Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Psychologia · 15 min czytania

Psycho Show

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

PSYCHO SHOW

Osoby:

MĘŻCZYZNA, lat 39, wysoki, inteligentny, dobrze zbudowany. DR JANINA DAHMER, lekarka, lat 50, dość tłusta. DR STEFAN PAWULON, lekarz, lat 50, również o sporej tuszy. PIELĘGNIARZ, lat 28, niezbyt rozgarnięty za to potężnie zbudowany. MATKA (Mężczyzny), lat 62, wysoka, sucha jak wiór, zimna jak lód. ZYGMUNT GEJZER, lat 55, wysoki, w dobrze skrojonym garniturze, z brylantyną na włosach zaczesanych do tyłu.

Żona mężczyzny, jego trzy córki, dwaj kamerzyści i dźwiękowiec.

SCENA PIERWSZA

Pokój na planie kwadratu, o białych ścianach obitych pluszem, bez okien. Z prawej strony pod ścianą łóżko, na środku stolik i biała pufa. Na łóżku leży mężczyzna, związany kaftanem bezpieczeństwa. Śpi. Za ścianą słychać jakiś hałas. Mężczyzna budzi się, przez chwilę porusza głową, otrząsając z siebie resztki snu. Po chwili zdaje sobie sprawę z tego, że jest skrępowany, podnosi się na łóżku i siedzi jakiś czas z tępą miną, nie rozumiejąc co się dzieje. Tymczasem otwierają się drzwi z lewej strony i wchodzą Dr Dahmer i Dr Pawulon.

DR DAHMER (patrząc na Mężczyznę) Aaa, obudził się pan wreszcie. No i co, jak się panu tu u nas podoba? Może być? (Mężczyzna patrzy oniemiały na obydwoje lekarzy). DR PAWULON Proszę pana, niegrzecznie jest nie odpowiadać, kiedy kobieta pyta. A kiedy ta kobieta jest również lekarzem, to wręcz niedopuszczalne. Chcemy żeby pan wiedział, że wszyscy tutaj troszczymy się o pana i chcemy dla pana jak najlepiej. Może więc dowiemy się wreszcie, jak się pan czuje? MĘŻCZYZNA (niepewnie, powoli, z pewnego rodzaju otępieniem) Przepraszam, ale kim wy jesteście i co się tutaj w ogóle dzieje? DR DAHMER Ach, rzeczywiście, nie przedstawiliśmy się. Jestem Dr Dahmer, a to Dr Pawulon. Jesteśmy pańskimi lekarzami i jak każdy lekarz mamy za zadanie czuwać nad pańskim zdrowiem oraz samopoczuciem. DR PAWULON Oraz pilnować, by pan już nigdy więcej tego nie zrobił. MĘŻCZYZNA (jak wyżej) Nie rozumiem... DR DAHMER (do Pawulona) Och, Stefan, daj spokój. Pacjent dopiero się obudził a ty już... (przerywa i patrzy na Mężczyznę, który bez powodzenia usiłuje stanąć na nogi). DR PAWULON (do Mężczyzny) Proszę się nie forsować, dostał pan bardzo silne leki, kończyny mogą odmawiać panu posłuszeństwa jeszcze przez kilka godzin. MĘŻCZYZNA (powoli odzyskując świadomość) Czy ja jestem na coś chory? DR PAWULON Na razie nie mogę panu jeszcze nic powiedzieć, musimy zrobić panu kompleksowe badania i testy. MĘŻCZYZNA (dużo bardziej pewnie, rozglądając się wokół) Ale skąd ja się tu wziąłem? Cóż to w ogóle za szpital i dlaczego jestem związany? DR DAHMER (do Pawulona) Zaczyna odzyskiwać świadomość. DR PAWULON Kaftan jest dla pańskiego dobra, podobnie zresztą jak leki, które pan dostał. Znajduje się pan w zamkniętym zakładzie dla osób nerwowo chorych na oddziale o, że tak powiem, zaostrzonym rygorze. Więcej na razie nie mogę panu powiedzieć. MĘŻCZYZNA (jakby dopiero teraz ocknął się zupełnie) Jestem w... zakładzie psychiatrycznym? Ale... co się stało, jak się tu znalazłem? Ja nic nie pamiętam, to musi być jakaś koszmarna pomyłka! DR PAWULON (do Dr Dahmer, sarkastycznie, tak by pacjent był w stanie to usłyszeć) Przez pomyłkę zadźgał żonę i trójkę dzieci... DR DAHMER (stanowczo) Znalazł się pan tutaj, ponieważ... MĘŻCZYZNA (zwracając gwałtownie głowę ku Pawulonowi) Co? Coś ty powiedział?! DR DAHMER (kontynuuje, nie zważając na pacjenta)...ma pan problem z nerwami i emocjami i my postaramy się pana z tego wyleczyć. Najlepiej jak potrafimy. Nie wiemy ile to potrwa więc pozostanie pan tutaj pod naszą opieką tyle ile będzie trzeba. (Do Pawulona, z wyrzutem) Stefan... MĘŻCZYZNA (wzburzony) Ale...! DR PAWULON (przerywa mu) Żadne „a l e” . Jak będzie pan grzeczny, to przyślę tutaj kogoś, żeby zdjął panu kaftan. A na razie musimy iść na obchód. Przyjdziemy pod wieczór. Do zobaczenia.

Mężczyzna stara się coś powiedzieć, jednak Dr Dahmer i Dr Pawulon odwracają się i pospiesznie wychodzą z pomieszczenia. Słychać odgłos zamykanego od zewnątrz zamka. Kurtyna.

SCENA DRUGA

Ten sam pokój, Mężczyzna siedzi na pufie przy stoliku i patrzy tępo w ścianę. Słychać odgłos otwieranego zamka, Mężczyzna wstaje i patrzy z oczekiwaniem na drzwi. Te w końcu otwierają się i do pokoju wchodzi wielki, barczysty pielęgniarz.

PIELĘGNIARZ Przyszłem zdjąć kaftan. MĘŻCZYZNA (podchodzi do Pielęgniarza) Doskonale, rąk już nie czuję. PIELĘGNIARZ (beznamiętnie) Odwrócić się.

Mężczyzna odwraca się tyłem do Pielęgniarza, ten starannie odpina sprzączki rękawów na plecach pacjenta. Przez dłuższą chwilę panuje cisza, wreszcie przerywa ją Mężczyzna.

MĘŻCZYZNA Skąd wiedzieliście, że już jestem grzeczny? PIELĘGNIARZ (zaskoczony) Co? MĘŻCZYZNA Mieliście mi zdjąć kaftan, jeśli będę grzeczny. Skąd wiedzieliście, że już jestem? PIELĘGNIARZ Od dwóch godzin siedzisz pan bez ruchu, dlatego doktorzy uznali, że nie będzie kłopotów i kazali mi to ściągnąć. MĘŻCZYZNA Hm, zgadza się, ale też od dwóch godzin nikogo tutaj nie było, jak mogliście więc wiedzieć, że siedzę spokojnie i bez ruchu? (Pielęgniarz odpina ostatnią sprzączkę, obchodzi pacjenta, staje przed nim i ściąga mu kaftan, Mężczyzna patrzy na niego wyczekująco). PIELĘGNIARZ (wyraźnie zmieszany) No tak... bo... bo... (robi długą pauzę, namyślając się, nagle zaczyna mówić bardzo szybko, jakby pod wpływem raptownego olśnienia) Te pomieszczenia są tak zrobione, że po tamtej stronie słychać każdy hałas. Z tego pokoju nie słyszeliśmy żadnych krzyków czy... czy demolowania mebli (Pielęgniarz wskazuje ruchem głowy na stolik i pufę) i pewnie dlatego doktorzy pomyśleli, że pan jesteś spokojny. MĘŻCZYZNA (udając, że się zgadza) No tak, to rozsądne wyjaśnienie, dziękuję panu. (Pielęgniarz oddycha z ulgą i zabiera się do wyjścia. Czyni to jednak bardzo powoli, zerkając co chwilę w stronę pacjenta, jak gdyby na coś oczekiwał. Kiedy jest już przy samych drzwiach, Mężczyzna wreszcie zastępuje mu drogę) Ale proszę mi powiedzieć, skąd ja się tu wziąłem? Widzi pan, siedzę tu już dwie godziny i myślę, ale nic nie mogę wymyślić. Ostatnia rzecz jaką pamiętam, to to, że położyłem się wieczorem do łóżka u siebie w domu, a obudziłem się tutaj.

Pielęgniarz patrzy na Mężczyznę przez dłuższą chwilę, jakby się wahając. Wreszcie wyciąga zza pazuchy zmiętą gazetę, podaje ją pacjentowi i wychodzi. Mężczyzna rozwija rulon i wpatruje się długo w pierwszą stronę. Kurtyna.

SCENA TRZECIA

Pokój taki sam jak w Scenie pierwszej i drugiej. Mężczyzna siedzi na łóżku ze zwieszoną głową i opuszczonymi rękami, pod jego nogami leży gazeta.

MĘŻCZYZNA (monotonnym, zawodzącym głosem) Zwyrodnialec zadźgał żonę i trójkę dzieci nożem do krojenia mięsa... zwyrodnialec zadźgał żonę i trójkę dzieci nożem do krojenia mięsa... (podnosi głowę i patrzy w jakiś punkt na przeciwległej ścianie) Jak to możliwe? Nic nie pamiętam! Nie, to nie może być prawda! To nieprawda... (wstaje i zaczyna krzyczeć) Ja?! Ja miałbym zabić żonę i dzieci? Ja?! Niemożliwe! (stoi przez chwilę w ciszy, ciężko oddychając, po czym podchodzi do łóżka i siada na nim powoli, uspokoiwszy się nieco) Ktoś mnie wrabia... na pewno ktoś mnie wrabia. Żebym tylko cokolwiek pamiętał... a tu nic - zupełna pustka. To pewnie wina tych leków, którymi mnie nafaszerowali. Tylko kto chce mnie wrobić? (nagle, z wielkim przestrachem) A jeżeli to prawda? Jeżeli…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%