Przyjaźń · 9 min czytania
Przyjaźń, która miała trwać wiecznie cz 2.
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Chłopak wrócił do domu, zjadł obiad i nie zważając na nic wybiegł z domu. -Dawid! Gdzie ty się wybierasz?!-krzyknęła jego mama. -Mamo idę do Nikoli, zrobiłem starszne ghłupstwo, muszę to naprawić.-rzekł brunet i wyszedł zamykając za sobą drzwi. Parę minut później był pod jej domem, stał i pukał około dziesięciu minut, lecz nie otworzył mu nikt. Pomyślał, że przyjdzie innym razem, bo najwyraźniej nie ma nikogo w domu. Wrócił do siebie, zdjął kurtkę i wszedł do swojego pokoju zamykając drzwi. Napisał wiadomość do przyjaciółki na FB ale niestety, nie odpisała, nawet nie wyświetliła. Siedział tak w bezruchu i myślał głęboko aż do późnego wieczora, póki mama nie kazała mu iść spać. Zmęczony tym zdarzeniem, wylewaniem łez, zasnął...
*** Poniedziałek, szkoła. Zaczyna się pierwsza lekcja-wychowawcza. Nie ma Nikoli. Dawid rozymyśla co mogło się stać, dlaczego dziewczyna nie odbierała telefonów nie odpisywała na wiadomości, nikt z jej rodziny nigdy nie otwierał domu. W końcu chłopak się dowie, co tak naprawdę się stało... -Dzieci, mam wam coś ważnego do powiedzenia.-rzekła wychowawczyni siadając przed biurkiem z grobową miną. Klasa wiedziała, że coś jest nie tak. -Otórz wasza koleżanka z klasy, Nikola jest...-nie skończyła powiedzieć, gdy przerwała jej jedna z przyjaciółek Nikoli- Iza wybuchając płaczem. -I-izka? C-czemu t-ty płaczesz?! Powiedz mi co się stało!-krzyknął Dawid ze łzami w oczach. Izabela-blondynka, zielone oczy, chuda i średniego wzrostu. Pogodna, najlepsza przyjaciółka Niki, szalona. Jej hobby-siatkówka i rysowanie. Doba, kontynuując: -Izo, czy ty wiesz co się stało?-zapytała nauczycielka. -Tak proszę pani...-odpowiedziała łkając. -Iza, do jasnej cholery powiedz mi co się stało?!-krzyczał na cały głos Dawid. -Dawidzie spokojnie, nie denerwuj się tak... Powiem wam wszystkim.-rzekła nauczycielka.-Wasza koleżanka jest w szpitalu, w bardzo ciężkim stanie...-oznajmiła. Wszyscy nie mogli uwierzyć w to, co słyszą, byli oszołomieni. -Ale ale, j-jak to?! C-co się stało?! Niech nam pani powie!-krzyczał chłopak. -Uspokój się Dawid! Nie powiem wam, jej rodzice nie udzielili nam więcej informacji.-zdenerwowała się wychowawczyni. Chłopak wybiegł z sali wybuchając płaczem. -Dawid! Wracaj tu natychmiast! -Proszę pani ja po niego pójdę.-rzekła Izabela ocierając łzy. Dołączył się do niej także inny kolega. -Dobrze idźcie, wiem jak on się teraz z tym poczuł.-powiedziała pani. Iza i kolega z klasy pobiegli za chłopakiem. -Dawid czekaj! -Dajcie mi spokój zostawcie mnie samego!-powiedział załamany. -Posłuchaj ja wiem co się stało!-krzyknęła blondynka. Brunet się zatrzymał. -Opowiedz mi wszystko... -Ona... ona to zrobiła, bo nie mogła dłużej wytrzymać, że wszyscy ją odrzucali, że ty ją tak traktujesz, miała dość wzięła tabletki nasenne i popiła wódką. Teraz jest w śpiączce, nie wiadomo czy z tego wyjdzie.-rozpłakała się dziewczyna ponownie. Dawid nie odpowiedział nic tylk wbiegł do łazienki. "J-ja nie wierzę! To nie prawda, mi się to śni! To niemożliwe, ona tego nie zrobiła ja ją... ko... kocham, nie tylko jak przyjaciółkę. Ja nie wierzę!"-powtarzał brunet, a słone łzy kapały mu na płytki. -Dawid?-zapytał znajomy głos. -Czego?!-krzyknął chłopak przez łzy. -Musimy ci coś powiedzieć, czego jeszcze nikt ci nie powiedział, wpuść nas.-rzekła Iza. Chłopak otworzył drzwi. -Co chcecie?! -Chodzi o to, że ona... ma... dzisiaj operację, bo stan się pogordszył. Dowiedziałem się przed chwilą, od jej taty.-oznajmił kumpel- Adrian. Adrian-szatyn, wysoki, brązowooki, wysportowany. Opiekuńczy, jeden z naj kumpli Nikoli i Dawida, o którym wcześniej nie wspomniałam, zabawny. Gra w piłkę nożną oraz koszykówkę, i na gitarze. Dawid nie odpowiedział nic, rozpłakał się jeszcze gorzej... -To wszystko przeze mnie! Boże ja nie wierze, ja muszę tam jechać. Zabiję się jak ona tego nie przeżyje!-krzyczał na cały głos. -Spokojnie Dawid, będzie dobrze, ona z tego wyjdzie.-powiedziała Izabela ocierając łzy. -J-ja muszę do domu, źle się czuję. Powiedzcie pani, żeby zadzwoniła do mojej