Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantasy · 4 min czytania

Prześniedź - Rozdział 12

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Położyła Alberta w sypialni gospodarzy. Chłopiec był przezroczysty. Dosłownie. Kiedy naciągała na niego kołdrę, przez jego ramię dostrzegła wyblakły wzór na poszewce poduszki. Zacisnęła zęby. To tylko światło – powtórzyła sobie w myślach z desperackim uporem. Jutro rano będzie normalny.

Maja usiadła w nogach łóżka. Nie spała. Patrzyła w ciemność za oknem, jakby oglądała film, którego nikt inny nie widział.

Amelia przeszła do kuchni. Usiadła przy stole. Cisza. Znowu ta martwa, płaska próżnia. Zupełnie inna niż pulsująca pustka lasu. Czuła w sobie dziwną sztywność. Obejmowała ją od środka, od skóry, aż po zesztywniałe kości. Naciągnęła sweter. Potem gruby koc, który znalazła na oparciu krzesła. Nic. Ten rodzaj drętwoty tkwił znacznie głębiej.

Podeszła do wiadra z wodą. Nabierała kubkiem. Woda była czysta. Przechyliła naczynie. Płyn wlał się do jej wysuszonych ust, ale nie poczuła żadnej ulgi. Woda po prostu przelała się przez przełyk, osiadając w brzuchu tępym, bolesnym ciężarem. Odstawiła kubek. Jej dłonie drżały. Odwodnienie i szok – wmawiała sobie gorączkowo. Zwykłe nerwy.

Usiadła z powrotem. Sięgnęła do kieszeni i wyjęła list. Ten, który znalazła na torach. Wyjęła kartkę. Pismo było pochyłe. Chaotyczne. Jakby pisała to ręka, która drży z pośpiechu. Znała to pismo. Matka? Nie, matka stawiała okrągłe, staranne litery. Ojciec?

Amelia poczuła, jak obraz przed jej oczami na ułamek sekundy traci ostrość. Odsunęła na chwilę papier, a potem przeczytała zdanie na dole strony: „Najpewniejsze drogi prowadzą donikąd." Zamknęła oczy. Las. Zapach żywicy. Ona ma sześć lat. Ojciec siedzi na pniu. Ostrzy siekierę. Patrzy na tory. Jego niski, spokojny głos odżył w jej pamięci:

— „Pamiętaj, Amelko.…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%