Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantastyka · 6 min czytania

''Przyrzeczeni'' Fan Fick

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Frank stał przy tablicy, a na jego szerokich ustach igrał zwycięski i szelmowski uśmieszek. Cała klasa w napięciu nas obserwowała. Ja – jak zwykle opanowana – z anielskim spokojem wpatrywałam się w tłustego Franka. W moich oczach igrał ten znany wszystkim błysk, który informował, że choć wyglądam spokojnie, nie wolno ze mną zadzierać. W pomieszczeniu panowała grobowa cisza. Wszystkie spojrzenia skierowały były to na mnie, to na Franka. Siedziałam w niedbałej, aroganckiej pozycji z nogami rozłożonymi na ławce. Pani Wilhem od lat próbuje mnie nauczyć, że ta pozycja jest niestosowna, ale wreszcie dała sobie z tym spokój i przyzwyczaiła się do moich stóp leżących na pulpicie. Frank za to stał i powoli tracił cierpliwość. Teraz kolej na mnie – po jego prezentacji która miała na celu sprowokowanie mnie i Lucjusza czekali na mój krok. Ja za to trzymałam ich w napięciu. Ciszą niczym zimnem podsycałam niepokój. Nagle w klasie zawibrował dźwięk szurania krzesła i zza mnie wyszedł Lucjusz. Jego barczysta sylwetka niczym przerażająca zjawa sunęła pomiędzy ławkami. Nagle owładnęło mną przerażenie. Czemu Lucjusz wstał? Miał się w to nie mieszać! Podszedł do Franka, a z każdym jego krokiem budził coraz większą zgrozę. Wreszcie stanął przed nim, swym ciałem z szerokimi ramionami prawie całkowicie przysłaniając małego, krępego Franka. Pani Wilhem z wielkimi, przerażonymi oczami wpatrywała się w niezrównoważonego ucznia. - Lucjusz, siadaj na miejsce! Frank, twoja prezentacja była niestosowna! – nauczycielskimi słowami próbowała uspokoić sytuację. Po chwili jednak sobie dała spokój i z rozpaczą zawołała: - Eddy, idź po ochronę! Niektórzy wysyłali mi pytające spojrzenia. Pewne było, że tylko ja zdołam powstrzymać Lucjusza od przyozdobienia flakami Franka całej klasy. Jednak ja wydawałam się tym tylko rozbawiona. Dalej siedziałam w niedbałej pozycji, a na moich ustach dostrzec można było cień nonszalanckiego uśmiechu. W porównaniu do mojej miny, wcale nie byłam taka spokojna. W środku kotłowało się we mnie milion uczuć które zapierały mi dech w piersiach. Nagle oddychanie stało się takie trudne i skomplikowane. Przede wszystkim troska. Cholernie martwiłam się o Lucjusza, pomijając wszystkie jego błędy, przez które ucierpiałam. Wracając do akcji rozgrywającej się przede mną, grobową ciszę wypełnił nagle głos Lucjusza : - Następnym razem jak będziesz miał mi coś do zakomunikowania, powiedz mi to wprost. I bądź przygotowany na odpowiedź. Bo kiedy ją usłyszysz,, możesz żałować, iż nie miałeś dość rozumu by zachować milczenie. - Nie boję się ciebie! Nie masz prawa mi grozić! – krzyczał Frank wykazując się odwagą a jednocześnie głupotą. – On mi grozi! Nagle wszystkie mięśnie Lucjusza napięły się, a barki uniosły znacznie. Cała klasa…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%