Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantastyka · 3 min czytania

Przychodzi taki czas, że chwyta cię gołębi zew...

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Stały tak i gruchały. Siedziałem na ławce, był środek lata. Wokół przechodzili spoceni i śmierdzący ludzie. Gołębie nie zwracały na nich większej uwagi. Skoncentrowane były na okruszkach chleba, które tu i ówdzie im porozrzucałem. Lubiłem, zawsze lubiłem te ptaki. Niby dość pospolite, szarawe, czasem chrome, zawsze biegały w poszukiwaniu jedzenia, śmiesznie poruszając główkami. Czasem widywałem też te mniej szczęśliwe - rozjechane przez samochody, płaskie, z resztkami postrzępionych piórek i zastygłymi flaczkami, wylewającymi się na jezdnię. Nie wiedzieć czemu, przerwałem drobienie chleba i zagruchałem do jednego z nich. Gołąb, który stał się moim interlokutorem, spojrzał na mnie, po czym przydreptał i bez pardonu rzekł: - Czemu zachowujesz się jak kretyn? Oniemiałem! Przez chwilę patrzyłem się na gołębia zaskoczonym wzrokiem, a gdy w końcu dotarła do mnie istota tego wydarzenia, wyjąkałem: - Mówisz w ludzkim języku? - Nie - odparł gołąb wzdychając. Przez moment odniosłem wrażenie, że gdyby był człowiekiem, wzruszyłby ramionami. - Nie, to ty mówisz po gołębiemu. - Jak to mówię po gołębiemu? Przecież to niemożliwe - parsknąłem zirytowany. Gołąb najwyraźniej nie chciał przyjąć do wiadomości tego, że to ON mówił po ludzku. - Jeśli mi nie wierzysz, spróbuj zagadać do jakiegoś człowieka. O, choćby tamtego - wskazał skrzydłem jakiegoś starszego pana, podchodzącego właśnie…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Przychodzi taki czas, że chwyta cię gołębi zew... — czytnik · opowiadania