akcja · 10 min czytania
Przełom
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Rozstanie z Selene
Był trzeci listopada, sobota, niedawno minęła wigilia Wszystkich Świętych, popularny w Ameryce Halloween i miasto ciągle jeszcze było zeszpecone odrażającą, pełną kościotrupów scenografią. Jechał kolejką do Selene i zdegustowany, starał się na to wszystko nie patrzeć. Wrócił myślami do ubiegłego wtorku. Selene była podczas kolejnych spotkań coraz bardziej nieprzystępna, podminowana, prawie ciągle milczała i z trudem hamowała agresję. Widać było, że z trudnością nad sobą panuje. Chciał jej pomóc, uderzyć jednocześnie w oba narastające głody, alkoholowy i miłości, ale nie było okazji i czekał na właściwy moment. - Dwa miesiące! – powiedziała, w pewnym momencie, jakby do swoich myśli. - Dziewiąta – spojrzał na zegarek i skierował się do wyjścia. - Wiesz, co teraz zrobię? – zapytała i wtedy smagnął, jak batem. - Wiem – powiedział. - Najpierw wypijesz kilka drinków, żeby znieczulić sumienie, a potem poniesie cię z domu, jak znarowioną klacz, i pójdziesz w tango z jakimś ogierem. Z jednym albo z kilkoma. - Wynochaaaaa!!!!! Wyyynocha stąąąąąd!!!!! – zawyła. - Myślę, że nie spoczniesz, dopóki nie zaliczysz kilku piekielnych orgazmów – smagnął po raz drugi. - Raaausssss!!!!!!! - Możliwe, że zna niemiecki – pomyślał dosyć logicznie. – Ona, albo ta głodna gadzina, co w niej teraz syczy. Patrzyła na niego wściekłym wzrokiem i nagle zacytował. Tak to do niego jakoś samo przyszło, nie wiadomo skąd: - Piękna jesteś, przyjaciółko moja, jak Tirsa, wdzięczna jak Jeruzalem, groźna jak zbrojne zastępy. Odwróć ode mnie twe oczy, bo niepokoją mnie. - Pieśń nad pieśniami – powiedziała spokojniej i zaczęła łagodnieć. – Śliczna poezja, umiem tę księgę Starego Testamentu na pamięć. To pieśń o miłości Boga do ludzi. - Do odkupionych ludzi – dopowiedział. – Do odkupionych ludzi, którzy są powołani do zjednoczenia się z Bogiem w cudownym szczęściu. Pan Bóg ciągle czeka na nasze nawrócenie, żeby nas mógł zbawić. Niesamowita mieszanka z ciebie, Selene – zakończył i wyszedł. Na podjeździe przed domem nie było samochodu i powędrował do bramy. Smutny pan czekał z psami na wzniesieniu i powiedział, pokazując na fontannę, że Selene ostrzega. - Co sygnalizuje? – zapytał, pokazując na biało czerwoną szachownicę fontanny. - Że się kierujemy ku niebezpieczeństwu – spojrzał uważnie na Kubę. – Dlaczego przedtem krzyczała? - Bo terapia boli, a ona nie znosi bólu. - Nie znosi – przytaknął, spoglądał gdzieś daleko. – Kiedyś, jako dziecko, zaatakowała dentystę, kiedy jej leczył zęba – smutny pan podniósł do ust gwizdek i psy zastygły w oczekiwaniu. - Boisz się psów? – zapytał. - Kiedyś po pijanemu atakowałem psy, bo sobie ubzdurałem, że pies nie ugryzie pijanego. Dwa razy atakowałem i dwa razy mnie pogryzły, nie mam zamiaru próbować po raz trzeci. A te psy pogryzły kiedy kogoś? – pokazał na dwa charty. - Zagryzły – powiedział cicho. – Ukradła mi wtedy gwizdek. Wiesz kiedy i kogo zagryzły? - Nie wiem i nie chce wiedzieć! Nie interesowało go czy zagryzły na polowaniu i czy zająca. Zaczynał mieć tego wszystkiego dosyć i podjął decyzję, że jeżeli Selene zapije i zacznie się na powrót szlajać, to już do niej więcej nie przyjedzie. - Przyjedziesz jeszcze? – smutny pan jakby wyczuł jego myśli. - Zadzwonię do ciebie w sobotę o piątej po południu i od tej rozmowy będzie zależało czy przyjadę. Jeżeli mi wtedy skłamiesz, zaszkodzisz nam wszystkim. Mogę zadzwonić na ten numer z twojej złotej wizytówki? - Tylko na ten i tylko ty. No i właśnie teraz jechał kolejką do Selene. Wcześniej zadzwonił do smutnego pana i zapytał czy Selene wychodziła z domu od ich ostatniego spotkania. Smutny pan milczał przez chwilę, a potem zapytał: - A jak ci powiem, że wychodziła, to nie przyjedziesz? - To zależy, ale tylko prawda może nas wszystkich ocalić. Cała prawda i tylko prawda. - No, to wychodziła we wtorek, po twoim wyjeździe. Wyszła przez bramę, ale po godzinie wróciła trzeźwa. Całą noc spacerowała po parku, wiem, bo też nie spałem. To było to przesilenie? - Myślę, że jeszcze nie. - Przyjedziesz? - Przyjadę – odpowiedział wtedy. No i właśnie teraz jechał kolejką do Selene. Stanął przed bramą rezydencji i jak zwykle uniósł twarz do kamery, a potem wszedł przez otwierającą się bramę i poszedł aleją kasztanowców. Koło fontanny coś mu kazało spojrzeć w okno do góry, w oknie wieżyczki widać było Selene, stała i groziła mu pięścią. - Czemu mi groziłaś? – zapytał, kiedy wszedł do niej, do mieszkania. - Przez ciebie omal we wtorek nie umarłam. - Nie przeze mnie, tylko z powodu swoich uzależnień. I przestań za nie obwiniać innych. Cieszę się, że przetrzymałaś. - Chciałbyś zamieszkać w tym domu? - Przy drodze życia znam już tysiąc domów. - A ja tysiąc jeden. - A ja czytałem baśnie z tysiąca i jednej nocy. Jedna jest o krzesiwie i trzech psach, jeden miał oczy, jak filiżanki. Uśmiechnęła się…