSTYNA Ja tam bym chciała mieć takiego faceta.

WERONIKA Kiedyś też chciałam, ale miałam wtedy dziewiętnaście lat.

JUSTYNA Będziesz tak gadała, a i tak wiadomo, że nic nie zrobisz.

WERONIKA No, bo co ja mogę?

Obok dziewczyn w dresie i kapturze na głowie przebiega Albert.

JUSTYNA Masz upoważnienie do jego konta?

WERONIKA Nie. Ale mam jego kartę kredytową.

JUSTYNA Patryk już nie dzwoni.

WERONIKA Nie wiem, jak ty go oceniasz, ale dla mnie to on jest frajerem.

JUSTYNA Bez przesady. Myślałam, że będziemy razem.

Dziewczynom przygląda się STARSZA PANI.

Sama do niego zadzwonię.

WERONIKA Daniel chce ogłosić bankructwo. Mówi, że dzięki temu nie zabiorą mu wszystkiego. Podobno Rychu mu to doradził.

JUSTYNA Kto to jest Rychu?

STARSZA PANI Taki pies powinien być w kagańcu.

WERONIKA Wiem, zapomniałam.

PLENER. PARK – DZIEŃ

ŁAWKA w parku, na niej SŁAWOMIR S., człowiek legalnego i półlegalnego interesu. Elegancki i „pachnący”. Góra: okulary w połowie drogi od korekcyjnych do przeciwsłonecznych. Klasyczna biała koszula, na niej czarna marynarka. Dół: jasne dżinsy „w dzwon” i wypastowane buty.

Obok niego na ławce siedzi spocony i zziajany Albert.

ALBERT Trenuję, kurwa, jak głupi i nic z tego nie mam. Ciągle tylko słyszę: bądź chłopcze cierpliwy, a trafi się okazja. Albo: pamiętaj, szczęście sprzyja lepiej przygotowanym. Albo, i to mnie najbardziej wkurza: musisz trenować jeszcze ciężej. Jak to: jeszcze ciężej? Zapytam cię wprost. (pauza) Czy masz mi coś do zaoferowania?

CIĘCIE DO

HALI SPORTOWEJ „SPEKTRUM” – WIECZÓR

Trwa walka według zasad MMA. Dwóch osiłków o prymitywnych rysach twarzy naprzeciwko siebie. Okładają się pięściami jak w walce ulicznej. Obaj bardzo siermiężni, nie mają większego pojęcia o czymś takim jak technika czy obrona. Styl walki, który prezentują streszcza się w słowach: byle do przodu.

Na trybunach w czwartym rzędzie Sławomir S. i Albert.

SŁAWOMIR S. Boks jest bardziej dla koneserów, a tacy są już na wymarciu. Ale nie daj sobie wmówić, że boks ma dłuższą tradycję. Pierwsze walki na zasadach zbliżonych do MMA odbyły się na olimpiadzie w starożytnej Grecji w sześćset którymś tam przed naszą erą.

W klatce trwa wymiana kopnięć.

Jasne, MMA jest młodym sportem i na razie nie mamy co się porównywać z boksem, ale najbliższe pięć lat, według mnie, będą przełomowe.

ALBERT Gdzie jest większa kasa?

SŁAWOMIR S. W MMA nie dostaniesz takich pieniędzy za walkę, ale powiedz mi, kiedy ostatnio walczyłeś?

ALBERT Osiem miesięcy temu.

SŁAWOMIR S. No właśnie.

Zawodnicy przechodzą dynamicznie ze stójki do parteru. Agresywniejszy zawodnik powala swojego przeciwnika i zaczyna okładać go pięściami. Tamten rozpaczliwie się broni.

Boks jest wspaniały, ale to sport naszych ojców, natomiast mieszane sztuki walki są sportem nowego pokolenia.

Sędzia przerywa nierówny pojedynek. Zwycięzca unosi ręce w geście triumfu. Jest zakrwawiony, ale szczęśliwy.

Sędzia stoi nad przegranym i uważnie mu się przygląda. Przywołuje jego sekundantów. Ci po chwili wbiegają do klatki.

Sławomir S. wstaje ze swojego miejsca.

Jak widzisz przeciwnicy nie są zbyt wymagający. Jak zrobisz sześć kilogramów masy mięśniowej to zadzwoń do mnie. Ja, niestety, nie mogę zostać i obejrzeć walki wieczoru, ale tobie radzę nie przepuścić okazji.

Sławomir S. odchodzi. Albert zostaje. Obserwuje jak pokonany w walce powoli podnosi się i z pomocą swoich sekundantów opuszcza klatkę.

WNĘTRZE. GYM BOKSERSKI – WIECZÓR

Daniel sam w ringu. Walczy z cieniem. Wygląda na zrelaksowanego.

CIĘCIE DO

Daniel obok ringu. W dłoniach kilkukilogramowe hantle. Wyprowadza przede wszystkim ciosy proste, rzadziej sierpowe. Jest skoncentrowany.

CIĘCIE DO

Daniel skacze przez skakankę. Próbuje to robić tak szybko jak tylko potrafi.

CIĘCIE DO

GRUSZKI treningowej zawieszonej nad głową Daniela. Daniel wyprowadzając ciosy głowę ma przekręconą na bok tak, że widzi swój cel tylko kątem oka.

CIĘCIE DO

WORKA treningowego. Daniel ma już na rękach rękawice. Wyprowadza krótkie ciosy. Jest zmęczony.

CIĘCIE DO

ŁAWKI, na której siedzi Daniel. Pije małymi łykami napój izotoniczny.

CIĘCIE DO

ŚRODEK ringu. Młody siedzi w ten sposób, że blokuje swoimi nogami nogi leżącego Daniela. Ten dynamicznie podnosi się, wyprowadza kilka ciosów i wraca do pozycji leżącej. Powtarza to nie zwalniając tempa.

CIĘCIE DO

Daniel skacze przez skakankę. Tym razem na nogach ma obciążniki. Obserwuje swoje odbicie w lustrze.

CIĘCIE DO

GRUSZKI treningowej „refleksówki” mocowanej od dołu i góry. Daniel w rękawicach wyprowadza ciosy. Przygląda się temu Młody.

CIĘCIE DO

Daniel i Młody w ringu. Daniel ma na sobie ochraniacz korpusu, w który Młody wyprowadza ciosy. Żeby utrudnić mu zadanie Daniel spycha Młodego na liny, co powoduje, że Młody jest zmuszony do zadawania ciosów cofając się.

CIĘCIE DO

Daniel z hantlami wyprowadza ciosy podbródkowe. Grymas bólu wykrzywia mu twarz.

CIĘCIE DO

RING. Tarczowanie w wykonaniu Daniela i Młodego. Daniel ma na rękach pady, a Młody rękawice.

CIĘCIE DO

ULICA. Musi być późno, ponieważ na ulicy nie ma już ruchu. Daniel w dresie, ze słuchawkami w uszach. Biegnie, ale tuż przed skrzyżowaniem przechodzi do marszu.

WNĘTRZE. RESTAURACJA – WIECZÓR

Na stoliku z jednej strony naleśniki z krabami na łożu pomidorowym, z drugiej papardelle ze świeżymi pomidorami; pieczoną papryką i prawdziwkami, a także parfe chałwowe z bezą pistacjową na soku z pomarańczy. W kieliszkach oczywiście wytrawne czerwone wino. Dodatkiem do tego wszystkiego są Kulerski i Magda, oboje trochę skrępowani. Wygląda to po prostu na pierwszą randkę.

KULERSKI (rozglądając się) Nigdy tu nie byłem, więc nie wiem, czy tu można jeść palcami.

MAGDA Nie ryzykuj.

KULERSKI (żartując) Zapytam kelnera. Powiedz mi coś o sobie.

MAGDA (śmiejąc się) Weź przestań.

KULERSKI Chciałbym cię lepiej poznać.

MAGDA Dobra, niech będzie. Ale to ty zaczynasz.

KULERSKI Siedziałem w więzieniu.

MAGDA Czy to było coś poważnego?

KULERSKI Tak. Cztery i pół roku w zakładzie karnym w Gębarzewie. (pauza) Niedaleko Gniezna.

MAGDA Wyrządziłeś komuś krzywdę?

KULERSKI Tak.

MAGDA Nie wiem, co powiedzieć.

WYCIEMNIENIE

WNĘTRZE. HALA „SPEKTRUM” – WIECZÓR

Na trybunach nie ma jeszcze wielu widzów. Na razie odbywają się walki nieznanych bokserów, które interesują tylko zagorzałych kibiców. Reszta zjawi się no ostatnie pojedynki, a niektórzy tylko na walkę wieczoru.

WNĘTRZE. DOM DANIELA – WIECZÓR

Daniel przy frontowych drzwiach. W ręku torba treningowa. Jest gotowy do wyjścia.

DANIEL No dalej!

WERONIKA (OFF) No już!

PLENER. HALA „SPEKTRUM” – WIECZÓR

Na parking znajdujący się przed halą wjeżdża Volkswagen Golf. Zajmuje miejsce przed wejściem służbowym.

Wysiada z niego Albert.

CIĘCIE DO

SZATNIA. Do środka wchodzi Albert. Czekają na niego ludzie z jego ekipy w czarnych koszulkach z napisem NOJSZEWSKI TEAM na plecach. Jest wśród nich uśmiechnięty od ucha do ucha Tadeusz.

TADEUSZ I jak, gotowy by współtworzyć historię?

ALBERT Chyba tak, chociaż mam tremę.

TADEUSZ To bardzo dobrze.

CIĘCIE DO

PARKING. Z Mercedesa klasy S wysiadają Daniel i Weronika.

WERONIKA Powodzenia, mistrzu!

DANIEL Zachowuj się.

Daniel znika za drzwiami wejściowymi dla personelu. Weronika kieruje się w stronę bramy wejściowej. W tym samym kierunku zmierza duża grupa kibiców.

CIĘCIE DO

SZATNIA. W szatni widzimy tych samych ludzi, co poprzednio. Jest też ktoś nowy: SĘDZIA RINGOWY.

SĘDZIA RINGOWY Widziałem twoje poprzednie walki. Cwany jesteś. Lubię takich.

Albert siedzi na ławce. Wygląda tak, jakby słowa arbitra nie robiły na nim wrażenia.

Jeśli będziesz gryzł, przytrzymywał, zadawał ciosy poniżej pasa i co tam jeszcze wymyślisz to… dostaniesz ostrzeżenie. Tylko jedno ostrzeżenie, po którym nastąpi dyskwalifikacja. Czy rozumiesz, o co mi chodzi?

ALBERT Jeśli dzięki faulom będę mógł wygrać tę walkę, to będę faulował.

SĘDZIA RINGOWY Dobrze wiedzieć. (do ekipy Alberta) W porządku, możecie założyć rękawice.

CIĘCIE DO

SZATNIA DANIELA. Marian zakłada rękawice Danielowi. Nad nimi stoi Sędzia Ringowy.

W tle widać białą tablicę, na której ktoś czerwonym flamastrem napisał: DANIEL MAMES GOTOWY NA 21.55.

CIĘCIE DO

HOL. Albert w pełnym rynsztunku. Błękitny szlafrok z kapturem, czerwone rękawice everlast, które pozwalają na zadawanie nokautujących ciosów. Chodzi w tę i z powrotem, czekając aż go wywołają.

TADEUSZ (OFF) Dobra, już czas. Idziemy!

CIĘCIE DO

LOŻA DLA VIP-ów. Ryszard siedzi w pierwszym rzędzie. Ma wyraz twarzy, który nic nie mówi o jego emocjach. Po chwili następuje moment ocknięcia, gdy z głośników zaczyna wydobywać się muzyka. W stronę ringu zmierza, otoczony grupą swoich ludzi, Albert. Niektórzy kibice zaczynają bić brawo. Ryszard do nich dołącza.

CIĘCIE DO

ŚRODEK RINGU. Widzimy z jednej strony Daniela i stojącego krok za nim Mariana, a z drugiej strony Alberta i stojącego obok niego Tadeusza. Obaj bokserzy mają groźne spojrzenia z rodzaju tych, które mogą zabić. Rzecz jasna żaden z nich „nie pęka”.

Pomiędzy nimi stoi Sędzia Ringowy.

SĘDZIA RINGOWY Panowie, w szatni udzieliłem wam już wskazówek odnośnie waszego zachowania w ringu. Oczekuję czystej walki. Przede wszystkim słuchajcie moich komend i nie pozwólcie, żeby faule wpłynęły na wynik tej walki. Czy są jakieś pytania?

Nie ma żadnych.

Życzę powodzenia.

Daniel z wściekłością uderza swoimi rękawicami w rękawice Alberta. Ale jest to wściekłość raczej udawana, więc nie robi to na Albercie wrażenia.

Bokserzy wracają do swoich narożników. Trenerzy schodzą z ringu. Sędzia Ringowy stoi na środku. Czeka.

Z trybun dochodzą jakieś okrzyki. Miejsca w dalszych rzędach są wolne.

Sędzia Ringowy daje sygnał stolikowi sędziowskiemu. Rozbrzmiewa GONG. Rozpoczyna się walka.

PLENER. HALA „SPEKTRUM” – WIECZÓR

Pod halę podjeżdża kolejny samochód – Jaguar. Wysiada z niego

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%