Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 5 min czytania

Przekleństwo

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Pogodny dzień. Upalny. Leniwy. Taki nijaki. Słońce świeci tak mocno, że nawet puszka lodowatego piwa nie koi pragnienia. Czuję jak po karku i plecach spływają pojedyncze kropelki potu. Po policzkach płyną również krople, ale nie potu i już nie takie małe. Łzy wielkimi perełkami spadają z twarzy i rozbijają się na moich cyckach. Jestem rozbita. Zdruzgotana. Zrównana z ziemią. Noszę w sobie złość, nienawiść i miłość połączoną z litością. Wchodzę do tunelu na moście Gdańskim. Otula mnie przyjemny chłód i zapach ziemi. Czuje się jak w grobie. Tory są puste. Nie jeżdżą tramwaje. Z tej perspektywy wydaje mi się, że miasto jest opuszczone. Nie ma żywej duszy. Oprócz mojej i jego. Podchodzę do krawędzi mostu. Patrzę na szaro-zieloną, brudną wodę przepływającą prawie tuż pod moimi nogami. Jest w niej jakaś ponura, a mimo wszystko pociągająca tajemnica. Nie wiem, czemu nie ma barierki ochronnej. Może ją zdjęli. Siadam na moście, luźno spuszczając stopy w tą otchłań pode mną. Powietrze stoi w miejscu. Brakuje mi lekkiego podmuchu wiatru. Chwili wytchnienia. I oddechu, który nie paliłby moich płuc. Upijam spory łyk piwa, nadal jest zimne, ale nie czuje jego smaku. Zapalam papierosa. Czuje się jak skazaniec przed egzekucją. Milion myśli wiruje mi w głowie. Żadna nie zatrzymuje się na dłużej. Tylko ta jedna. - Zadzwonię do niego - wyciągam telefon z kieszeni spodni. Wybieram numer. Słyszę sygnał połączenia. Dłonie zaczynają mi się pocić. Serce bije szybciej. Zastanawiam się, czy odbierze? Co mu powiem? Słyszę jego głos. - Co jest? - Cześć... – czuję w gardle ogromną kluchę, która nie pozwala mi normalnie mówić. – Pamiętasz jak ci opowiadałam o moim śnie? - O tym na moście? - Tak… - Pamiętam. A co? - Źle się czuje. Złamałeś moje i tak niewiele warte życie. Pozbawiłeś nadziei. Nienawidzę cię. Ale siebie jeszcze bardziej… - Gdzie jesteś? – pyta, a ja wyczuwam przerażenie i panikę w jego głosie. - I tak jest już za późno, nic nie ma sensu. Zastanawiam się, czemu prowadzę z nim tę głupią, kompletnie niepotrzebną rozmowę. Dochodzę do wniosku, że chcę żeby poczuł się winny. Żeby się martwił, przestraszył, pomyślał. - Nie rób nic głupiego – prosi. – Gdzie jesteś? Przyjadę zaraz po ciebie. - Po co? - Pogadamy… - Już powiedziałeś, co chciałeś powiedzieć. - Jesteś na moście? Przyjadę po ciebie, będę za 5 minut. Poczekasz na mnie? - Na ciebie… Zawsze… - Zaraz jestem.

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Przekleństwo — czytnik · opowiadania