Inne · 7 min czytania
Przemijanie
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 4
"Żywy zamyka oczy zmarłemu, po to by martwy otworzył oczy żywym."
Zdanie wypowiedziane przez księdza w trakcie mszy pogrzebowej.
Ja
Klikam w przycisk w nadziei, iż natrafię na coś ciekawego w telewizji. Rytuał odbierający wolność i radość. Godzina klikania niedostrzegalnie zagarnia najwartościowszą rzecz w życiu. Czas. Tak dużo go i mało, niedoceniany i marnowany na jałowe rozmowy, kłótnie i nic nieznaczące czynności.
Obżeram się pizzą, popijając colą, której smak zniewala mózg i moje zdrowie.
On
Z trudnością bierze oddech i rozgląda się wokół.
Część 22 / 4
Córka z niepokojem patrzy na ojca.
– On nie może umrzeć! Jeszcze nie teraz! – milczący krzyk rozpaczy wypełnia jej myśli.
Głaszcze jego opuchniętą dłoń, mając nadzieję, iż to pomoże, że zdarzy się cud.
Marek chce powiedzieć, jak ją kocha, niestety z ust wydobywa się jedynie nic nieznaczące charczenie. Chciałby objąć ukochaną córkę. Wyciąga ręce, a ona patrzy na niego z przerażeniem. Okrągłe i załzawione oczy widzą zbyt wiele.
– Zaraz Cię poprawię – mówi, wstaje z niewygodnego szpitalnego krzesła, podnosi pościel i przykrywa jego nagie, nienaturalnie chude nogi.
Nie ma siły się ubrać. Nie ma siły się wstydzić, iż jest jedynie w majtkach i koszulce niepranej od kilku dni. Czuje, że już nigdy nie będzie miał dość siły, by przerwać nienaturalną ciszę.
Ja
Część 33 / 4
Zapalam papierosa i rozmyślam o parszywym życiu. Na nic mnie nie stać, nikt mnie nie docenia, a o podwyżce w pracy mogę tylko pomarzyć. Trzymana w ręce butelka z piwem znowu jest pusta. Wydaje się, iż robią je coraz mniejsze, by wyciągnąć od ludzi ciężko zarobione pieniądze.
Idę do pobliskiego monopolowego i automatycznie wypowiadam znaną mi i ekspedientce kwestę. – Małpkę czystej.
Nie wysilam się na uprzejmość, a mój uśmiech rezerwuję na lepszą okazję niż zakup wódki.
– Proszę. – Ekspedientka podaje upragniony płyn, a ja nawet nie dziękuję. W końcu to jest jej zasrany obowiązek, by obsłużyć klienta.
On
– Dziękuję – udaje mu się powiedzieć i zaczyna przeraźliwie kaszleć. Wykrztusza krew i chce ukryć ją przed córką. Niech chociaż ona wierzy, że to jeszcze nie jest jego czas.
Ból w płucach przerywa chwilowy spokój i poniewiera nim z całych sił. Wokół słychać jedynie przeraźliwy krzyk. Jego krzyk. Nie wie, ile to trwało, ale wydawało mu się, że była to wieczność, do której nieubłaganie się zbliża.
Część 44 / 4
Ja
Przenikliwe zimno wyrywa mnie ze snu. Otwieram oczy i rozglądam się, nie widząc niczego. W końcu dochodzi do mnie, że wciąż przebywam na dworze, a miejsce w którym jestem to przydrożny rów. Siadam i szukam papierosów, towarzyszy mej niedoli. Ostatecznie znajduję pomiętą paczkę w lewej kieszeni spodni i wyciągam jednego z nich – "przyśpieszacza śmierci". Teraz tylko zapałki. Szukam po kieszeniach i nie umiem ich znaleźć.
– Cholera – wycharczałem i na czworakach szukam ich wokół siebie. – Są – krzyknąłem z tryumfem i chwilę później zaciągam się, a płuca wypełniają się dymem. – Kto pije i pali nie ma robali! – krzyczę w euforii i śmieję się z tak znanego mi powiedzenia.
Przez chwilę rozpiera mnie szczęście, a świat staje się lepszy.
On
Dzisiaj czuje się lepiej. Otwiera oczy i od razu widzi Monikę. Znowu jest.
– Cześć córeczko – szepcze i wykrzywia usta tak, by…