Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Przyjaźń · 8 min czytania

Przyjaciel na zawsze

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Pewnego chłodnego poranka, a dokładnie na samym początku jesiennych dni zdarzyło się cos niespodziewanego. Beatka wstała jak zwykle przed szóstą rano i wykonała wszystkie swoje czynności przed pójściem do szkoły. Dziewczyna kochała przyrodą i wszystko, co jest z nią związane. Nigdy nie śpieszyła się na autobus, którym dojeżdżała do szkoły, tylko szła powolutku zachwycając się pięknem otaczającego ją świata. Obserwowała chmury, które tworzyły przepiękne postaci, spadające liście, uderzające o ziemię z taka lekkością jak muśniecie skrzydłem motyla po jej bladej twarzyczce lub jak promienie słońca wydostają się bardzo delikatnymi ruchami zza drzew. Tego jednak ranka idąc Beata zobaczyła małego psiaka, który w ten chłodny dzień leżał tak bezbronnie w zgrabionej kupce liści. Mała długo przyglądała się dla małego stworzonka, lecz nagle znieruchomiała. Gdyż znów zapadła w krainę, którą sama wymyśliła, krainę marzeń, fantazji, miejsce gdzie mogła ustalić swoje własne zasady i gdzie oczywiście ludzie kochali przyrodę, dbali o środowisko i nikt nie krzywdził zwierząt. Po tej chwili zamyślania Beatka wzięła małego psa na ręce poczym łagodnym ruchem włożyła go pod kurtkę. Piesek o tak łagodnym spojrzeniu, zarazem przenikliwym od razu pokochał dziewczynkę a ona pokochała go. Ona wiedziała, że nie może zabrać zwierzaka do szkoły, więc po drodze wstąpiła do domu pana Krzysztofa przyjaciela rodziny, opowiedziała mu całą historie, zostawiła małego w dobrych rękach i poszła prosto na przystanek autobusowy, tak przejęta, że mało, co nie wpadła na jadącego rowerzystę. Na miejscu spotkała Kingę i Kasie dziewczyny, które dojeżdżają z nią do szkoły, mieszczącej się w bartoszycach. Z Górowa miały one, bowiem trzydzieści minut jazdy. Gdy wielki metalowy pojazd stanął naprzeciw weszła do środka. Całą drogę dziewczyna spędziła patrząc w spływające po szybie krople deszczu. Rozmyślała ona o Szariku, nazwanego tak z powodu pogody, w jakiej go ujrzała i z powodu jego puchatego futerka o szarawo brązowej barwie. Beata dotarła do szkoły. Sprawdziła plan lekcji wiszący koło dyżurnego i pomaszerowała na lekcje polskiego. Na taj lekcji mała nie mogła się skupić, bo dręczyła ją myśl o pięknym i tak bezbronnym stworzonku. Patrzyła tylko w szybę lub rysowała pupila w zeszycie. I stało się nauczycielka zdenerwowała się bardzo i wstawiła jej jedynkę wraz z uwagą w dzienniczku, lecz dziewczyna nadal była przejęta. Mijały kolejne lekcje a ona na każdej była zamyślona, martwiąc się czy ten mały Szarik jest bezpieczny i czy tak samo się czuje. Lekcje skończyły się a dziewczyna jak nigdy do tej pory szybkimi ruchami pobiegła na pierwszy, lepszy autobus do domu, a jadąc aż się cała trzęsła. Dojechałam- krzyknęła uradowana Beatka biegną, co sił do psiaka. Pan Krzysiek ujrzawszy ją z okna dał jej kosz ze śpiącym w środku szarym kłębuszkiem. Ona wziąwszy go powoli poszła do domu, była już wyciszona i pełna życia jak przedtem. Znowu podziwiała to, co ją otacza. Zwracała uwagę na wróbelki jedzące kawałek suchej bułki, tak doskonale poruszające się jak by tańczyły, na tym chłodnym wiaterku. Ujrzała chmurkę puszysta i przypominającą jej przyjaciela. Gdy dotarła do domu wszyscy już wiedzieli o nowym członku rodziny i przygotowali mu gorące powitanie. Beata zawsze przed i po szkole wyprowadzała swojego pupila, po odrobionych lekcjach zabierała go na długie spacery, a w domu wtuleni leżeli myśląc i marząc. Dziewczyna dużo mówiła do swojego psiaka i ku jej zdziwieniu on jej słuchał. Jej przyjaciele wiedzieli jak bardzo go kocha tak, że mogła zrobić dla niego wszystko on zresztą był jej bardzo posłuszny. Nawet dwa razy uratował jej życie. Raz pociągną ja

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%