Inne · 3 min czytania
Psia historia
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Yuma podniosła głowę i zaczęła nasłuchiwać – z dziecięcej sypialni dochodziły jakieś dźwięki. Kilka susów wystarczyło, by znalazła się przy łóżku małego Toma. – Wstawaj, wstawaj! – zaszczekała radośnie oparta przednimi łapkami o brzeg łóżka, a jej młode, sprężyste ciałko dygotało w powitalnym tańcu. Słup silnego, słonecznego światła padał już od dawna na pościel i leżącego pośród jej fałdów jasnowłosego chłopca. Intensywny zapach pościeli przemieszany z zapachem pana, wypełniał Yumę euforycznym podnieceniem. Chłopiec ziewnął głośno i począł się wolno przeciągać. – Wstawaj, wstawaj, Tom! – nie dawała za wygraną. Dla niej dzień rozpoczynał się nie ze wschodem słońca, ale wtedy, gdy budził się on. – Daj spać, potworze! – odezwał się żartobliwie zaspany chłopiec. Jedną ręką starał się odsunąć z piegowatego nosa niesforne, gęste włosy, a drugą wyrzucił spod głowy miękki pocisk – małą poduszkę, która upadła obok Yumy.
W pomieszczeniu przy 59 ulicy Carreras skrzywił się, gdy obudziło go bolesne drapanie w bok. – Ki diabeł?! – zły, rozespany buldog warknął, zrywając się gwałtownie z legowiska. Ostrza kłów zalśniły, gotowe już