Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Psychologia · 4 min czytania

Przepraszam, ja nie umiem życia — Skrzydła

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Skrzydła

Słyszę. Głośne dudnienie dobiega od strony drzwi, tak okrutnie, tak złośliwie, tak perfidnie przerywa tę chwilę wolności, ten moment wytchnienia, i dudni, i dudni mocniej, coraz mocniej łomocze ktoś w te drzwi, a ja stoję i słyszę, wcześniej patrzę, potem idę, coby drzwi otworzyć i by łomot ustał. Ustaje — patrzą na mnie te brązowe oczy, dogłębnie wpatrują się w moją marną postać i nic prócz mego serca nie dudni już tak okrutnie mocno. — Idiotka! — krzyczy. Bolą te oczy strasznie, patrzą, wwiercają się we mnie, potem krążą zawiedzione dokoła, widzę ten zawód w brązowych tęczówkach, widzę to rozczarowanie, ból okrutny serca — wzrok pada i na okno. Otwarte na oścież, rozwarte dogłębnie, jaśniejące wolnością i wzywające do siebie okno mam w pokoju, na które patrzą teraz brązowe oczy i zapewne próbują zrozumieć, a zrozumienie przychodzi prędko, wcale nietrudno — to zrozumienie boli jeszcze mocniej, całkiem mocno, rozczarowanie nie mija, pewnie nie minie, co przyjmuję z pokorą i pochylam głowę. Te oczy bolą okrutnie. I wszystko milczy dokoła, wzrok pali, pali całe ciało — od góry do dołu, od prawej do lewej, przeszywa ten ogień całe wnętrze zupełnie zasłużenie, ale nic nie mówią te brązowe oczy, lecz nic mówić nie muszą, bo ja słyszę wszystko aż za mocno, aż zanadto, wszystko słyszę, pobrzmiewają wyrzuty w mych uszach, w mej głowie — okrutnie, przeraźliwie zawisły nade mną. Okno wciąż woła. A wewnątrz już spokój, już cisza panuje i ta obojętność wkradła się na nowo, jedynie przez moment skłócona przez wyrzut — i już nic nie czuję, i już nic nie boli, i znów czarne skrzydła wolności tej upragnionej, tej wymarzonej, modlonej codziennie rozdzierają me wnętrze tak okrutnie srodze, i ciągną, i…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%