Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Filozofia · 3 min czytania

PRZEKRĘT

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Ziutek nie mógł spać. Znaczy się cierpiał na bezsenność czyli. Całymi nocami przewalał się po skrzypiącej wersalce. (Wersalka tak bardzo nie skrzypiała, tylko w nocy, kiedy Ziutek nie spał, to wydawało mu się, że to skrzypienie jest przeokropnie głośne). Bał się nawet, że obudzi żonkę i że będzie się darła. Ale żonka Ziutka była bardzo dobrą kobietą. Wcale nigdy się nie darła. Czasami się podąsała, ale żeby krzyczeć na Ziutka – broń Boże. Broń Boże, żona nigdy nie darła gęby na swojego męża Ziutka!!! Przytulała go, głaskała tu i ówdzie, szeptała: „śpij kochany Ziutku, śpij”, a Ziutek nie mógł spać. Myślał może, że to jaka choroba przeszła się odezwała na powrót w Ziutkowym ciele. Jak był mały to chorował na ospę wietrzną. Wtedy, pamięć go nie myliła, też nie mógł spać. Ciągle się drapał. Poszedł Ziutek nawet do lekarza z tym niespaniem. Mądra głowa doktorowa co doradzi, myślał. „Pacjencie Ziutku, trzeba pić kakao, melisę przed snem, a będziesz spał jak suseł.” Ziutek się szczerze zadowolił z diagnozy i wskazań lekarza. Mądra głowa, myślał. Pił więc Ziutek kakao rano, na obiad i przed snem. Pił też w nocy. Od tego kakao tylko siku się Ziutkowi chciało. Miał Ziutek nowe zadanie nocne – sikanie. A spać jak nie mógł, tak nie mógł. Wiejski doktor, trochę niedouczony, myślał, ale nie miał za złe, nie. Był tylko coraz bardziej przygnębiony Ziutek. Przestał się do żonki odzywać, przestał nawet na grzyby chodzić. (A…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%