Romans · 7 min czytania
Przygoda mojego życia
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
PRZYGODA MOJEGO ŻYCIA
Urodził się dokładnie tego samego roku, co i ja. Jednak po zakończeniu szkoły podstawowej słuch o nim zaginął. dopiero kiedy ja mając już męża i trójkę dzieci, a także dobrą pracę w poczytnym magazynie dla pań; usłyszałam jego nazwisko znów. To nie był chłopiec, jakiego pamiętałam, który ciągnął mnie za warkoczyki - to był mężczyzna. Taki, o jakim marzą pokolenia kobiet, bo i nastolatki; te co dopiero osiągnęły pełnoletniość i te dojrzalsze i te trochę bardziej dojrzalsze. Czas by przedstawić tego mężczyznę, który jak się później okaże, sporo namieszał w moim życiu. A przecież było tak uporządkowane. Władysław - brzmi trochę dostojnie i bardzo do niego pasowało. Dla tego małego chłopca, jakiego znałam, było to trochę na wyrost. Rodzice jednak wiedzieli co robią, bo obecnie było idealnie.
-------
Właśnie przeglądałam, w redakcji jeden z konkurencyjnych dla nas miesięcznik; w pewnym momencie natrafiłam na trochę jak mi się przez moment wydawało twarz bardzo przystojnego mężczyzny, ubranego w tweedowe spodnie i welurową marynarkę, spod której wyglądał tradycyjny t - shirt. Przelatywałam wzrokiem po jego zdjęciach, aż utrafiłam grubym drukiem imię i nazwisko. Władysław Marcel - uderzyło mnie jak Obuchem - O cholera!!! Koleżanka, stojąca obok zapytała co się stało. A gdy jej wyjaśniłam całą sprawę, była wniebowzięta, że my czyli redakcja FIONY, również oczywiście z moją pomocą też mamy szansę na wywiad z tym nowo odkrytym gwiazdorem. Na drugi dzień cała załoga Fiony, włącznie z szefostwem, wiedziała już że ja znam Władka. Gdy szefowa poprosiła mnie do siebie, co mnie oczywiście wcale nie zaskoczyło dała mi zlecenie, które z jej ust było wyjątkowo skąpe; - Znasz go? -Znam - padła -odpowiedź. -No to bierz się do roboty. I tyle.
Wyszłam i przez chwilę zupełnie nie wiedziałam co powinnam zrobić i w którą stronę iść. Na szczęście w tym momencie podeszła Ania, sekretarka starej i podała teczkę z informacjami na temat Władka. To mnie trochę wyrwało z tego hipnotycznego transu. Wiedziałam, że muszę to przejrzeć... Siedząc w domu, na wygodnym fotelu przeglądałam jego życiorys i wszelkie inne informacje, które były dotąd zdobyte i potwierdzone. Najpierw skończył Zasadniczą Szkołę Zawodową w kierunku mechanika samochodowego. Po upływie trzech lat podjął naukę w liceum, jego celem było ukończenie tej szkoły i zdanie matury. Zrobił to pod wpływem uczucia, jego dziewczyna przed ślubem chciała by się uczył. Zrobił to dla niej a ona go rzuciła tego samego dnia gdy on zdał ostatni egzamin... Dalsze jego losy, to szczęście przemieszane z czystą karierą. Najpierw wygrał casting na modela do któregoś z poczytnych magazynów dla pań. Później był roczny kontrakt w Paryżu. To tam został odkryty i co za tym idzie zarabiał miliony tylko przez to, że się pokazywał. (Nie to co ja czy mój mąż, cały etat + praca po godzinach). Jego sławę podnosił fakt, że brał udział w działalności charytatywnej. Tu patronował akcji przeciw głodującym dzieciom, tam wspierał chorych na raka. A teraz przyjechał do kraju i powoli zaczyna się szał. l to j a muszę "pomóc" go rozpętać. - Boże, dlaczego? Sięgnęłam po leżący na stoliku telefon. Wybrałam numer. Po chwili odebrał mężczyzna o ciepłym, grubym głosie. To nie ten głos małego chłopczyka jakiego znałam. To był…