Fantasy · 5 min czytania
Prześniedź - Rozdział 13
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 3
Świt, który wpełzł do kuchni Zielińskich, był szary — ani jasny, ani ciemny. Po prostu pozbawiony koloru, słońca i cieni.
Albert leżał na stole. Przeniosła go tu w środku nocy, kiedy zaczął słabnąć. Skóra chłopca nabrała barwy popiołu, a jego kontury zdawały się tracić ostrość. Maja stała przy nim, trzymając go za rękę. Kontrast był uderzający: ciepła, brudna dłoń trzylatki wyglądała przy nim jak coś z zupełnie innego świata.
Drzwi otworzyły się bez pukania. Drgnęła. W progu stała staruszka. „Stara Wiedźma". Nie weszła do środka, tylko oparła się ciężko o laskę.
— Czas — powiedziała twardym, zimnym głosem.
Amelia podniosła się na sztywnych nogach.
— On słabnie — wyrzuciła z siebie. Jej głos był tylko desperackim szeptem. Nie wywołał echa, a mimo to staruszka wychwyciła go tak łatwo jak ostatnim razem. Wskazała na chłopca. — Muszę stąd wyjść. Znaleźć pomoc.
Część 22 / 3
Staruszka pokręciła powoli głową. Jej ciężki, nieustępliwy wzrok zatrzymał się na Amelii.
— On nie umiera. On wraca. Ale ty go trzymasz.
— Ja go ratuję! — zacisnęła pięści, czując, jak paznokcie wbijają się w skórę dłoni. — Zabrałam go stamtąd. Tam było za jasno.
— Światło parzy tych, co żyją w cieniu — odpowiedziała kobieta, a jej słowa wwiercały się w czaszkę z nieustępliwą siłą.
Spojrzała na Alberta. Chłopiec otworzył mętne, wyblakłe oczy.
— Mamo? — szepnął.
Część 33 / 3
Patrzył w jej stronę, ale jej nie widział. Jego wzrok prześlizgiwał się przez nią, jakby była zrobiona ze szkła.
— Zabieraj go — rzuciła Staruszka. — Na tory.
— Nie. — Amelia cofnęła się o krok, potrząsając głową w nagłym, ślepym sprzeciwie. — Tory to pułapka. Eleonora mówiła...
— Eleonora była jedną z tych, które kiedyś wróciły — i postanowiły już nigdy nie patrzeć za siebie. Pamięta strach, ja pamiętam porządek. Idziesz na tory. Teraz.
Spod spódnicy kobiety wysunął się kot. Wszedł do kuchni i wskoczył na stół, tuż obok głowy Alberta. Otworzył pysk, ale zamiast miauknięcia, Amelia poczuła w kościach potężną, niską wibrację, która nie znosiła sprzeciwu. Maja pociągnęła chłopca za rękę. Usiadł, chwiejąc się bezwładnie na boki.
Amelia poczuła, jak cały opór nagle z niej uchodzi, ustępując miejsca tępemu,…