Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Kryminał · 4 min czytania

przyjaciel

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Za oknem szalała burza. Groźne grzmoty następowały zaraz po oślepiających błyskach. Z nieba lał się deszcz i falami spływał po szybie. Wszytko stało się ciemne i mroczne. Wielka chmura unosiła się nad najbliższymi okolicami i nie zamierzała odejść. Trwało to już od conajmniej dwóch godzin. Ludzie boajźliwie pokryli sie w domach i patrząc przez okna czekali jej końca. -Już dawno nie było tu takiej pogody, co?- zagadał Witold podchodząc do swojego przyjaciela siedzącego w kuchni, przy stole. Usiadł na ławie naprzeciw niego, tuż obok leżącego psa. Stary brązowy kundel lekko uniósł ciężki łeb. Witold pogłaskał go za uchem, co wyraźnie się psu spodobało. -Wygląda na to, że będziesz musiał zostać u nas na noc- znów zwrócił się do przyjaciela. Mężczyzna uśmiechnął się i wypił łyk piwa. -Nie chciałbym znowu sprawiać wam kłopotu.- rzekł. -Marcin, ale o czym ty w ogóle gadasz? Jaki kłopot?- roześmiał się Witold. - Nawet nie wiesz jak się cieszymy, że nas odwiedziłeś. Nagle błysło i zagrzmiało. Pies podskoczył i pobiegł do drzwi w przedpokoju. Zaczął groźnie ujadać. Po schodach z piętra zeszła kobieta. Żona Witolda. Ubrana była w bawełnianą, żółtą sukienkę. Z zaciekawieniem spojrzała na psa. -Mops zamknij się- krzyknęła i podeszła do drzwi. Uchyliła niebieską firankę i spojrzała przez lufcik. Nikogo nie było. Pokręciła z dezaprobatą głową i pogłaskała psa po łbie. -Oj staruszku...- szepnęła do psa. Odwróciła się i ujrzała opaloną twarz Marcina. Podskoczyła przestraszona. -Jej, aleś mnie wystraszył.- zaśmiała się nerwowo. Mężczyzna uśmiechnął się. -Przepraszam, nie miałem takiego zamiaru. - odparł. Znów błysło i rozległ się donośny huk, kobieta aż zadrżała. Nie znała dobrze Marcina, w zasadzie wiedziała o nim tyle że jest…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
przyjaciel — czytnik · opowiadania