Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Komedia · 7 min czytania

Pseudo Literat

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Być pisarzem, to ciężki żywot. Szczególnie gdy ma sie tylko 10 lat i chce sie pisać opowiadania dla dorosłych. Zapomniałem sie przedstawić, mam na imie Andrzej Rybnicki, mimo to nie przeszkadza to moim znajomym i wszystkim nazywać mnie Rafał. Czemu akurat tak? Też bym chciał to wiedzieć. Jednego dnia mojemu starszemu kuzynowi odbiło i zaczął tak mnie nazywać, twierdząc, że moje prawdziwe imie jest wiejske. Tak czy siak od teraz kazdy nazywał mnie Rafałem, choć przyznaje nie jestem nim i nigdy nim nie bedę. Dlatego też wymyśliłem sobie inne imie jako pisarz. Mama mówi, że to sie nazywa "pseudonim literacki". Tak mi sie spodobała ta nazwa, że postanowiłem nazwać się Pseudo Literat. Mama powiedziała, że to bardzo wyszukane, a ja powiedziałem, ze moje opowiadania też bedą wyszukane. Nie wiedziałem jednak co napisać. W tym kierunku myslenia udałem sie do mojej przyjaciółki Maji. Maja ma 12 lat jest dla mnie jak anioł. Mama mówi, że każdy pisarz miał swoją muzę. Tak więc moją muzą jest i nazawsze pozostanie Maja. Podobno jakiś Petarka, miał swoją ukochaną do której wiersze pisał, albo Szekspir, do jakiegoś Wiliama. Tak czy siak mnie potrzeban była muza, a tymczasem miałem ją w pobliżu. - Cześć moja muzo - zdeklamowałem do niej iście poetycko. - Cze - powiedziała wydłużając eee jakby gadała ze mną na gadu-gadu. - Bedę pisał opowiadania. - powiedziałem. - Co? Jakie opowiadania? - No właśnie tego nie wiem, licze, że mi pomożesz. Choć chętna nie była do pomocy, stwierdziła, że możemy spróbować. Maja uwielbiała oglądać horrory, choć stanowczo jej tego zabraniałem. Słyszałem o chłopcu, co widział jakiś horror, a potem oblał swoich rodziców dżem z truskawek i obudził ich wrzeszcząc, że inwazja galaretowatych stworów nadciąga. Łatwo sie domyślić, że rodzice nie dali sie nabrac, a chłopak został skarcony tak, że mama tylko mi zawsze mówi: - Ciesz się, że nie urodziłeś sie w takiej patalogicznej rodzinie. Co prawda nie wiem co to patalogia, ale kojarzy mi sie z archeologią, więc nawet bardzo bym chciał mieć rodzine patalogów. Ale nie wszystkim jest nam zaznac tego szczęscia. W końcu Maja walnęla reką o biurko z którego zleciały ksiązki z jej dzieciństwa. Wylosowała jedną i powiedziała, że przerobimy tą bajkę na bajkę dla dorosłych. Wylosowała bajki, której nigdy nie lubiałem, miałem okazje troche sie na tej bajce powyzywać. Był to Czerwony Kapturek.

Dawno dawno temu, tak dawno, ze prawdopodobnie działo sie to w cale nie tak dawno, bo w czasach gdy jeszcze my zyjemy, ale żeby sie nie mieli czego bać, wmawia sie nam bzdury ze to dawno, za siedmioma lasami, górami, a tak naprawde to działo się to w domu sąsiadów obok naszego mieszkania. (boże chyba nie jestem prorokiem, nie wiem czy pan Karczek, któa mieszka obok nas jest leśniczym, albo wilkiem, ale sam fakt, juz sie zaczynam bać tego co pisze, takie oto fatum wisi na nas młodych pisarzach) Tak czy siak w pewnym domku opodal lasku mieszkała nie kto inny a zwykła mała dziewczynka. Wcale tam nie była czerwona, chyba, że jak sie zdenerwowała to puszczała takiego buraka, że na nią mówiono Czerowna Jak Dupa Pawiana(wiadomo, że dzieci potrafią być bezlitosne). Dostała kiedyś od mamy biały kapturek, ale upadł jej na ziemie i stał się czerowny. (nie wiem skąd mi sie wziął ten bezsensowny posmył, ale mama Maji, stwierdziła, po przeczytaniu, że ma ono charakter surrealny, skoro tak…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Pseudo Literat — czytnik · opowiadania