Komedia · 3 min czytania
Przysługa cz.1
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
-Max, dyrektor cię wzywa. -Nie wiesz po co? -Nie mam zielonego pojęcia, powiem ci tylko, że jest dzisiaj w nienajlepszym humorze. -Jak zwykle. Dzięki.
Ciekawe czego on ode mnie chce?-spojrzał na zegarek-Przecież jestem punktualnie.
-Proszę wejść!-zawołał usłyszawszy szuranie pod drzwiami
Max miał ochotę jeszcze chwilę podumać ale przestraszony tonem głosu dyrektora natychmiast chwycił za klamkę.
-Dzień dobry dyrektorze.-Za każdym razem, gdy tak się do niego zwracał, czuł, że robi to wbrew sobie. -Siadaj!
Część 22 / 2
Usiadł na chwiejącym się krześle i czekał na dalsze instrukcje. Te jednak nie nadchodziły, a zniecierpliwiony pan Dower wyciągnął z szuflady dobrze znany jego wszystkim pracownikom organizer. Max dobrze wiedział, co to oznaczało. Pospiesznie zaczął szukać w pamięci jakichś istotnych dat ale w żaden sposób nie mógł przypomnieć sobie 1 marca.
-I co, jest pan gotowy? -Nie rozumiem.-a mówił prawdę -Czekam na pana projekt.-oznajmił z szyderczym uśmiechem -Nie mam dla pana żadnego projektu. To chyba jakieś nieporozumienie.-odpowiedział pewnie -Nieporozumieniem to było zatrudnić tu pana...ale zawsze mogę naprawić mój błąd.-stwierdził z ironią
O co mu w ogóle chodzi? Do tego wszystkiego doszła jeszcze skleroza...Gdyby tak pamiętał o niewypłaconych mi do dziś premiach, nie miałbym żalu, ale projekt.-myślał Mina pana Dowera stawała się coraz bardziej posępna, jakby chciał powiedzieć: "Nie chrzań! Albo dajesz, albo asta l'avista..."
-Naprawdę nie