Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Opowiadania.pl · 6 min czytania

PRZYSMAKI SZEFA KUCHNI STRACEŃCÓW

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Jego otwierające się o świcie umęczone powieki odsłaniające blade oczy bez wyrazu które pragną z powrotem odprowadzić jego rozszarpany na milion kawałeczków stan umysłu do krainy głębokiego snu i wyzwolenia od katuszy serwowanych przez wyrafinowanego kucharza ‘’kata’’ zwanego też , egzystencja. Unosząc ociężałą głowę , ociężałą od nadmiaru chaotycznie serwowanych mu wykwintnych dań którymi jest napychany siłą , niestety jest na tyle słaby by odmówić kolejnej porcji. Jednak stara się wykrzesać z siebie choć by najmniejsze pokłady energii która jest nie zbędna do wytworzenia chociażby najmniejszej, nawet znikomej ilości endorfin. Po kilkunastu minutach walki pojawiają się pierwsze objawy euforii , lecz po kilkudziesięciu kolejnych minutach euforia zaczyna go nużyć. Znowu czuję , że podstępnie skrada się do niego kelner od arcymistrza kuchni zwaną ‘’Kuchnią Straceńców’’ z kolejnymi porcjami ciężko strawnych przysmaków , bezwiednie odbiera niechciany półmisek pełen rozczarowań , przygnębienia i obojętności. Z lekko mętnymi na pół przymkniętymi oczami rozgląda się dookoła , wszystko sprawia wrażenie jak by nie całkiem realnego , zamykając oczy po omacku dotyka ścian aby przekonać się że, to nie jest upragniony piękny sen, tylko ociekający absurdem koszmar na jawie. Po co się oszukiwał ? Przecież ta bladość barw jednoznacznie określała jego położenie. Przez chwile zastanawiał się czy to czasami nie są skłonności sadomasochistyczne, takie ciągłe katowanie swojego już ledwo zipiącego stanu umysłu. Postanowił opuścić mieszkanie którego śnieżno biały sufit przytłaczał go swoją nieskazitelnością , patrząc na niego pragnął tego samego , być nieskażonym. Wychodząc z mieszkania jeszcze raz spojrzał na sufit obiecując sobie że tego popołudnia już nie pozwoli na odwiedziny swojego szefa kuchni i jego upiornego kelnera . Po wyjściu z klatki schodowej przystanął, uniósł głowę i zaciągną się świeżym powietrzem, które błogo wdzierało się w jego nozdrza , przymykając oczy słońce ogrzewało jego ciało, przez te kilka sekund czuł się taki bezpieczny i oczyszczony. Jednak otwierając oczy po tych kilku błogich sekundach nadal odczuwał dyskomfort psychiczny , zarzucił kaptur na głowę w nadziei iż żaden przechodzień go mijający nie pozna jego prawdziwej tożsamości, przez chwilę wydało mu się to dziwne ale uznał , że tak będzie lepiej dla niego , spuści głowę i nie będzie musiał oglądać uśmiechniętych twarzy ludzi których nawet nie zna i nie będzie musiał patrzeć na cierpienie smutnych twarzy błądzących po odległych orbitach tak jak on sam. Idąc tak w postanowieniu o zupełnej alienacji , nie wytrzymał , pokusa była silniejsza , z niepewnością zaczął ukradkiem spoglądać z pod kaptura na mijających go przechodniów , wyglądali nijako, zupełnie obojętni , tacy odrętwiali jak by znieczuleni , jednak z każdej twarzy można było coś wyczytać . Np. starsza kobieta która koło kiosku prowadzi rozmowę z uśmiechem na twarzy ze swoją znajomą , po jej licu było widać , że

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%