Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Filozofia · 8 min czytania

Przekleństwo ...

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

... i kiedy noc swym płaszczem nicości otuliła świat, kiedy piekieł odmęty wzburzone przekroczyły granic chaosu ślad, zrodziło się dziecię przeklęte. Niczym róża czarna, zatruta, co śmiercią kole, z otchłani mroku powstała Ona. Z nienawiści kobiercem w sercu ukrytym i goryczy ziaren całym koszem, kroczyła przez metaliczną pustynię. Ojcowie i matki niczym dla niej byli, przeszłości stronice u bram życia porzuciła. Na ziemię zesłana ku ludzkiej zagładzie prowadząc ich istnień hordy nuciła z wiatrem melodię konających dusz. Na obliczu jej śnieżnym oczy, niczym szmaragdy sczerniałe, w bezruchu i pełni obojętności znaczyły swój kształt. Włosy krucze okalały ją wokoło jak płacz połyskujący, a krew na nim blade znaczyła ślady. Sukni purpurą osłaniała ciało we krwi skąpane od dziecięcych lat. Nieprzejednany, zimny zabójca w dawnych, anielskich skrzydłach wychowany kolejne swe życie pchał ku przepaści, ku powiewowi wolności ... Nie chciała tego losu, nie chciała zradzać się na nowo lecz nie taki zło jej pisało los. Musiała powstać po raz kolejny, jako Chaosu wybranka co zepsuć serca ludzkie miała, by bracia jej, synowie Apokalipsy, mogli czary dopełnić. Domem jej wieża z kamienia była, Tore de Diable, surowy, zimny zapach skał. Na szczycie, pod samym niebem, komnata jej z błyskawic warkocze splatała. Pośród bluszczy i drzew nagich z rozpaczy, kamienne gniazdo pisklęcia o oczach w głębi zatopionych widniało. Tam też dnie słoneczne spędzała pogrążona w lekturze ludzkich i własnych rozmyślań, szukając celu i początku. Znacząc ludzkich serc tarcze ostrzem zatrutym patrzyła we własne, makabryczne odbicie. Pośród ludzkich cieni istniejąc, swój własny czarny kształt łzami ofiar rysując, chowała pod płaszczem oblicze. Szyderczy jej śmiech niósł echem gorzki smak śmierci. W głowie wciąż siedział krzyk rozpaczliwy z dręczącym pytaniem. Dlaczego zabijasz?!... Bo czymże zwać mogła zasiewanie w sercach ludzkich niszczycielskiego zła, które niosło nicość. Jej ból stawał się coraz silniejszy, ale zabijania nie umiała zaprzestać. Myślała, że krwią przekupi śmiertelny krzyk. Lecz on nie ustawał, stawał się coraz głośniejszy, rozdzierający i coraz bardziej rozpaczliwy. Ale cóż rozum znaczyć może ponad serce spragnione. Niczym wilk zapachem śmierci wiedziony ona pędziła ku rubinowym morzom rozpaczy. Z błyskiem świetlistym, z blaskiem oręża, w oczach i na ustach wykrzywionych w cynicznym uśmiechu. Tak płynął jej żywot nędzny w ciągłym oczekiwaniu na ukojenie. Jednak lista pełna bezimiennych istot oznaczonych odpowiednim znakiem zdawała się nie mieć końca. Kolejne dusze i kolejny ból. W miarę lat zaczęła poznawać ludzkie wnętrza od strony przeciwnej sobie. Poznawała jak potrafią kochać, a szukała jak potrafią nienawidzić. Widziała jak się śmieją, a kazała im płakać. Tak bardzo im zazdrościła możliwości wyboru, że z coraz to większym zapałem zabijała. Nie mogła znieść, że jej ukochany stworzył ją tylko marionetką o dłoniach skutych kryształowymi łańcuchami. Złość wciąż w niej narastała i zapragnęła zerwania więzów. Przez wieczności chwile, przez śmierci kolejne ofiary wbrew sobie pokochała ludzi. Wiedziała, że gdy zadania w gorliwości dopełni ugną się wszystkie berła, runą wszystkie trony, a pan jej i ojciec powstanie z piekieł. Podświadomie chciała tego uniknąć. I chociaż czuła na sobie spojrzenie zagniewane starała się obrać kogoś kto zawróci bieg rubinowej wody. Wtedy Szatan wezwał ja ku bramom domu piekielnego. - Czemuż wątpić poczynasz w swe przeznaczenie? Czyż nie dałem Ci wyższości ponad marnym ludzkim pyłem? - Nie! Nie dałeś! Nawet ten marny pył ma własna wolę. Cóż z tego, że kajdany nosze kryształowe skoro i tak trzymają mnie za dłonie. Chcę

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Przekleństwo ... — czytnik · opowiadania