Akcja · 6 min czytania
Pseudo-romantyczne opowiadanie
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Kolejny letni dzień, jakich wiele. Ptaki śpiewają, szczęśliwie pary całują się w autobusach. Ale nie wygląda to tak różowo dla Kintaro Aretashiego... Los nie obdarzył go w życiu żadną dziewczyną i chłopak ogólnie ma predyspozycje bardziej na nieudolnego bohatera shounen mangi, niż na jakiegoś Don Juana, czy innego Casanovę. Chociaż i tak aktualnie to nie dziewczyny zaprzątały mu głowę. Dla niego liczyła się tylko ta „jedyna”, za którą dałby się nawet zabić. Nazywała się Ayuki Sayuno i była od niego rok starsza. Jej średnio długie blond włosy oraz onieśmielający uśmiech, przyprawiały Kintara o totalną stratę głowy, za każdym razem, kiedy o niej myślał lub ją widział. Pomimo, że praktycznie z nią nie rozmawiał, zakochał się od pierwszego wejrzenia. Aretashi to typ człowieka, któremu wielu ludzi mówiło, że jest wartościowy. - Cóż mi z tego- myślał wtedy.- Jeśli nawet z dziewczyną nie mogę normalnie porozmawiać. Chyba wolałbym jednak być bardziej śmiały- i po tych słowach zanosił się głośnym śmiechem, gdyż był niepoprawnym optymistą. I kiedy wracał ze szkoły w ten słoneczny, letni dzień, postanowił po raz kolejny wyznać swoje uczucie Ayuki. Dotychczas w takich sytuacjach zapewniała go, że to na pewno nie miłość, ale stwierdził, że tym razem się nie da. W końcu to chyba on najlepiej wie, co czuje. Przechodził właśnie obok sklepu spożywczego, kiedy nagle usłyszał głosy tamtejszych meneli, wydobywające się z ciemnego zaułka: - Pójdziesz z nami! - Zobaczysz, że pierwszy raz nie boli tak bardzo, jak mówią. Wiem, bo robiłem to już z wieloma dziewczynami. Wszystkim się podobało- powiedziawszy to, właściciel głosu zaśmiał się obleśnym śmiechem. - Boże, jak ja nienawidzę takich ludzi. Szkoda, że nie jestem na tyle silny, żeby pomóc tej biednej dziewczynie...- Kintaro odruchowo przyspieszył kroku. Nie chciał tego dłużej słuchać. Wiedział co stanie się później z ich ofiarą. Zaprowadzą ją do mieszkania, spiją i... *Gulp* Aretashi przełknął ślinę, starając się wymazać sprzed oczu obraz tego, co stanie się później. Lecz głos, który potem usłyszał, diametralnie zmienił jego nastawienie do tej całej sprawy. - Puśćcie mnie! Nigdzie z wami nie pójdę. Zabieraj te łapy zboczeńcu!- to był głos Ayuki. Nie zastanawiając się dłużej, chłopak stwierdził, że musi jej pomóc. - Jeśli tego nie zrobię, nie wybaczę sobie do końca życia. Już nigdy nie będę jej mógł spojrzeć w oczy. Odwrócił się i pobiegł w stronę zaułka. Zobaczył tam dokładnie to, co spodziewał się ujrzeć. Trzech podpitych chłopaków, na oko 2-3 lata starszych od niego. Jeden z nich trzymał ręce Sayuno za jej plecami, natomiast pozostali dwaj bacznie się jej przyglądali i co chwilę wybuchali donośnym śmiechem, jakby już…