Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Erotyka · 11 min czytania

Przerażony królik i dyndający fiut cz4

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Tym razem trochę dłużej niż zwykle. Zauważyłem, że w komentarzach każdy narzeka, że piszę krótko. Odpowiedź jest prosta: nie chcę Was zmęczyć. No ale skoro tak tego chcecie...

____________________________________________________

Przerażony królik i dyndający fiut cz4

Sven odwrócił się. Odwrócił się jak każdy głupi i po raz drugi zobaczył dzisiaj gwiazdy. Pierwszy raz był wtedy, gdy po otwarciu drzwi Debby rzuciła się na niego całą swoją siłą nie pozwalając wziąć choćby oddechu. Drugi, gdy jej mąż wyrżnął go czterdziestkąpiątką prosto w skroń.

6.

Gdyby pamiętał, Sven porównałby ten ból, do podobnego, jaki odczuł jakieś osiem, dziewięć lat temu. Nie kojarzył dokładnie daty. Lekarz stwierdził niewielkie obrażenia przedniego płata skroniowego odpowiedzialnego za pamięć krótkotrwałą, oraz znaczne nadużycie części kory mózgowej odpowiadającej za kretynizm gówniarza. Nie pytał, co się stało, a Sven niczego nie opowiadał. Ostatnie, co pamiętał był obraz płotu. Dopiero kilka dni później dotarło do niego, że to tak naprawdę nie był płot, ale jego szczapy. Okradł sklep. A raczej chciał go okraść w nocy i prawie mu się to udało, gdyby nie ten szczeniak Bobby, który miał stać na czatach. Gówniarz stchórzył i jak tylko Sven zniknął za tylnym oknem sklepu, uciekł aż mu wiatr w uszach dzwonił. Później, o wiele bardziej dzwoniło w uszach Svenowi. Sven myślał wtedy, że musiała zarejestrować go jakaś kamera albo musiał poruszyć jakiś kabelek od alarmu. Albo oczywiście ktoś go zobaczył i zadzwonił po pomoc. Na przykład Bobby. Uciekał ze sklepu jak hemoroid-sprinter z dupy przed proktosanolem. Uciekał, jakby gonili go wszyscy prokuratorzy świata, jak jego ojciec, gdy dowiedział się, że matka jest z nim w ciąży albo nawet jak diabeł. Przeskakiwał ogrodzenie za ogrodzeniem, kluczył między uliczkami, zawijał, skręcał, wracał, ale i tak go dopadli. Dopadli go przy ogrodzeniu pani Mabel, dosłownie dwieście metrów od domu, z okien którego mógłby pokazać im swój najdłuższy palec i śmiać się do rozpuku. Ale zamiast tego, dwadzieścia minut później wylądował na stole, a chirurg miał do załatania dziurę tylko trochę mniejszą niż ta, która zatopiła Titanica. Dziewięć szwów a i tak masz szczęście, szczeniaku, powiedział doktor. Dopadli go w podręcznikowy sposób. Dwóch ściga, trzeci zaczaja się z przodu. Tylko, że Sven o mało im się nie wyrwał. Gdy w końcu zobaczył parę rozjuszonych nosorożców, a z przodu wyłaniającą się zza krzaka postać goryla z napisem „SECURITY” na klacie, stracił głowę. Krzyknął i jeszcze bardziej przyspieszył. I wszystko byłoby w porządku, ochroniarz złapałby go, zabrał towar, napisał protokół, nie zamieszczając nazwiska i go puścił. Był kumplem jego matki. Ale Sven miał dzisiaj pecha. Była noc, nie patrzył pod nogi. Potknął się o wystające płytki chodnikowe i maksymalnie rozpędzony, głową trafił goryla w splot. Nawet wtedy ochroniarz by go puścił, ale dzieciak nie dostrzegł w nim znajomego. Leżąc na nim złapał kamień i dwukrotnie uderzył go w twarz. Dopiero wtedy nadbiegające nosorożce złapały go za ręce i postawiły na nogi. Wpierw dostał w brzuch. Tak mocno, że aż zawisł w uścisku ochroniarza. Drugi go okładał. Brzuch, twarz, ręce, nogi. Dwa razy potężnie dostał w jądra i za drugim razem wyrzygał się na leżącego mężczyznę. Ten wstał. Zapytał kolegów jak wygląda jego twarz. Odpowiedzieli, że dobrze. Sven nie mógł zrozumieć, dlaczego zdartą skórę z czoła, zamkniętym przez siniak okiem, krwią cieknącą z ust i brakiem chyba jednego zęba, nazwali dobrą twarzą. Ochroniarz wrzasnął i wyrwał szczapę z ogrodzenia pani Mabel. Zignorował jej krzyki wzywające policję. Kazał im puścić gówniarza. I w tym momencie pamięć Svena kończyła swoją taśmę.

Nie pamiętał jak nosorożec puścił go, a on bezwładny zaczął opadać na chodnik. Nie pamiętał szaleństwa w jednym otwartym oku naprzeciwko niego. Nie pamiętał tego odgłosu, jaki wydaje rozpędzona szczapa drewna, niczym kij bejsbolowy. Nie poczuł silnego uderzenia w skroń, na które chirurg później założy dziewięć szwów i powie, że doznał niewielkie obrażenia przedniego płata skroniowego odpowiedzialnego za pamięć krótkotrwałą. Nie pamiętał, jak na koniec dwa nosorożce nasikały na niego, a następnie razem z gorylem, z wypisanym na klacie napisem „SECURITY”, zostawiają go poobijanego z krwawiącą skronią i wracają do samochodu. Pamiętał ciemność.

7.

Craig, w kuchni swojego domu, dorobił mu identyczne rozcięcie. Równolegle centymetr obok pierwszej.

8.

Sven stracił kolejne kilka klatek na taśmie swojego życia. Ale w przeciwieństwie do poprzedniego razu, tej czarnej pustce towarzyszył ból. Promieniujący z czaszki, rozchodził się wzdłuż całego ciała. Nogi ugięły się pod nim. Chciał wyciągnąć przed siebie ręce, ale zorientował się, że ma je związane na plecach. Upadł ciężko, zahaczając barkiem o stół. Blat przechylił się niebezpiecznie, a taca z owocami, która jeszcze przed chwilą leżała spokojnie, teraz znalazła się na ziemi. - Ty draniu… - wyrzęził. Czuł, że oprócz języka, jego usta wypełnione są grubą warstwą waty. Poczuł jak krew zaczyna zalewać mu oko. – Tylko wstanę. Niech tylko wstanę… Spojrzał się w górę, nadal trzymając związane ręce na plecach i znowu dostał w twarz. Tym razem grubym…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%