Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Przygoda · 6 min czytania

Przystanek za daleko.

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Tamtego lata postanowiłem zrobić coś szalonego. Wiedziałem, że bardzo potrzebuję zmiany i jej szukałem. Spakowałem plecak i wybrałem się na dworzec centralny w Warszawie. Postanowiłem wybrać pierwszy pociąg który nadjedzie do swojej podróży. Nie miałem określonych celów odnośnie miejsca gdzie chcę pobyć. Potrzebowałem samotni, pragnąłem odpoczynku od ludzi. Najbliższy pociąg do Krakowa? Dlaczego nie. Pomyślałem i już stałem w kolejce po bilet. Ale co dalej? Zakopane? Beskid Niski? O tak! Beskid Niski. Kraków nad ranem przywitał mnie ulewą, a dworzec był zamknięty więc czekałem na cud pod wiatą z grup smutnych, podobnych do mnie ludzi. Cud który nie nastąpił. Ale w końcu nadjechał autobus. Wybrałem kierunek - Jasło. Sam nie wiem czemu to miejsce. Może dlatego że miałem stosunkowo krótką podróż? Na dworcu w Jaśle przyjrzałem się bliżej mapie tych terenów i nagle zobaczyłem że w pobliżu znajduje się Magurski Park Narodowy. Ucieszyłem się. Dawno nie zwiedzałem żadnych parków krajobrazowych, czy narodowych. Typowy mieszczuch. Paręnaście minut potem znajdowałem się już w autobusie chłonąc piękne widoki z okien autobusu. W myślach ciągle pojawiała się myśl o nocleg. Obcy teren, jestem sam, mam plecak, namiot i śpiwór. Czy to aby wystarczy? Godzinę później kierowca autobusu powiedział że to przystanek końcowy i wytoczyłem się ze swoim zbyt dużym balastem rzeczy. Od razu poczułem ciężkie powietrze które wdarło się do moich płuc. Wdychałem je łapczywie kiedy zobaczyłem że z drugiej strony drogi przygląda mi się starszy człowiek. Dziwnie się poczułem, sam spuszczałem nisko oczy pod przenikliwością jego spojrzenia. Dyskretnie przyjrzałem mu się bliżej. Wysokie gumowe buty do kolan, na zewnątrz obite czymś w rodzaju filcu, zniszczone spodnie i koszula z kiepskiego materiału. Coś mi mówiło że ten człowiek nie pasuje do otoczenia. Jego oczy zdradzały duży intelekt i bystrość umysłu.

- Dzień dobry. Pan tutaj na wczasy? - zapytał obdarzając mnie przyjaznym uśmiechem - Dzień dobry panu. Zgadza się. Przyjechałem tutaj, aby pozwiedzać. - Wie pan co? Ja mam trochę lat i doskonale wiem, kiedy ktoś przyjeżdża aby zwiedzać, a wiem kiedy ktoś ucieka przed problemami – powiedział podając mi swoją spracowaną dłoń i obdarzając męskim twardym uściskiem - Jestem Marian Kotowski - Marek Szurkiewicz – odrzekłem zaskoczony takim obrotem sprawy - Co pan miał na myśli gdy mówił o tym że niektórzy przyjeżdżają, aby... - Panie Marku. Doskonale pan wie co mam na myśli. Myślę że szuka pan azylu aby zapomnieć, aby przemyśleć swoje życie. Czy nie tak? - Czy pan wszystkim stawia diagnozy na przystanku? - zapytałem, nie gryząc się w język - Nie, nie wszystkim....ale tym którzy są nieszczęśliwi - Ale dlaczegóż? Kim pan jest? Nazwisko skądś znam, ale nie za bardzo kojarzę - przyznałem szczerze. - Dobrze...nie będę pana trzymał w niepewności. Jestem członkiem tej społeczności od wielu lat. Wcześniej byłem mężem i szanowanym profesorem na…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Przystanek za daleko. — czytnik · opowiadania