Fantasy · 12 min czytania
"Przygoda Smoka"- Dzieło barda Ariela
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 5
I rozbrzmiała muzyka gdy przygasło ognisko, a mrok pokrył twarze podróżników. Wszyscy zamarli, wsłuchali się w tajemnicze dziwięki lutni co niczym czary spowiły umysły słuchaczy. Nawet żaby umilkły zawstydzone, wsłuchane w melodię. I umilkły myśli, gdy słowa pieśni Ariela niesione przet tą muzykę dotarły do uszu.
Pomiędzy siedmioma górami Pokrytymi srebrnymi lodami
Pomiędzy siedmioma dolinami Zalanymi złotymi kwiatami
Pomiędzy siedmioma rzekami Płynącymi mroczynmi kniejami
Istaniło teraz już zapomniane Niepamięcią z dawien zalane
Z dawien też już zniszczone Śmircią wieczną naznaczone
Królestwo Azmara wielkiego W męstwie swym wspaniałego
Część 22 / 5
Ariel przerwał swą tkaną deliktanie melodię, dając odetchnąć słuchaczom. Po czym znów kontynułował swą pieśń. Ułożył swobodnie palce na swej lutni grając tym razem na wyższą nutę, lecz równie cudną melodię
I był też rycerz okryty za życia chwałą Roztoczoną nad tą krainą całą W srebrnej zbroi i z mieczem zwanem Od dwaien dawna "panem" Gdyż życie zabierał i nieraz już je dawał Temu kto nim władał A jedynie znakomitszym od niego samego Był pech ryczrza tego! A był to czas kiedy smoki jeszcze panowały W śród swej złej chwały I tu był smok. Przez przypadek zbudzony Smok rozłoszczony! Jednak smok ten przez ludzi już zapomniany Nie pragnął zemsty, zmiany
I tu znów przerwał bard i rzekł. "A wiedzieć wam trzeba iż był to srebrny smok. Zawady nie szukający lecz pokoju, a przedewszystkim spokoju do snu długiego. Smok ten tak powiedział swemu nieproszonemu gościowi widząc że ten się go lęka, że na kolana pada że o litość błaga;
Wszedłeś i mnie zbudziłeś A niewiesz co uczyniłeś A że też niechce mi się jeść Tak więc pozwole Ci odejść
Toteż obiecać mi musisz Że tu już nigdy nie wrócisz Że nie powiesz co obaczyłeś Że zapomnisz iż tu byłeś
Bo sen dla mnie cenniejsz A spokój do tego naj ważniejszy Więć idź i nie mów już nic Bądż wzdzięczny że możesz żyć
Tak uciekł do wsi młodzian, a przysięgi nie dotrzymał, co kogo obaczył to mu historię całą opowiadał. Jak mówiono później we wsi, człek ten w jaskini, owej smoczej jamie zwariował. Nikt mu nie wierzył, nikt nie dawał wiary słową, iż smoka mają pod bokiem. Więc ten jeszcze bardziej wariował. Tak jak Ci nie liczni co wybrali się do już wspomnianej jaskini, a wiedzieć wam trzeba że w tym rejonie zapomniano już o smokach i w nie nie wierzono. Lecz w kraczmie nie opodal, na rozstaju dróg, jeden trubadur ciągle pijany takową pieśń śpiewał.
Część 33 / 5
Przed laty, przed wieki Jeszcze na niebie fruwały Gady, zwane Smoki Co ogniem dmuchały
Chałupy i mury rozwalając Grabiąc zamki ze złota Dziewice zjadając Żyły przed laty, przed wieki
Żelazne łuski miały Zębiska wielkie, potężne ogony Rycerzy zjadały A żyły przed laty i wieki...
A mawiał też ten trubadur, że gdy wytrzeżwieje sam do smoka pójdzie i takoż mu powie, że odleci niebywale. Oczywiście jeżeli naprawdę tam jest. Lecz czas mijał, a trubadur nie trzeżwiał, tylko babskie plotki coraz dalej docierały tuż za słowami pijanych mężów z których nie jeden wojownikiem się mienił" Kiedy bard Ariel skończył mówić nastała cisz której nie przerwała nwet muzyka lutni. Do tej że ciszy po chwili dołączyły słowa.
Strszne rzeczy się dzieją Po prowincjach bestie szleją Zasłużonych rycerzy zabijają Wędzą, smarzą, lub od razu łykają
Już księżniczki rękę naznaczono I królestwa połowę obiecano Temu co zabije smoka owego Co zgładzi potwora tegoż okropnego
I giną rycerzy setki, i giną ich tysiące I każdy raz ostatni widzi słłonće Przed wejściem do smoka jamy Do śmierci szybkiej bramy
Część 44 / 5
"Taką że pieś bardowie w stolicy królowi śpiewali, taką jego złościli taką się na smirć narażali, jak Ci dzielni rycerze do boju z bestyją idący. A mówiono wtedy na salonach i wsród pospólstwa iż król, sam będący wielkim wojem ulękł się sługi piekieł i nie pójdzie do jamy potwora, nie pójdzie bo tchurzem jak sadłem obrósł podczas długich lat spokoju u boku żony i licznych kochanek" I znów do uszu dotarła przepiękna muzyka nadając słową pieśni niesamowity wymiar spełnienia, a zarazem próżności.
Podróżował przez świat rycerz blędny Samotny, światu zbędny Czuł się jak starzec, jak człek niespełniony Miłości pozbawiony
Mijały tygodnie i miesiące w długiej podróży A zranił się kiedy o krzak rózy O kolec ostry, co sen zesłał niesłychany Jakieś dziwne omany
Po czym oczy otworzył i spostrzegł je wtedy Zmory! znak ludzkiej biedy Padł szybko na ziemię bo ulekł się ogromnie Wyjąc do nieba zawodnie
Nie lękaj się, gdyż pszyszłość Ci mówimy A co powiemy, spełnimy Pójdziesz i smoka na oczach ludzi pokonasz Sławę zyskasz, nie skonasz
Ze smokiem przed walką porozmawiaj Mów i rymy układaj Takoż smok pradawne stworzenie tylko tak prawi Zrozumie nie zgładzi
Po czym smoka pokonasz jego bronią Jego własną dłonią Sławe, bogactwo i miłość swą zdobędziesz Wieki, wielki będziesz!
Część 55 / 5
Idż już!
Takoż poszedł woj znany z czynów wielkich i z pecha swego do jamy smoka. A już wtedy pieśni o nim śpiewano, iż jako rycerz króla przyboczny uratował mu życie trola życia pozbawiając. Za co honory wielkie go spotkały, a postawiono mu też pomnik w alejach chwały.
Woje stali, a każdy z nich zbrojny Każdy miecza swego godny Każdy króla bronić obiecał Każdy życie by za niego oddał
Takoż król pewny bardzo siebie Wyrószył w cudzej potrzebie Ratować sąsiednie kśięstwo Udowodnić swe znane już męstwo
I tak w bój dwunastu wyrószyli Z bestyjami licznymi walczyli Męstwem swym się popisali Nie jednemu potworowi sporstali
Tak jeden, dwunasty się nie spełnił Każdy toważysz