Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Akcja · 8 min czytania

Przeznaczenie cz. I

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Powiew słonego, morskiego powietrza poruszył zasłony. Lady Sylvia wyjrzała przez okno by przyjrzeć się zachodowi słońca nad zatoką. Powietrzny taniec mew, który podziwiała każdego wieczora, uspokajał ją. Tak wsłuchała się w szum fal rozbijających się o klif, na którym stała rezydencja, że nie usłyszała pukania do drzwi. Alison – jedna ze służących, mimo braku odpowiedzi na pukanie, postanowiła wejść do pokoju by zawiadomić, że bal rozpoczyna się już niedługo i wypadałoby rozpocząć przygotowania. Na co Sylvia, nie odwracając się odpowiedziała - Przynieś mi suknię. Te błękitną. Ale nie spiesz się za bardzo. Chciałaby jeszcze chwilę pobyć sama. - Oczywiście pani. – Odpowiedziała służka, odruchowo skłaniając się lekko, po czym wyszła zamknąwszy za sobą drzwi. Po paru chwilach Sylvia odeszła od okna i rozejrzała się po pokoju. Białe, jedwabne zasłony poruszane przez wiatr układały się na kształt ludzkiej sylwetki. Zajrzała za nie, choć wiedziała, że w pokoju nie ma nikogo poza nią. Leżała tam błękitna chusteczka, obszyta koronką. – Tu jesteś. A jak byłaś potrzebna, to nie mogłam cię znaleźć. – Powiedziała to tak, jakby oczekiwała by kawałek materiału wytłumaczył jej, dlaczego odnalazł się dopiero teraz. Odłożyła ją na okrągły stolik z drewna orzechowego, który stał tuż obok wielkiego łoża, a następnie skierowała swe kroki prosto do toaletki z pięknym srebrnym lustrem. Przyjrzała się swojemu odbiciu i zaczęła bawić się włosami próbując wymyślić, w jakiej fryzurze będzie jej najlepiej. Po jakimś czasie rozległo się pukanie do drzwi. Tym razem słyszała je dokładnie. - Proszę. – Zawołała. Drzwi zdążyły się dopiero lekko uchylić, a już wlał się przez nie cały tabun służących niosących przeróżne perfumy, akcesoria do układania włosów czy tez inne rzeczy służące do upiększania.

Niewiele ponad godzinę później Sylvia była gotowa by zejść do głównej sali, gdzie już rozpoczął się bal. Przyjechali wszyscy zaproszeni goście i jeszcze kilku na dokładkę. Choć pomieszczenie specjalnie wyremontowane na tę okazje, było jedną z największych sal bankietowych w całym Avalonie, to ledwo starczyło miejsca dla wszystkich. Podest dla orkiestry upchnięto gdzieś w kącie by zrobić trochę więcej miejsca do tańca. John - kamerdyner odpowiedzialny za całą oprawę przyjęcia, bez przerwy przechadzał się po sali i dyrygował kilkudziesięcioosobową służbą. Każdego z gości herold głośno zaanonsował a następnie byli oni osobiście witani przez Edwarda Robinsona i jego żonę Teresę – gospodarzy. Gdy Wszyscy goście już zasiedli na swoich miejscach, Lord Robinson kazał wezwać swoją córkę, czekającą już w korytarzyku obok głównej Sali. Przedstawił ją wszystkim gościom stojąc u szczytu schodów. Na Sali zapanowała całkowita cisza. Edward Robinson, przyjrzał się dokładnie córce próbując znaleźć powód zaszokowania wszystkich. Ale nie mógł nic odnaleźć. Wyglądała wprost idealnie. Błękitna suknia ciasno opinająca jej kształtne ciało podkreślała swym kolorem jej niesamowite, srebrzyste oczy. A brązowe włosy upięte w prosty aczkolwiek elegancki sposób i delikatna, biała cera także były bez skazy. Dla Lorda ta chwila ciszy wydawała się całą wiecznością, a minęło zaledwie pare uderzeń serca, gdy rozległy się głośne brawa. Przed tłum gości wysunęło się paru młodzieńców, chcących się przedstawić Sylvii osobiście. Jednak nim mogli to uczynić, uspokojony już ojciec postanowił przemówić do wszystkich: - Panie i Panowie! Zgromadziliśmy się tu w dniu osiemnastych urodzin mojej córki Sylvii, by pretendenci do jej ręki mogli się przedstawić z jak najlepszej strony. A jako, że obaj moi synowie niestety zaginęli podczas wyprawy na zachodni archipelag, to stawką jest tu nie tylko małżeństwo z moją przepiękną…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Przeznaczenie cz. I — czytnik · opowiadania