Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantasy · 5 min czytania

Prześniedź - Rozdział 2

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

I wtedy w coś uderzyła.

Podniosła dłoń do czoła. Skóra pulsowała tępym bólem. Rozejrzała się. Wokół widziała tylko drzewa i metalowe szyny. Zrobiła krok naprzód. Tym razem uderzenie było mocniejsze. Wyciągnęła przed siebie rękę. Pod palcami poczuła gładką, lodowatą taflę. Niewidzialna ściana wyrastała prosto ze żwiru, odcinając ją od lasu. Cofnęła się gwałtownie i uderzyła plecami w to samo. Twardy, nieustępliwy chłód. Utknęła pośrodku nasypu, uwięziona w wąskim korytarzu między dwiema barierami z niczego. Pociągi jeździły tędy rzadko, ale skład mógł pojawić się w każdej chwili.

Wyciągnęła ręce i zaczęła nerwowo przesuwać nimi po niewidzialnej przeszkodzie. Oddech przyspieszył, w piersi zaczęło brakować powietrza. Papierowa torba wyślizgnęła jej się z rąk. Bochenek upadł na żwir... i nie wydał najmniejszego odgłosu. Żadnego głuchego stuknięcia, żadnego szelestu papieru. Amelia znieruchomiała. Cisza uderzyła w nią z siłą fizycznego ciosu. Uderzyła pięścią. Raz. Drugi. Kostki zapiekły, skóra pękła – ale las po drugiej stronie po prostu przestał brzmieć. Zamknęła oczy. Wzięła jeden, bolesny wdech.

I wtedy jej lewa dłoń trafiła w pustkę. Bała się cofnąć ramię — mogłaby zgubić to miejsce. Otwór znajdował się nisko, tuż przy samej ziemi. Był wąski i tak idealnie równy, że aż budził lęk. Nie zastanawiała się. Opadła na kolana, kalecząc je o kamienie i zaczęła się przeciskać. Gdy tylko minęła granicę, nie podniosła się od razu. Znała to uczucie. Jak powrót w miejsce, do którego nie powinna wracać. Na czworakach doczołgała się do linii drzew i wbiła palce w wilgotną ziemię i zbutwiałe, jesienne liście. Jakby tylko to było jeszcze prawdziwe.

Chciała tylko wrócić do domu. Zamknąć za sobą drzwi i uwierzyć, że to, co stało się na nasypie, było jedynie snem.

Las był inny. Światło zniknęło. Było go mniej z każdym krokiem. Pod nogami wiła się ta sama ścieżka, lecz teraz wydawała się obca. Przypomniała sobie słowa matki patrzącej z progu w stronę gęstwiny.

— Las go zabrał — mówiła Elżbieta cicho, gdy dorastając pytała o tatę. — Nie zbliżaj się do tych torów, dziecko. Tam czai się coś, co zmienia ścieżki.

Od tamtej pory

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Prześniedź - Rozdział 2 — czytnik · opowiadania