Thriller · 13 min czytania
Psychoza posthipnotyczna
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
- I proszę pamiętać że każdy może bujać w obłokach - Dziękuję doktorze i do widzenia - Do widzenia – Kotowski odprowadził wzrokiem młodego mężczyznę, którego stan psychiczny był lepszy, niż godzinę temu. Przez uchylone drzwi dojrzał innego, starszego, podenerwowanego i spiętego – proszę – skinął mu głową. Facet wstał i wszedł do gabinetu. Nie wiedział czy ma ot tak po prostu usiąść czy mówić od razu po co przyszedł. Zanim zdecydował się na to drugie, Kotowski polecił mu usiąść naprzeciw biurka. - Czy pan się dobrze czuje ? – zapytał Kotowski - Ja ? Tak, ja tak – odparł tamten - Może szklankę wody ... zanim przejdziemy do tematu – zaproponował Kotowski - Chętnie. Wypił szybko, a Kotowski patrzył jak napięcie znika z twarzy faceta. - Więc w czym mogę pomóc? - Tu nie chodzi o mnie, lecz o moją żonę – wysapał facet – mamy problem - Chodzi o zdrowie psychiczne pańskiej żony ? - Niezupełnie – odparł gość – chodzi o sny. Słyszałem że seanse hipnotyczne pomagają spać spokojnie, że likwidują jakieś bariery czy coś, nie znam się na tym ... - Więc dlaczego nie przyszedł pan z żoną ? - Bo ona nie jest do końca o tym przekonana, ale ja mam już dosyć. - Czego ? - Nocy. - Ponieważ pańskiej żonie śnią się koszmary ? - Nie ... ponieważ mojej żonie od miesiąca śni się ten sam koszmar - Od miesiąca ? A co jej się śni ? - Krzyczy „zostawcie mnie” albo „to boli”, albo jeszcze „zabiję was wszystkich w swoim czasie” i najgorsze, bo wtedy otwierają jej się oczy ... zwykle spaliśmy przy lampkach nocnych, ale od tamtego czasu jak ona tylko zaśnie gaszę światło żeby nie widzieć tych oczu ... wie pan, takie dzikie, nieludzkie i mówi w tym swoim śnie, chociaż jak ma otwarte oczy to nie jestem pewien czy śpi ... więc mówi „ty tam byłeś” a potem wykonuje gwałtowne ruchy rękoma ... - Ciekawe – Kotowski zamyślił się - Co ? - Wie pan, zwykle przychodzą do nas pacjenci, którzy nie mogą spać w nocy albo cierpią na zaburzenia snu, nerwicowcy i schizofrenicy ... - Moja żona do nich nie należy prawda ? - Właśnie - To mam ją przyprowadzić ? Kiedy ? - Dzisiaj wieczorem dałoby radę ? - Dałoby - Jak brzmi pańskie nazwisko ? - Podgórski - To do zobaczenia . Po chwili Podgórski wyszedł, a Kotowski patrzył jeszcze przez chwilę na drzwi i pogrążył się w zadumie.
- Witam państwa – Kotowski, niewysoki i gruby w staroświeckich okularach, stał w drzwiach. Był podekscytowany.
- Dobry wieczór – powiedziała kobieta w okularach przeciwsłonecznych. Po chwili zdjęła je i Kotowski ujrzał podkrążone oczy, takie, jakie widzi się u ludzi niewyspanych lub przeziębionych. - Pani mąż mówił że ma pani problemy ... - Tak, a właściwie nie – patrzyła na niego beznamiętnie – nie mam problemów z zasypianiem, chodzi o to że – tak przynajmniej twierdzi mój mąż, bo ja z tego nic nie pamiętam – że wymachuję rękoma podczas snu i gadam jakieś głupie rzeczy. I on się tego boi. Owszem, nie wysypiam się. Bynajmniej nie chodzi tu o jakieś koszmary, ale sama nie wiem właściwie dlaczego. - Trafiła pani we właściwe miejsce – powiedział Kotowski – nasza klinika specjalizuje się nie tylko w leczeniu zaburzeń snu i zdrowia psychicznego. Prowadzimy także badania nad somnambulizmem. Nasze seanse hipnotyczne mają za zadanie nie tylko pomóc doraźnie, ale zebrać jak najwięcej informacji o problemie, w ten sposób łatwiej dotrzeć do źródła ... - Może zaczniemy ? – wtrącił cicho Podgórski - Właśnie ... – speszył się Kotowski – właśnie miałem to powiedzieć, ale wybaczcie państwo, czasami zachowuję się jak profesorek wobec studentów, na których brak nie możemy narzekać. Proszę, przenieśmy się do gabinetu. Kotowski polecił położyć się kobiecie na miękkiej kozetce. - Umówmy się co do sugestii, dobrze ? To nam ułatwi komunikację pomiędzy mną a panią. A właśnie, jak pani ma na imię ? - Anna - Dobrze, pani Anno. Jak zacznę odliczać od dziesięciu do jednego to postara się pani rozluźnić, potem panią poprowadzę dalej. Ważne jest żebyśmy mówili do siebie per ty, ponieważ zlikwidujemy w ten sposób kilka ważnych barier. - Dobrze, a jak panu na imię ? - Jacek ... więc Anno, jak już wspomniałem poprowadzę cię przez cały seans. Pod koniec powiem raz, dwa, trzy, obudź się Anno i klasnę w dłonie, wtedy otworzysz oczy. Podczas seansu będziemy rejestrować wyniki EKG i EEG. Będzie to potrzebne do późniejszej analizy rytmu serca i fal mózgowych. - Więc zaczynajmy – szepnęła cicho Anna - Momencik, męża poprosimy o wyjście z pomieszczenia. Załatwiłem panu kawę i ciastka. I proszę się nie denerwować, seans jest całkowicie bezbolesny ...
- Raz ... dwa ... trzy ... Anna zamknęła oczy. - ... dziewięć .. dziesięć ... słyszysz mój głos Anno ? - Słyszę - Pamiętasz jak mam na imię ? - Jacek - Dobrze, więc skup się teraz na tym co rejestruje twój umysł - Widzę ... widzę ludzi ... dużo ludzi - Co oni robią ? - Stoją ... tak jakby ... jakby na coś czekali. - Jak wyglądają ? - Dziwnie. Są bardzo poważni. Nikt się nie odzywa. - Jak są ubrani ? - Chyba po wojskowemu - Czy ty także jesteś wśród nich, czy są daleko ? - Stoję wraz z nimi - Ty też jesteś ubrana po wojskowemu ? - Nie - Więc jak ? - Dziwnie .. tak jakoś na biało .. trzymam się za guzik ... - Jakiego kształtu jest guzik ? - Okrągły - Czy coś na nim pisze ? - Tak - Co na nim pisze ? - ONI tu idą do nas !! - Jacy ONI ? - Dziwni ... mają długie ręce ... - Kosmici ? Chodzi o ufo ? - Chyba tak ... Zostawcie mnie !! - Anno ? Co się dzieje ? - Zostawcie mnie!! Puśćcie !! - Anno ? Co się dzieje ? - ONI przyszli po mnie ... puszczajcie !!! - A wojskowi ? Co oni robią ? - Nic !! Są jak sparaliżowani ... puszczajcie ... puszcz ... Elektroencefalograf przestał zapisywać, a na monitorze ekg widniała cienka kreska. - Jezus Maria – szepnął Kotowski – co się dzieje ? Anno !!! Raz, dwa, trzy, obudź się !!! Zero reakcji - Anno obudź się !!! Koma Kotowski podbiegł do telefonu i wcisnął czerwony guzik. - Greg ?! Chodź tu szybko i bierz ekipę ratunkową. - Co się dzieje ? - Tracę pacjentkę – rzucił do telefonu Kotowski. Nie minęło dwadzieścia sekund, które zdawałoby się trwały całą wieczność, do gabinetu wtargnęła ekipa ratunkowa. Po krótkim masażu serca pojawił się puls, a Kotowski poczuł, jak z pleców spada…