Horror · 8 min czytania
Przerażony królik i dyndający fiut cz3
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Ostatnia część skończyła się odkryciem przez Craiga romansu Svena i jego żony Debby. Craig przyłapał ich na gorącym uczynku. Rozpoczęła się rozmowa... _____________________________________________________
Przerażony królik i dyndający fiut cz3
- A może chcesz je zobaczyć? – wrzasnął – Może chcesz je zobaczyć, co? Nic nie sprawi mi większej przyjemności jak rozstrzelanie cię tu i teraz. Zacząłbym od dołu. Mam w bębenku sześć naboi. Pierwszym odstrzelę ci fiuta. Chcesz wiedzieć, co stracisz potem? - Craig na miłość boską przestań! – wrzasnęła Debby, nareszcie powodując to, co było nieuniknione. Huknął strzał.
4.
Na zewnątrz donośny, w zamkniętym pomieszczeniu ogłuszający. Jak wystrzał z moździerza. Jakby w pustej sali koncertowej ktoś na raz zbił tysiąc szklanek. Dziesięć tysięcy. Sven był przekonany, że pierwsza kula będzie dla niego. Jeszcze przed chwilą czuł swędzenie na lewej piersi. To tam trafi, myślał. I był pewien, że trafił, że pocisk uderzył go w tors, a szok po prostu nie dopuszcza bólu do świadomości. Czuł, że nie może poruszyć żadną kończyną, jakby połączenie między nimi a mózgiem zostało nagle przerwane, a mięśnie zamarły w swoim ostatnim położeniu. Nie słuchały się go też oczy i powieki. Te ostatnie zacisnęły się jak imadło. Do jego świadomości dotarło też, że pod stopami wyczuwa coś ciepłego i wilgotnego. Wpierw pomyślał, że to krew, kapiąca z ogromnej rany w jego ciele. Ale to był tylko mocz. Nie zorientował się nawet, kiedy jego pęcherz dał za wygraną. Otworzył w końcu oczy i zobaczył, że jest cały, że, nie ma dziury w brzuchu, że dzięki Bogu ten szaleniec nie wydrylował mu żołądka. Zobaczył, że rewolwer wycelowany jest nie w niego a w Debby, a ona sama trzyma się kurczowo za ucho. Dojrzał krew, cieknącą jej między palcami. U wezgłowia dostrzegł głęboki ślad po kuli. Jeszcze się z niej dymiło. Głos Craiga dobiegał z oddali, ale nawet tak przytłumiony brzmiał delikatnie i miękko. - Mówiłem ci szmato, żebyś siedziała cicho. Czemu ty mnie nigdy nie słuchasz? - Craig to twoja żona! – Sven krzyknął. – Strzelasz do swojej żony! – Jego penis zadyndał w rytm jego wzburzenia. - Pięć nabojów, Sven. Myślisz, że trafisz na pustą komorę, jeśli ci powiem, że ona właśnie jest w ostatniej kolejce? – po chwili dodał z szelmowskim uśmiechem – Sądzisz, ze nie trafię? Sądzisz, że nie trafię. Widzę to w twoich oczach. Chcesz się przekonać? O nie, nie chciał się przekonać. Gwałtowny przeczący ruch głową był wszystkim, na co Sven się zdołał. - To dobrze. Nie dostaniesz kulki. A teraz idź do kuchni. Pogadamy jak przyjaciel z przyjacielem. – ruchem lufy zachęcił go do wyjścia – Bo w końcu jesteśmy przyjaciółmi, prawda? Bardzo dobrze dbałeś o mój samochód. Bardzo dobrze dbałeś o moją żonę. Zawsze miałem ją nawoskowaną, zawsze po próbnej jeździe. Sven rzucił szybkie spojrzenie na Debby. - Och, nią się nie przejmuj – odpowiedział z uśmiechem. – Przesadziła. Dostanie za swoje. A teraz idziemy! Co się stało z moimi manierami? Żeby przyjmować gości w sypialni, tuż przy rozebranej żonie? Zaśmiał się, odrzucając głowę w tył, niczym basior w trakcie pełni. Nawet jego śmiech brzmiał jak ujadanie wilków. Drapieżnie. Dziko. Nadal jednak miał Svena na muszce, niczym motyla na szpilce. - Zaraz za tobą, śmieciu. Sven jeszcze raz rzucił spojrzenie na Debby, ale ta z przerażeniem wpatrywała się w swojego męża, męża–szaleńca. Do prześcieradła dołączył też koc, zakrywając ją aż po samą brodę. Łzy spływały jej już nieprzerwanie. Przestała trzymać się za ucho i Sven mógł w końcu zauważyć, że z tej części jej pięknego ciała została już tylko krwawa papka, zwisająca na kilku ścięgnach. Ruszył jednak do drzwi, plaskając szarymi skarpetami po plamie moczu, a jego penis rytmicznie uderzał o wewnętrzne strony ud. Jego wzwód, pełny jeszcze kilka chwil temu, już dawno poszukał szczęścia gdzie indziej. Przed wyjściem z sypialni, nadal nie tracąc tego czarująco-ujmującego tonu, Craig…