Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Psychologia · 12 min czytania

PSYCHOANALIZA cz.I

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Ściany pokoju pokrywała bordowa tapeta. Rzeźbione meble oraz inne dodatki były połączeniem nowoczesnej sztuki z antykiem. Wszystko współgrało ze sobą. Cały ten koloryt oddawał niesamowity nastrój; różne odcienie błękitu i żółci-takie połączenie to cudowna potęga, wzbudza emocje tj. radość, fascynację i zachwyt. Dwie tak różniące się od siebie barwy niczym zimno i ciepło, uzupełniają się nawzajem. Każda z nich nie posiada szlachetności, gdy występuje osobno; jedynie zespolone oddają pełnie, tworząc harmonię. Wtedy zaczynają żyć, a nie tylko istnieć. A przy tym każda z nich odróżnia się od drugiej, stając się wyjątkową jednostką w parze.

Poręcze łóżka były metalowe. Twarz jej spoczywała miękko na błękitnej poduszce, a jej ciało okrywało aksamitne prześcieradło. Choć była pogrążona w głębokim śnie, jej zmysły czuwały. Nagle zadzwonił telefon. Pewnie śniła o czymś przyjemnym, gdyż na jej twarzy rysowała się złość na osobę, która ośmieliła się wyrwać ją z tej umysłowej rozkoszy. Zaspanym wzrokiem spojrzała na budzik, który stał na szafce przy łóżku. Telefon wciąż dzwonił. Leniwym ruchem ręki podniosła słuchawkę. -Tak, słucham?- powiedziała na wpół przytomna. -Pewnie cię obudziłem? Wybacz, ale to dość pilne, muszę się z tobą zobaczyć! -Wiesz, która godzina? Dopiero południe-oświadczyła z pretensją. -Wiem, że to dla ciebie za wcześnie. O której wczoraj wróciłaś? Pewnie nad ranem? Nieważne. No to jak spotkamy się? Ile zajmie ci pobyt w łazience? Nie musisz odpowiadać, bądź gotowa za dwie godziny. Przyjadę po ciebie. Z obojętnością odłożyła słuchawkę. Zaczęła powoli się budzić. Pogoda była piękna, promienie słońca przebijały się przez szybę jej pokoju rwąc zasłony, ściekały po jej twarzy pozostawiając ciepłą szramę na jej policzku, przez chwilę poczuła lato. Mimo to z niechęcią ściągnęła się z łóżka i poszła do łazienki. Wystrój jej był ubogi w meble, ale bogaty w kolory. Wzrok przyciągało mnóstwo przelewających się ze sobą barw niczym w bajce. Leżąc w wannie pełnej piany, do złudzenia wyglądała jak nieodłączna część tego pomieszczenia. Jak gdyby to miejsce było jej potrzebne do zatrzymania czasu. Co jej się niewątpliwie tu udawało. Przeszła potem do kuchni, aby zaparzyć kawę. Z okna dostrzegła białego mercedesa, który stał na parkingu przed jej domem, niczym rydwan czekający na swoją boginię i na jej rozkazy. Słychać było klakson,który dwukrotnie dawał jej oznaki zniecierpliwienia. Jednym haustem dopiła kawę ubrała zwiewną sukienkę w brązowe kwiaty oraz ciężkie buty i wybiegła z domu. Wsiadając do samochodu rzuciła krótkie spojrzenie na białego pieska biegającego po trawniku. -Witaj Grzesiu- powiedziała kokieteryjnie patrząc mu w oczy i dając mu na powitanie swój uśmiech. -Gdzie chcesz jechać? Może do twojej ulubionej kawiarenki? -Nie mam ochoty. Może pojedźmy za miasto? Znam ciekawe miejsce. W pobliżu jest mała restauracja i pokoje do wynajęcia. -Jeśli zechcesz być moją mapą to nie ma sprawy. -A, więc jedźmy- odpowiedziała. Byli już w połowie drogi, wokół rozpościerały się lasy- ciągnące się w nieskończoność. -Daleko jeszcze?- spytał. -Nie, teraz będziesz musiał skręcić w prawo. Ożywiła się trochę i wsunęła swoją rękę między jego uda, spoglądając na niego zalotnie. -Wspominałeś przez telefon, że to pilne, coś się stało?- Kontynuowała sunąc ręką coraz dalej. -Chciałem cię przeprosić za wczorajszy wieczór, naprawdę nie mogłem zostać. -Nie szkodzi przywykłam do tego, a poza tym jestem już dużą dziewczynką i potrafię sama siebie odprowadzić do domu- mówiąc to zaśmiała się ironicznie. -Wyciągnąłeś mnie z domu po to by mi to powiedzie?- I znów się zaśmiała. -Nie tylko. -A, więc co? -Nie wiem jak ci to...- zaczął - po prostu musiałem cię zobaczyć, nie wiem, co się ze mną ostatnio dzieje-mówił to szybko, jakby nie umiejętnie recytował wiersz- bez przerwy myślę o tobie, bez przerwy rozumiesz?!- nie patrzył na nią w ogóle-to męczące, nie mogę spać ani jeść. Odkąd cię poznałem to... -Nie musisz kończyć- przerwała mu w połowie powodując w jego sercu ulgę- rozumiem to. Ze mną Grzesiu jest podobnie- orzekła i spojrzała przenikliwie, jakby w jego oczach szukała potwierdzenia, że wierzy w jej słowa, by móc uwierzyć w nie sama. A Grzesia oczy zabłysły teraz radością i spokojem, więc i ona czuje to, co ja- pomyślał z dumą, a myśl ta wprawiła go w tak przyjemne zdumienie, że aż poczuł w sobie płynące prosto do żołądka przyjemne ciepło. Wieczór był miły. Zjedli kolację i wynajęli pokój w hotelu. Noc była upojna, dzika i pełna niczym nieograniczonej namiętności. Ich nagie ciała leżały na łóżku zespolone ze sobą, a nad nimi unosił się zapach erotyzmu. Budząc się oznajmiła: -Nie ma to jak ostry seks! A on przytulił ją mocno i poczuł się dumny.

Dla niej to była kolejna nieprzespana noc i jak zwykle wróciła nad ranem do domu. Był poniedziałek, weekend się skończył, a czekał pracowity dzień niczym hojny, lecz niechciany w tym momencie kochanek. Obudził ją budzik swym wstrętnym wrzaskiem, ale tym razem nie wyprowadził jej, aż tak z równowagi. Zaczęła dzień z dziwna potrzebą poznania, nie wiedziała tylko czego. Coś jej się przyśniło, ale nie pamiętała snu tylko jego ponury klimat, może to on wywarł na nią taką potrzebę-pomyślała. Jak co dzień udała się najpierw do łazienki i popatrzyła w lustro i po raz pierwszy w życiu zobaczyła poczucie winy w najczystszym wydaniu...

...Ujrzałam twarz dziewczynki, która krzyczy, że chce powrócić do punktu wyjścia i poznać przyczyny swego niegodziwego prowadzenia się. Moja skóra zrobiła się nagle zniszczona i splugawiona dotykami tych wszystkich mężczyzn. Zobaczyłam w tym momencie oczami wyobraźni ich wszystkich w moim mieszkaniu. Niektórzy siedzieli na kanapie i na fotelach w dużym pokoju, popijali kawę, jedli ciasto i rozmawiali między sobą na mój temat. Pozostali chodzili po mieszkaniu szukając wczorajszego dnia i dotykali moich rzeczy i ubrań. Jeden z nich pojawił się

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%