Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Dla dzieci · 23 min czytania

Przygody Czupurka

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Wstęp

Moja opowieść rozpoczyna się pewnego dnia w sklepie ze zwierzętami . Jestem małym brązowo – żółto – pomarańczowym kanarkiem ze śmieszną sterczącą kępkom piór na głowie . Skakałem sobie jak co dnia w mojej klatce z patyka na patyk , gdy zobaczyłem że do sklepu wchodzi mała dziewczynka z mamą i tatą . Bardzo mi się spodobały jej długie włosy splecione w dwa warkocze ,dlatego przyszło mi do głowy że mógłbym zwrócić na siebie jej uwagę i dlatego zacząłem sobie podśpiewywać .Dziewczynka najpierw oglądała rybki , myszki , chomiki ,a gdy usłyszała mój śpiew podeszła do klatki i słuchała . Mamusiu , tatusiu chodźcie tutaj posłuchajcie jak ładnie ten ptaszek śpiewa . Rodzice podeszli do dziewczynki i także słuchali . Potem zaczęli rozmawiać i z tego co usłyszałem dowiedziałem się że dziewczynka ma na imię Małgosia i dzisiaj są jej siódme urodziny . Małgosia bardzo prosiła rodziców żeby kupili jej jakieś zwierzątko i dlatego odwiedzili nasz sklep . Małgosia wsłuchiwała się w mój śpiew a w jej małej główce zakiełkowało postanowienie ,że poprosi rodziców o kanarka . Mama z tatą zgodzili się na prośbę dziewczynki i teraz pozostał już tylko wybór nowego mieszkanka dla mnie , czyli klatki . Małgosi bardzo spodobała się klatka w kształcie domku z ozdobnymi drzwiami i dwoma okienkami , w jednym okienku był pojemnik na wodę a w drugim na ziarenka . Pani ze sklepu powiedziała jeszcze , że bardzo dobrze byłoby gdybym miał basen do kąpieli , bo ptaki bardzo lubią się kąpać . Więc dostałem jeszcze plastikowy basen do powieszenia przy drzwiach . I w ten sposób byłem już gotowy do przeprowadzki do mojego nowego domu . Wsiedliśmy do samochodu ja w swojej nowej klatce i w drogę. Małgosia mieszkała w ładnym domu na skraju miasta, dom otoczony był dużym ogrodem , miał ładny balkon i był cały w kwiatach. Gdy podjechaliśmy pod bramę na powitanie wyskoczył duży czarny pies ,Małgosia powiedziała że nazywa się Azor i pilnuje naszego domu przed złymi ludźmi, wyglądał bardzo groźnie więc pomyślałem sobie że sam jego widok wystarczy żeby nogi nieproszonych gości zadrżały. Po wyjściu z samochodu Małgosia najpierw pokazała mi cały dom a potem zabrała mnie do swojego pokoju i postawiła na parapecie okna, Tata dziewczynki powiedział że pozostała jeszcze jedna sprawa do załatwienia, kanarek musi się jakoś nazywać, i w tym momencie do pokoju wszedł chłopak a Małgosia zawołała : -Tomek, Tomek popatrz jakiego mam ładnego kanarka pomóż nam wybrać dla niego jakieś imię. Chłopak który jak się potem dowiedziałem był bratem dziewczynki , popatrzył na mnie i powiedział-wydaje mi się że dla tego kanarka najodpowiedniejsze będzie imię Łaciatek ze względu na jego kolorowe piórka , albo Czupurek bo ma fajną czapkę z piór, Małgosi bardziej podobało się Czupurek i tak zostałem Czupurkiem. Potem dostałem w pojemnikach wody i ziarenek i mogłem już spokojnie zająć się oglądaniem mojego nowego mieszkania, pokój był duży i jasny a na pułkach stały kwiaty i zabawki , przez uchylone okno wpadały promienie zachodzącego słońca. Za oknem słychać było wieczorne trele ptaków a przez szybę zobaczyłem jak za płotem coś się poruszyło. Przyszło mi do głowy że u mojej nowej koleżanki zapowiada się miłe i przyjemne życie, obiecałem sobie że od rana spróbuję zawrzeć nowe znajomości, i z tymi myślami po dniu pełnym wrażeń zasnąłem.

Rozdział 1 Nowy przyjaciel . Stuk – puk , stuk – puk usłyszałem , otworzyłem oczy i za szybą okna zobaczyłem małego brązowego ptaszka . Dzień dobry – powiedział ptaszek – nazywam się Pysio i jestem wróblem, a ty jak się nazywasz ? Przez chwilę przecierałem zaspane oczy i dopiero potem odpowiedziałem - cześć nazywam się Czupurek i jestem kanarkiem . -Skąd się tutaj wziąłeś ? spytał wróbel - przylatuję tutaj codziennie na śniadanie które na parapecie wykłada mała dziewczynka , ale nigdy cię tutaj nie widziałem. Przemknęło mi przez głowę że pierwszy dzień zapowiada się całkiem ciekawie i postanowiłem że nie zmarnuję pierwszej okazji do zawarcia nowej znajomości . Jeżeli jesteś ciekaw mogę opowiedzieć ci moją historię – odpowiedziałem . Jestem ptakiem egzotycznym a moi przodkowie pochodzą aż z wysp kanaryjskich na oceanie spokojnym i w twoim kraju nie spotkasz kanarka na wolności chyba że przez przypadek uda mu się uciec z klatki . Kanarki sprowadzili do Europy Hiszpanie w 15 w. I przez długi czas nie pozwolili nikomu wywozić kanarków z Hiszpanii , dopiero przypadkowy wypadek dużego okrętu przewożącego cały ładunek kanarków ,który rozbił się u brzegu małej włoskiej wysepki a z którego ptaki wydostały się na wolność Spowodował że kanarki dostały się na inne europejskie dwory gdzie wesołe ptaszki stały się od razu ulubieńcami wszystkich ludzi. Kanarki żyjące na wolności są koloru żółtego lub brązowo-zielonego , ale ludzie dzięki wytrwałej pracy hodowców doprowadzili do tego że mamy kanarki : Brązowe , czerwone , pomarańczowe a także mieszaninę tych wszystkich kolorów . Nasze samiczki dwa razy do roku znoszą około pięciu jajek i wysiadują je przez około 13 dni , Gdy małe kanarki już się wylęgną z jajek rodzice się nimi opiekują ,a obserwowanie tego sprawia ludziom dużo przyjemności i dlatego tak chętnie nas hodują . Bardzo ciekawa historia - powiedział wróbel –myślę że zostaniemy przyjaciółmi , może nie mam aż tak ciekawej przeszłości ale mogę opowiedzieć ci wiele historyjek z mojego życia . Jestem bardzo ciekaw – odpowiedziałem – gdybym mógł latać, na pewno mógłbyś nie tylko opowiedzieć mi ale też pokazać dużo ciekawych rzeczy . Poczekaj , może znajdziemy na to jakiś sposób – wróbelek wskoczył na parapet przed klatką , a potem Na daszek klatki i zaczął oglądać ją ze wszystkich stron ,po chwili sfruną na pojemnik z ziarnem zaczepił daszek pazurkami machnął kilka razy skrzydełkami i okienko było otwarte. Przez chwilę nie wierzyłem własnym oczom , a potem wyskoczyłem przez okienko i byłem już na wolności , wróbelek podskoczył do mnie i powiedział – no kolego ,teraz droga do przygody stoi przed tobą otworem , nabierz dużo powietrza i ruszamy w drogę . Gdy wyfrunęliśmy przez okno najpierw oślepiły mnie promienie słońca a potem moim oczom ukazał się wspaniały widok , wokół rosły drzewa i kwitły kwiaty , leciałem coraz wyżej i wyżej żeby jak najwięcej zobaczyć , nagle usłyszałem wołanie wróbla –uważaj ! nie odlatuj zbyt daleko bo zabłądzisz , a poza tym twoje kolorowe piórka są widoczne z daleka i mógłby zobaczyć cię jakiś ptak drapieżny a wtedy mielibyśmy mnóstwo kłopotów . Posłuszny radom wróbelka obniżyłem trochę lot i obleciałem dookoła dom Małgosi , a potem wylądowałem rozradowany na płocie który widziałem z mojego okna , był to płot naszego sąsiada . - Jak ci się podoba nasze podwórko –zaćwierkał Bysio przysiadając obok mnie na płocie . - Jest ok. odpowiedziałem myślę że poznanie całego podwórka zajmie nam dość dużo czasu , jestem bardzo ciekawy ale nie zdążyłem jeszcze zjeść śniadania , czy moglibyśmy zacząć od tego . Bysio rozejrzał się po podwórku a potem zawołał , leć za mną , może moje znajome gołębie zaproszą nas na poczęstunek , poderwałem się i poleciałem , Bysio wylądował na dachu obok kilku większych od nas ptaków - ćwir ćwir- dzień dobry to jest mój przyjaciel Czupurek przedstawił mnie Bysio ,czy moglibyśmy poczęstować się waszymi ziarenkami ? -Gruchu -odpowiedział czerwony gołąb -tutaj nic nie mamy ale jeżeli sfruniecie do gołębnika tam znajdziecie dużo różnego ziarna które wysypał dla nas nasz gospodarz ,tam możecie się poczęstować . Za radą czerwonego gołębia wlecieliśmy do gołębnika , był to dość duży stojący na czterech nogach domek z dużymi oknami i otworem w ścianie przez który wchodziły i wychodziły inne gołębie , idąc za ich przykładem wlecieliśmy do środka . Przywitaliśmy się z innymi gołębiami i zabraliśmy się do pałaszowania ziarna . Gdy już zaspokoiłem głód sfruną do nas siwy gołąb , była to samiczka , widzę że wam smakowało powiedziała , nazywam się siwa , mieszkam w tym gołębniku razem z mężem i innymi gołębiami. Bardzo mi miło , odpowiedziałem rozglądając się po gołębniku – ładnie sobie tutaj mieszkacie . W gołębniku na jednej ze ścian były półki w których siedziały gołębie na gniazdach , a na bocznych ścianach przybite były siodełka na których jak powiedziała Siwa gołębie wypoczywają . Jesteśmy gołębiami pocztowymi , ludzie tak nas nazwali ponieważ od najdawniejszych czasów już w starożytnej Babilonii wykorzystywano nas do przenoszenia wiadomości , ale teraz już tylko bierzemy udział w wyścigach które polegają na tym że specjalnymi samochodami wywozi się gołębie nawet ponad 1000 km. a następnie wypuszcza się je i wtedy gołębie jak najprędzej wracają do swoich właścicieli którzy oczekują na nie w domu ze specjalnymi zegarami w których można odczytać czas przylotu gołębia .Jak się dowiedzieliśmy mąż naszej gołębicy był teraz także na zawodach ,był on bardzo dobrym zawodnikiem i wygrał już kilka razy takie wyścigi uzyskując przy dobrej pogodzie i sprzyjającym wietrze szybkość nawet ponad 100km . na godzinę . Samiczka pokazała nam jeszcze potem swoją półkę w której na białej gipsowej miseczce , specjalnie w tym celu wkładanej przez ludzi , leżały dwa białe jajeczka . Gniazdo było wyścielone gałązkami i piórkami , dowiedziałem się że gołębie jajka wysiadują przez około 18 dni , a następnie gdy młode się wyklują oboje rodzice przez 6 do 8 dni karmią je ptasim mleczkiem czyli częściowo przetrawionymi nasionami różnych roślin , a potem aż do opuszczenia przez młode gniazda rodzice karmią je przynoszonym do gniazda ziarnem . Przez jakiś czas jeszcze oglądaliśmy razem gołębnik , a potem trzeba było się już pożegnać i wracać do domu nie chciałem żeby Małgosia się o mnie martwiła , pożegnaliśmy się i wróciliśmy do domu . Małgosia już bardzo się o mnie martwiła , i czekała przy oknie wyglądając mojego powrotu , gdy zobaczyła jak lecę w stronę domu uśmiechnięta otwarła szeroko okno i sypiąc ziarenka wołała –Czupurku chodź tutaj wróć do mnie ! Ale mnie zachęta nie była potrzebna , po dniu pełnym wrażeń też chciałem jak najprędzej znaleźć się w swojej bezpiecznej klatce , dlatego pożegnałem się z Bysiem , umówiliśmy się na następny dzień i pofrunąłem do domu .Potem jeszcze przez chwilę opowiadałem Małgosi w swoim ptasim języku o przygodach i przeżyciach dzisiejszego dnia i na tym następny dzień się zakończył .

Rozdział 2

Wścibska sroka

W którym Czupurek poznaje srokę i zaprzyjaźnia się z Azorem .

Dlaczego ten Azor tak głośno szczeka , pomyślałem sobie i otwarłem szeroko oczy , czy już czas żeby wstawać przecież Bysio obiecał że mnie rano obudzi a tu ani widu ani słychu , Bysia nie ma tylko Azor tak głośno szczeka muszę zobaczyć czemu się tak wścieka . Podskoczyłem do mojego karmnika i po odsunięciu przykrycia wyskoczyłem z klatki . Przez okno zobaczyłem jak Azor biega po podwórku i goni jakiegoś biało-czarnego ptaka z dość długim ogonem , a ptaszysko tak jakby nic sobie z niego nie robiło spokojnie latało nad jego głową . Usiadłem na parapecie i nagle usłyszałem wołanie Bysia Czupurek hej Czupurek chodź tutaj do mnie tylko uważaj żeby cię nie pogoniła sroka bo ona bardzo nie lubi gdy się ją obserwuje a w szczególności małe ptaszki , podfrunąłem do mojego przyjaciela , przywitałem się i pytam , powiedz mi dlaczego ta sroka tak nie lubi żeby ją obserwować , widzisz mój przyjacielu sroka to jest taki dziwny ptak który wszystko lubi wiedzieć ale nie lubi zdradzać swoich tajemnic , już nie raz obserwowałem sroki i przekonałem się że…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Przygody Czupurka — czytnik · opowiadania