Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Horror · 8 min czytania

Psychopata

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Było ciemno, północ. On szedł ze szpadlem w dłoni. Trząsł się cały, to się stało nie dawno, nie chciał tego zrobić, ale musiał dla własnego dobra. Gdy dotarł do miejsca, zaczął kopać duł, gdy skończył, wziął worek, w którym znajdowało się martwe ciało. Zakopał je. Gdy skończył poszedł do domu, który był miejscem zbrodni. Musiał zatrzeć wszelkie ślady, nie chciałby znalazła je policja. Ten człowiek, który przyszedł go zabić był silniejszy, ale dzięki temu, że wiedział gdzie jest nuż mógł działać, i w własnej obronie musiał go zabić. Clark zakopał również nuż, którym dźgnął napastnika. Gdy skończył pojechał szybko do domu, miał na sobie jeszcze ślady krwi. Postanowił się umyć. Po czym spakował się, ponieważ musiał jak najszybciej stąd się wynieść. Za swój cel obrał Londyn, spore miasto zaszyje się w jakimś motelu, na parę dni, a poźniej przystąpi do realizowania swego planu, który właśnie obmyślał. Postanowił znowu zabić... Był już w mieście. Postanowił poszukać motelu. Trochę to potrwało, aż w końcu znalazł. Zameldował się i postanowił się przespać. Jednak szybko nie zasnął, w głowie kłebiły mu się myśli o jego planie. Gdy się obudził rano już miał wszystko poukładane, postanowił zmienić tożasmość, Clark musiał znaleźć mężczyznę podobnego do niego uprowadzić go i zabić po czym podszyć się pod niego. W związku z tym postanowił pochodzić po barach w poszukiwaniu kogoś podobnego do siebie. Po paru dniach Był w barze. Zamówił piwo i znów zaczął szukać, był już przekonany że to mu się nie uda miał już wychodzić lecz nagle zobaczył swojego sobowtóra. „To cud’ pomysłał. Teraz pozostało mu się z nim zapoznać.. To chyba nie będzienie trudne, ponieważ poszedł widocznie do swoich kumpli, którzy grali w karty i przysiał się do nich.. Clark postanowił podejść do nich i patrzył jak grają w pokera na pieniądze. Gdy skończyli kolejkę ofiara Clarka zapytała się: -Gra pan z nami? -Jasne. -Tylko wie pan trzeba mieć w kieszeni. -Mam -Dobra to zaczynamy. Clark znał się na rzeczy wygrał parę dolców. W czasie gry dowiedział się, że będzie miał na imię John. Zaprosił go na piwo, pogadali sobie, najpierw zaczął John: -Zauważyłeś, że jsteśmy do siebie bardzo podobni? Prawie jak bliźniaki.- John móiąc to zaśmiał się i poklepał Clarka po ramieniu. -Masz rację- przyznał Clark, śmiejąc się z nim. Lecz jego śmiech był inny... Po chwili milczenia Clark się odezwał: -Żonaty jesteś?-Spytał Clark -Nie jeszcze mam czas a ty? -Nie i nie mam zamiaru. -Ale laski na ciebie lecą? -No tak, ale nie mieszam się w stałe związki-odpowiedział Clark. -Tak szybkie numerki to i ja lubię. Clark, chciał go wyciągnąć na zewnątrz, więc się zapytał: -Jaki masz samochód?-Spytał Clark. -Audi, najnowszy model. -Naprawdę? Uwielbiam takie samochody. -Tak samo jak ja. -Przyjechałeś się nim tu? -Tak, pewnie chcesz go zobaczyć? -Jasne. -No to, chodź. Gdy poszli na parking Clark uważnie się rozglądał czy nikogo nie ma, gdy zorientował się, że są sami, wiedział, co zrobi.. -Spójrz-powiedział z zachwytem John. -Ładne cacko -Podoba ci się -No fajny, bardzo -Sporo kosztował. -Na pewno- odpowiedział Clark, wyjął dyskretnie scyzoryk i stanął za Johnem i powiedział: -Żegnaj, teraz ja będę tobą i będę jeździł tym cackiem -Nieee!-Krzyknąłł rozpaczliwie John, gdy już czuł jak coś z tyłu go pali, boli, nie wiedział, teraz mocno bolało chciałby to już się skończyło. Ale rana nie była śmiertelna. Clark dobrze o tym wiedział, John był mu jeszcze potrzebny, przecież musiał wiedzieć gdzie mieszka i pracuje. Przeszukał Johna, znalazł kluczyki i dokumenty, otworzył samochód i bagażnik tam znalazł sznurek, którym związał Johna i po czym wrzucił go do bagażnika. W dokumentach znalazł adres domu, w którym teraz będzie mieszkał, i pojechał tam. Musiał uważać by nikt go nie zobaczył, wnosił Johna ostrożnie rozglądając się, sprawdzał czy nikt nie idzie, wreszcie znalazł drzwi i przekręcił klucz w zamku. Posadził go na krzesło. Jhon był bardzo osłabiony, cały we krwi, ostatkiem…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%