Przyjaźń · 5 min czytania
"Przyjaciel"
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Jak to się stało? Lepiej nie pytać. Lipcowy dzień zaczął się zwykle. Wychodząc na dwór ucałowałam psa w nos i wybiegłam z domu na spotkanie z przyjaciółmi. Jadąc autobusem zauważyłam znajomą blond czyprynę, trampki z charakterystycznym znaczkiem i tą wyróżniającą się skórzaną kurtkę. To na stop procent był on, nie mogłam się pomylić. Przeprosiłam moje towarzyszki i wybiegłam z autobusu na przystanku najblizej niego. Schowałam się gdzieś żeby tylko nie zostać zauważoną. Chciałam zobaczyć co robi, bo widać było, że niecierpliwie na coś czeka. Na coś lub na kogoś. Gdy podjeżdżał następny autobus, ruszył w jego stronę. Tłum wylewał się z pojazdu więc niewiele widziałam. Dopiero gdy się przerzedziło ujrzałam znajome czerwone spodnie, bluzka z moim ulubionym zespołem, te kruczo czarne włosy ... Moja przyjaciółka miałaby się spotkać z człowiekiem , którego bez pamięci i bez jakichkolwiek szans na coś więcej kocham? Nieco mnie to zdziwiło... Miał dziewczynę, więc nie wiem po co spotykał się z nią. Poczułam w sercu wielki uścisk, łzy cisnęły mi się do oczu, moja twarz wykrzywiła się w dziwny grymas. Przepełniała mnie jednocześnie złość i smutek, kompletnie nie wiedziałam co mam zrobić. I ze sobą i z tym co właśnie zobaczyłam. Nie chciałam iść za nimi czy też specjalnie się pokazywać, bo po prostu nie miałam siły. Nie miałam siły spojrzeć na nich idących razem, na to jak się śmieją, na to jak moje miejsce obok niego, zajmuje moja przyjaciółka... Gdyby nie to, że wybaczałam jej już tysiące razy, ona nie stawała się dla nie lepsza. Przestała mi cokolwiek mówić. Ja wciąż jej ufałam, mówiłam wszystko i byłam pewna , że ona mi też. Zobaczyłam ich potem, znowu, wracając do domu. Chyba mnie nie widzieli. Stanęli na przeciwko siebie , popatrzeli sobie głęboko w oczy i nastało to co nigdy nie powinno się wydarzyć. Pocałowali się. Wtedy coś we mnie pękło, nieodwracalnie. Biegłam do domu z całych sił, w deszczu, ze słuchawkami w uszach, nie widząc w ogóle drogi. Auto by mnie przejechało, buty mam zniszczone, makijać spłynął, serce rozpadło się na kawałki ... Dwoje ludzi , których kocham zrobiło mi coś czego nie mogę im wybaczyć. To nie jest moja wina, że jestem taka wrażliwa. Wszystko boli mnie 3 razy mocniej... Wszyscy postrzegają mnie za osobę wesołą, wiecznie uśmiechającą się, ale w środku, cierpię bardziej niż ktokolwiek inny. Wróciłam do domu i zaczęłam płakać. To był dla mnie cios.