Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 6 min czytania

Przerwana miłość

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Byli młodzi. Bardzo się kochali. Byli ze sobą ponad pół roku. Właśnie dzisiaj miała odbyć się ich kolejna randka. Obydwoje byli nią podekscytowani. Niestety żadne z nich nie wiedziało, że ten dzień skończy się dla dziewczyny tragicznie.

Była godzina 15:30. Do spotkania Joasi i Tomka pozostało jeszcze pół godziny. Tomek był bardzo podekscytowany, że zobaczy się ze swoją dziewczyną. Prawie skakał z radości. Oczekując na przyjazd swojej dziewczyny, odebrał od niej telefon:

- Cześć Kochanie. Już dojeżdżamy, tak więc za pół godzinki się widzimy. Kocham Cię - Dobrze Skarbie. Czekam na was. Będę miał dla ciebie niespodziankę, jak przyjedziesz. Kocham Cię.

Joasia tego dnia, również była podniecona na spotkanie ze swoim ukochanym, jechała do niego razem z ich wspólnym dobrym znajomym. Mieli razem iść na imprezę, a później do Tomka. Podróż przebiegała dość spokojnie. Jednak, gdy dojeżdżali do miejscowości, w której mieszkał chłopak Joasi, stało się coś, czego nikt się nie spodziewał. Kiedy dojeżdżali do wzniesienia, siedzący za kierownicą Stefan, zauważył jak dwa samochody zaczęły się wyprzedzać. Odległość była dość spora, jednak tego dnia, jako że było lato, pogoda była ładna i widoczność była wyśmienita. Kiedy jadące z naprzeciwka auta, skończyły manewr wyprzedzania, Stefan zauważył, że pojazd wyprzedzający nie wrócił na właściwy pas, tylko cały czas jechał pasem przeciwległym. Auto zbliżało się do nich z dość dużą prędkością. Kiedy chłopak to zauważył, zwrócił się do Joasi:

- Czy mi się wydaje, czy ten z naprzeciwka, jedzie prosto na nas? - spytał z drżącym głosem Stefan. - Nie, nie wydaje ci się. On faktycznie jedzie na nas - potwierdziła Joasia. Jej głos również zadrżał, a jej samej zrobiło się trochę gorąco. - Jezus Maria, przecież on nam zaraz na czołówkę wjedzie. Nie mam jak odbić - mężczyzna nerwowo próbował znaleźć wolne miejsce, na które mógłby zjechać. Niestety bez skutku. Chłopak widział zbliżające się światła pojazdu. Kiedy już miało dojść do najgorszego, pojazd jadący na "czołówkę" gwałtownie zmienił pas. Niestety, kierowca, przecenił swoje możliwości i z impetem uderzył w samochód naszych bohaterów. Obydwa samochody zaczęły się obracać wokół własnej osi, w wyniku czego, pojazd, w którym jechali Stefan z Joanną uderzył bokiem w drzewo. Siła była tak potężna, że auto zgięło się wpół. Sprawca wypadku zginął na miejscu, w wyniku dachowania, czego efektem było zatrzymanie się również na drzewie. Świadek zdarzenia, kierujący samochodem przed którym sprawca, miał wyjechać, od razu wezwał służby ratunkowe i policję. Policjanci zjawili się pierwsi na miejscu, chwilę potem dojechało pogotowie i straż pożarna, ponieważ jak się później okazało, samochód ofiar zaczął się palić. Pomimo przyjazdu karetki pogotowia, na ratunek było już za późno. Lekarz stwierdził zgon kierowcy i pasażerki.

Było już grubo po 16:00, kiedy nasz bohater usiłował dodzwonić się do swojej dziewczyny. Jednak bezskutecznie. Po drodze widział jak mijały go

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%