Inne · 3 min czytania
Przemyślenia...
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Ludzie całe życie się zmieniają. Milimetr po milimetrze ich charakter gnie się i kształtuje inaczej. Dopasowuje do środowiska, przybiera jego kształt. Lgnie chciwy akceptacji i ułudny w urojenia do ścianek tego co nowe. Nowe pachnie deszczem. Deszczem ,który spadnie prędzej czy później, rosząc twarz obfitymi kroplami , zamieniając uczucia w zmokłe kury. Siedzą potem takie na grzędzie, w sąsiedztwie Duchów Przeszłości i łypią ponurym okiem na drzwi , pragnąc usłyszeć skrzypnięcie. Gdy człowiek się zmienia, dochodzimy do niezmiennych wniosków, że Zycie jest wielką imaginacją, senną marą, która z cichym szmerem przesuwa nam się przed oczyma, jak meduza. I gdziekolwiek się zwrócimy, ona zawsze podąży za nami. Gdy zmieni się bliska nam osoba, miotamy się, stojąc na najwyższym szczycie Dezorientacji. Miotamy się w deszczu, rozpaczliwie próbujemy uchwycić zjawę rękoma. A ona lata wokół nas śmiejąc się , a jej śmiech odbija się echem w wąwozach najeżonych skałami. W końcu spadamy. Śmiesznie spadamy. A przynajmniej tak to musi odbierać śmierć, siedząca po drugiej stronie weneckiego lustra, popijająca z chłodnym wyrafinowaniem Martini. Wstrząśnięte, nie mieszane. Wymachujemy śmiesznie rękoma,…