Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 7 min czytania

Przemijanie

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

"Żywy zamyka oczy zmarłemu, po to by martwy otworzył oczy żywym."

Zdanie wypowiedziane przez księdza w trakcie mszy pogrzebowej.

Ja

Klikam w przycisk w nadziei, iż natrafię na coś ciekawego w telewizji. Rytuał odbierający wolność i radość. Godzina klikania niedostrzegalnie zagarnia najwartościowszą rzecz w życiu. Czas. Tak dużo go i mało, niedoceniany i marnowany na jałowe rozmowy, kłótnie i nic nieznaczące czynności.

Obżeram się pizzą, popijając colą, której smak zniewala mózg i moje zdrowie.

On

Z trudnością bierze oddech i rozgląda się wokół.

Córka z niepokojem patrzy na ojca.

– On nie może umrzeć! Jeszcze nie teraz! – milczący krzyk rozpaczy wypełnia jej myśli.

Głaszcze jego opuchniętą dłoń, mając nadzieję, iż to pomoże, że zdarzy się cud.

Marek chce powiedzieć, jak ją kocha, niestety z ust wydobywa się jedynie nic nieznaczące charczenie. Chciałby objąć ukochaną córkę. Wyciąga ręce, a ona patrzy na niego z przerażeniem. Okrągłe i załzawione oczy widzą zbyt wiele.

– Zaraz Cię poprawię – mówi, wstaje z niewygodnego szpitalnego krzesła, podnosi pościel i przykrywa jego nagie, nienaturalnie chude nogi.

Nie ma siły się ubrać. Nie ma siły się wstydzić, iż jest jedynie w majtkach i koszulce niepranej od kilku dni. Czuje, że już nigdy nie będzie miał dość siły, by przerwać nienaturalną ciszę.

Ja

Zapalam papierosa i rozmyślam o parszywym życiu. Na nic mnie nie stać, nikt mnie nie docenia, a o podwyżce w pracy mogę tylko pomarzyć. Trzymana w ręce butelka z piwem znowu jest pusta. Wydaje się, iż robią je coraz mniejsze, by wyciągnąć od ludzi ciężko zarobione pieniądze.

Idę do pobliskiego monopolowego i automatycznie wypowiadam znaną mi i ekspedientce kwestę. – Małpkę czystej.

Nie wysilam się na uprzejmość, a mój uśmiech rezerwuję na lepszą okazję niż zakup wódki.

– Proszę. – Ekspedientka podaje upragniony płyn, a ja nawet nie dziękuję. W końcu to jest jej zasrany obowiązek, by obsłużyć klienta.

On

– Dziękuję – udaje mu się powiedzieć i zaczyna przeraźliwie kaszleć. Wykrztusza krew i chce ukryć ją przed córką. Niech chociaż ona wierzy, że to jeszcze nie jest jego czas.

Ból w płucach przerywa chwilowy spokój i poniewiera nim z całych sił. Wokół słychać jedynie przeraźliwy krzyk. Jego krzyk. Nie wie, ile to trwało, ale wydawało mu się, że była to wieczność, do której nieubłaganie się zbliża.

Ja

Przenikliwe zimno wyrywa mnie ze snu. Otwieram oczy i rozglądam się, nie widząc niczego. W końcu dochodzi do mnie, że wciąż przebywam na dworze, a miejsce w którym jestem to przydrożny rów. Siadam i szukam papierosów, towarzyszy mej niedoli. Ostatecznie znajduję pomiętą paczkę w lewej kieszeni spodni i wyciągam jednego z nich – "przyśpieszacza śmierci". Teraz tylko zapałki. Szukam po kieszeniach i nie umiem ich znaleźć.

– Cholera – wycharczałem i na czworakach szukam ich wokół siebie. – Są – krzyknąłem z tryumfem i chwilę później zaciągam się, a płuca wypełniają się dymem. – Kto pije i pali nie ma robali! – krzyczę w euforii i śmieję się z tak znanego mi powiedzenia.

Przez chwilę rozpiera mnie szczęście, a świat staje się lepszy.

On

Dzisiaj czuje się lepiej. Otwiera oczy i od razu widzi Monikę. Znowu jest.

– Cześć córeczko – szepcze i wykrzywia usta tak, by…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Przemijanie — czytnik · opowiadania