Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Akcja · 7 min czytania

PRZYCHODZI KRATEK DO LEKARZA

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Przychodzi Kratek do lekarza

13. listopad, godz. 13.00 Poczekalnia przed izbą przyjęć jest pusta. Cieszy to Pana Kratka. Nie lubi czekać. Nie lubi też lekarskich poczekalni z ich duszną atmosferą cierpienia, strachu i odoru środków dezynfekujących. Puka do gabinetu lekarskiego. Nikt nie odpowiada. Dyskretnie uchyla drzwi. W gabinecie dwaj lekarze rozgrywają partię szachów. – Można? – pyta Pan Kratek – Można. – odpowiada ten, który siedzi twarzą do Pana Kratka. – Ale po co? – Gips – wskazuje na nogę Pan Kratek. – Dziś mam termin zdjęcia gipsu. – Gazet pan nie czyta? – Nie. – Widzisz. Mówiłem ci – ten siedzący twarzą do Pana Kratka zwraca się do siedzącego tyłem. – Ludzie popadają we wtórny analfabetyzm. Nawet już gazet nie czytają. – Ja też nie czytam. – mówi ten drugi. – Dzisiaj gazety wyglądają jak raporty policyjne. Po przeczytaniu boisz się wyjść na ulicę, bo albo cię okradną, zabiją albo wsadzą za pedofilię lub korupcję. Dawniej, jak brałeś gazetę, to wiedziałeś, że podnosi się wydajność, kraj rośnie w siłę, ludzie żyją dostatniej. A teraz? – Teraz piszą prawdę - nieśmiało wtrącił Pan Kratek. – Pan jeszcze tutaj? – Tak. Bo ten gips. – Na ten rok skończyły się limity. Proszę przyjść w następnym. – Za dwa miesiące? – Niecałe dwa, mamy już połowę listopada. – Ale, przecież.... – Przecież kolega już Panu powiedział. Nie mamy limitów. – Nie możecie mnie zostawić w tym gipsie, przecież moja noga... – Dobrze pan to ujął. Noga jest pańska, a limity nasze. Twój ruch. – Hetman bije konia. – To nieprzyzwoite. Przychodzi facet i chce żebym dla jednej nogi, w dodatku w gipsie, ryzykował pracę. Naraził swoją karierę na szwank a rodzinę na ubóstwo. Co ty na to? – Ciekawy ruch. To ja tak. – A teraz koń bije gońca. – Co z tym katarem? – Nie mam kataru. – odpowiada zdziwiony pytaniem Pan Kratek. – Co mnie pański katar? Nie widzi pan, że rozmawiam z kolegą. – Nic nie wiem o katarze. Pan Kratek wpada w osłupienie. Po raz pierwszy widzi lekarza, który nie wie nic o katarze. – Nie dostałeś zaproszenia? Ta firma, która wypuściła na rynek „Gripowix C – bis – ultra” organizuje tygodniową konferencję na temat przeziębień. Właśnie w Katarze. – Sprytnie to wymyślili. – To taki chwyt marketingowy. A lek wyśmienity. – Zaprosili cię? – Tak, dziś dostałem zaproszenie pocztą. – Muszę sprawdzić, może przysłali mi do domu. Zawsze przysyłali. – Może nie wyrobiłeś normy? – Niemożliwe. Przecież wszystkim zapisuję ten ich szajs. Pan Kratek nie nadąża za tokiem wysoce specjalistycznej dysputy. Aby nie czuć się outsiderem i nie popaść dodatkowo w depresję (leki antydepresyjne po ostatniej reformie reformy służby zdrowia, w trosce o budżet, przestały być refundowane), wycofuje się po angielsku.

13. listopad, godz. 19.00 Przed przychodnią, którą kieruje doktor Judym, potomek popularnej niegdyś postaci literackiej, kłębi się tłum pacjentów. Wśród nich jest również Pan Kratek.

13. listopad, godz. 23.30 Pan Kratek moczy w misce nogę szczęśliwie przez doktora Judyma uwolnioną z gipsu.

14. listopad, godz. 7.00 Pan Kratek czyta gazetę.

KONIEC LEKARSKIEJ OŚMIORNICY

W nocy policja…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%